Nic dziwnego, że ludzie jeżdżą bez prawka. Te terminy to żart
Polski system egzaminowania przyszłych kierowców nadal wspiera patologię. Zauważają to już nawet politycy.

O potrzebie zmian w systemie egzaminów na prawo jazdy słyszymy od lat. Kolejni rządzący jednak zbytnio się nie spieszą, żeby coś z tym zrobić. Ostatnio tematem zainteresował się poseł Bartłomiej Pejo, który zwrócił się z interpelacją do ministra infrastruktury w sprawie terminów oczekiwania na egzaminy praktyczne na prawo jazdy kat. B.
Poszło o nowe przepisy
Od przyszłego miesiąca o prawo jazdy będą mogły bowiem ubiegać się osoby, które ukończyły 17 lat. W tym kontekście poseł Pejo zadał ministrowi cztery pytania:
- Jak system egzaminacyjny poradzi sobie z dalszym wzrostem liczby kandydatów, skoro już teraz dane są bardzo niepokojące?
- Czy dwumiesięczne oczekiwanie na egzamin poprawkowy przy średniej zdawalności wynoszącej zaledwie 35% jest według Pana Ministra akceptowalny?
- Jeśli nie, to jakie działania są lub będą podejmowane w tym zakresie?
- Kiedy ten problem zostanie rozwiązany?
Odpowiedź z ministerstwa infrastruktury przyszła po kilku dniach, a udzielił jej wiceminister Stanisław Bukowiec. Lektura tego dokumentu budzi mieszane uczucia. Najpierw jest oczywiście przyznanie, że widzi się problem:
Ministerstwo Infrastruktury dostrzega występujące w niektórych wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego wydłużone terminy oczekiwania na egzaminy praktyczne. Sytuacja ta wynika przede wszystkim z dużej liczby kandydatów, ograniczonych zasobów kadrowych, w szczególności liczby egzaminatorów, a także lokalnych uwarunkowań organizacyjnych.
A następnie przenosi odpowiedzialność na kogoś innego:
Jednocześnie należy podkreślić, że wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego funkcjonują jako samorządowe osoby prawne i samodzielnie kształtują swoją politykę kadrową oraz organizacyjną, pozostając pod nadzorem właściwych organów samorządu województwa. To w kompetencjach marszałków województw oraz zarządów województw leży podejmowanie działań mających na celu dostosowanie potencjału organizacyjnego WORD-ów do aktualnego zapotrzebowania.
By ostatecznie napisać, że na razie i tak wszystko zostanie po staremu:
Podsumowując, na obecnym etapie Ministerstwo Infrastruktury nie przewiduje wprowadzenia zmian legislacyjnych bezpośrednio dotyczących organizacji egzaminów państwowych w zakresie podnoszonym w interpelacji. Jednocześnie zgłaszane sygnały traktowane są jako istotny materiał analityczny, który będzie uwzględniany w dalszych pracach nad doskonaleniem systemu szkolenia i egzaminowania kierowców.
Terminy na egzamin na prawo jazdy w 2026 roku
Postanowiliśmy sprawdzić więc, czy z tymi terminami faktycznie jest tak źle, jak podkreślał to poseł Pejo. Odpowiedź pewnie nie będzie zaskoczeniem, ponieważ brzmi: to zależy. W niektórych ośrodkach na egzamin praktyczny można zapisać się w zasadzie z dnia na dzień, za to w innych czas oczekiwania jest liczony w tygodniach.
Zacznijmy od warszawskich WORD. Na Białołęce (ul. Odlewnicza) pierwszy wolny termin egzaminu praktycznego na prawo jazdy kat. B jest równo za 14 dni – 25 lutego, natomiast na Bemowie (ul. Powstańców Śląskich) trzeba czekać aż miesiąc – do 10 marca.
W wielu miastach pierwsze wolne terminy są dopiero w marcu, a niechlubne rekordy pod tym względem biją ośrodki ruchu drogowego w województwie śląskim. Najgorzej jest w Częstochowie, gdzie do praktyki można podejść najwcześniej 24 marca.
Biorąc powyższe pod uwagę, trudno się dziwić, że „turystyka egzaminacyjna” wciąż ma się dobrze, skoro nawet w ramach jednego województwa terminy w WORD mogą się różnić o kilka tygodni. Lepiej jednak, gdy takie „wycieczki” są organizowane przez szkoły nauki jazdy, a nie przez samych kandydatów na kierowców, którzy czasem potrafią przyjechać na egzamin własnym autem. Takich zachowań oczywiście nie pochwalamy, choć może po części rozumiemy.






































