Jeździłem nowym chińskim SUV-em za 122 600 zł. Podróż była krótka, ale niezapomniana
Na polskim rynku pojawiła się nowa marka z Chin. Nazywa się Changan, a ja sprawdziłem, jak jeździ najtańszy model z jej oferty.

Marka Changan może się poszczycić wyjątkowo długą tradycją – istnieje od 1862 roku (tak, to nie błąd, rozpoczęła działalność w XIX wieku), a w branży samochodowej działa mniej więcej od połowy zeszłego stulecia. Wczoraj firma ta oficjalnie zadebiutowała w Polsce, wprowadzając do sprzedaży od razu aż cztery SUV-y – dwa elektryczne i dwa benzynowe.
Szczegóły na temat oferty Changana można znaleźć w tekście red. Baryckiego, ja natomiast skupię się teraz na wrażeniach z jazdy najtańszym autem tej marki. Podczas krótkiej przejażdżki ulicami Warszawy zdążyłem dowiedzieć się o nim więcej, niż przypuszczałem.

Wizualnie jest w porządku
Mierzący 4,55 metra długości Changan CS55 Plus pod względem gabarytów i przestronności należy do typowych przedstawicieli segmentu kompaktowych SUV-ów. Bardzo zbliżone wymiary ma chociażby nowy Jeep Compass.

Dość prosta bryła nadwozia jest pozbawiona ekstrawaganckich rozwiązań stylistycznych (może poza dość nietypowym grillem) i może się podobać. Nie da się jednak nie zauważyć, że kształt przednich świateł wygląda trochę jak w aktualnych modelach Kii, z kolei tył auta przypomina nieco Hondę HR-V.





Marian, tu jest jakby luksusowo
Całkiem pozytywne odczucia budzi także wnętrze, choć ze względu na dość generyczny projekt kokpitu mogłoby trafić do dowolnego chińskiego SUV-a. Tradycyjnie zadbano o to, żeby po wejściu do środka można było zacytować starą polską komedię. Wszechobecna skóra (wegańska), przeszycia i miękkie obicia wzmacniają ten odbiór.

Przestronność kabiny w obu rzędach siedzeń jest adekwatna do rozmiarów opisywanego samochodu. Przednie fotele są wygodne i elektrycznie regulowane, ale raczej skromnie – bez regulacji podparcia lędźwiowego, a u pasażera brak też regulacji wysokości. Tylna kanapa jest za to niespodziewanie miękka. Z przodu znajdziemy dwa porty USB (typu A i C) oraz gniazdo 12V, a z tyłu jeden port USB typu A.





Bagażnik również nie wzbudza zastrzeżeń. Według danych katalogowych nie jest rekordowo pojemny, ale wydaje się całkiem funkcjonalny. Po bokach wygospodarowano miejsce na dwie wnęki i dwa haki na torby, a pod podłogą kufra jest jeszcze spory schowek.

Wszystko na ekranie
System multimedialny korzysta z ekranu dotykowego o przekątnej 14,6 cala, a przed kierowcą zainstalowano cyfrowe zegary o przekątnej 10,25 cala. O ile ten pierwszy wyświetlacz skupia w sobie w zasadzie wszystkie funkcje, o tyle drugi pełni właściwie tylko funkcję ozdobną.

Jedyna możliwość personalizacji zestawu wskaźników to zmiana motywu wraz ze zmianą trybu jazdy. Mimo usilnych starań i przeklikania po kolei różnych ustawień, nie udało mi się ani koledze z innej redakcji odszukać komputera pokładowego informującego o spalaniu. Na szczęście jest przynajmniej podawany zasięg obok wskaźnika poziomu paliwa.
Pokładowe multimedia mają menu bardzo podobne do tego, które jest stosowane w wielu modelach koncernu Chery (choć to oczywiście dwie osobne firmy). Dzięki tej analogii łatwiej się w nim odnaleźć, ale sam ekran mógłby być bardziej responsywny. Do tego poszczególne ustawienia są dość mocno pomieszane, a pomimo zapowiadanej pełnej polonizacji, niektóre opisy nadal są po angielsku lub chińsku. Przedstawiciel marki powiedział, że w autach trafiających do klientów powinno to być już poprawione.





Konie poszły spać
Po deklarowanej przez producenta mocy 180 KM można wiele się spodziewać, ale w praktyce na obietnicach się kończy. Przy niskich prędkościach (rzędu 20-40 km/h) 1,5-litrowy silnik benzynowy całkiem ochoczo reaguje na dodanie gazu, ale przy wyższych rozczarowuje wyraźną „turbodziurą” – po wciśnięciu pedału do oporu przez moment nie dzieje się nic i dopiero po chwili auto wyrywa do przodu.

Dziwnie wygląda też proces ruszania z miejsca przy włączonej funkcji Auto Hold. Po dodaniu gazu czuć, że hamulec się zwalnia, ale ma się wrażenie, że skrzynia biegów jest wtedy w położeniu N i z zauważalną zwłoką „zapina” bieg. Szybki sprint spod świateł – wykluczony. To zresztą nie jest jedyny problem z tą dwusprzęgłową przekładnią. Nawet przy delikatnej jeździe zdarza się jej „przeciągać” biegi, jak w starym, wysłużonym automacie.
Nie brzmi to najlepiej, prawda? Przedstawiciel marki zapewniał jednak, że egzemplarz, którym jeździliśmy, można w zasadzie uznać za jeszcze przedprodukcyjny, bowiem Polska jest pierwszym (i obecnie jedynym) rynkiem w Europie, na którym Changan oprócz elektryków oferuje także auta benzynowe. W gotowych samochodach charakterystyka napędu ma być podobno zdecydowanie lepsza. Trzymam za słowo.
Niska cena na ratunek
Co typowe dla chińskich marek, Changan CS55 Plus występuje tylko w jednej, sztywnej konfiguracji ze 180-konnym silnikiem, skrzynią DCT i atrakcyjnym wyposażeniem. W standardzie dostaniemy m.in. 19-calowe obręcze kół ze stopów lekkich, automatyczną klimatyzację, światła LED, dach panoramiczny, elektrycznie sterowaną tylną klapę czy system kamer 540 stopni, jak również bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay.

Według cennika za opisywany samochód trzeba zapłacić 129 900 zł, ale na prezentacji dowiedziałem się, że z okazji debiutu model ten będzie początkowo oferowany w jeszcze niższej cenie wynoszącej 122 600 zł. Dodatkowo klienci otrzymają promocyjne ubezpieczenie OC/AC i finansowanie.

Przyznam, że w obliczu tego, jak dobre potrafią być samochody z Chin, po Changanie CS55 Plus oczekiwałem trochę więcej, a tymczasem odniosłem wrażenie, że dostałem niedokończony produkt. Mam nadzieję, że zgodnie z zapowiedziami w egzemplarzach dostarczanych do dealerów wspomniane problemy faktycznie będą już poprawione.
Z pozostałymi modelami Changana mogłem zapoznać się jedynie podczas statycznego pokazu, ale od kolegów dziennikarzy, którzy testowali elektryki z rodziny Deepal, dowiedziałem się, że te auta wypadają odczuwalnie lepiej i mają zdecydowanie bardziej europejską charakterystykę. To pozwala przypuszczać, że prawdziwym czarnym koniem Changana na polskim rynku może okazać się zapowiadany dopiero piąty model – Deepal S05 PHEV, który otrzyma bardziej pożądany przez klientów napęd hybrydowy typu plug-in.
Changan CS55 Plus – dane techniczne
- silnik: 1.5T BlueCore
- moc: 180 KM
- moment obrotowy: 280 Nm
- skrzynia biegów: 7-biegowa dwusprzęgłowa DCT
- napęd: przedni
- przyspieszenie 0-100 km/h: 8,3 s
- prędkość maksymalna: 190 km/h
- średnie zużycie paliwa: 7,69 l/100 km
- długość: 455,0 cm
- szerokość: 186,8 cm
- wysokość: 167,5 cm
- rozstaw osi: 265,6 cm
- prześwit: 16,7 cm
- pojemność bagażnika: 475-1415 l
- masa własna: 1450 kg
- ładowność: 375 kg
- cena: od 122 600 zł



















