Chińczycy nie przejmują się prawami autorskimi. Ważne, aby wszystko do siebie pasowało
Niedawno w mediach wypłynął ciekawy przypadek zabytkowego auta z chińską metką zarejestrowanego w Europie. Oglądając jego fotografie nie mogłem spokojnie wysiedzieć, zanim nie rozpoznałem zapożyczonych z innych samochodów części.

Tym zabytkowym pojazdem jest Shanghai SH760B wyprodukowany w 1988 roku. Historia egzemplarza jest niezwykle ciekawa, lecz to opisał już w szczegółach redaktor Grabowski. Pojazd ten jest wprost powiązany z produkcją w Chinach Volkswagena Santany, powstającego na mocy licencji w tej samej fabryce.
Wszystkie treści wspominają, że ów wspaniały chiński zabytek składa się z wielu elementów pochodzących z Volkswagena. Pomimo tego, że za drzwiami produkowany był wspomniany Volkswagen Santana, to Shanghai 760B tak naprawdę nie posiada żadnego elementu pochodzącego wprost z niemieckiej limuzyny. Akurat nudziło mi się przy świątecznym stole, więc pooglądałem sobie zdjęcia starych Volkswagenów i zweryfikowałem te informacje.
Najbliżej oryginału są tylne lampy
Na pierwszy rzut oka to wypisz-wymaluj tylne lampy z Santany. Otóż niby tak, ale nie do końca. Różnica polega na tym, że te z Volkswagena są lekko zawinięte na wysokości kierunkowskazów, tak że zachodzą delikatnie na bok nadwozia. Te w chińskiej limuzynie są płaskie. Bardzo możliwe, że klosz został po prostu nieco inaczej wyprofilowany, aby pasował do płaskiego tylnego pasa samochodu. Gdyby natomiast pominąć ten jeden detal, cała reszta zgadza się w całości z oryginałem.

Przednie reflektory pochodzą z pierwszego Passata
Bądź co bądź, model Santana to tak naprawdę Passat w wersji sedan, więc teoretycznie wszystko się nawet ze sobą zgadza. Niemniej, Santana oparta była na drugiej generacji Passata, a produkcję pierwszej zakończono w 1981 roku, przynajmniej w Niemczech. Przednie reflektory nie mają zatem nic wspólnego z Santaną ani drugą generacją Passata w ogóle, bo te wyglądały zupełnie inaczej.

Zderzaki wyglądają na autorski projekt
Ich rysunek dość wyraźnie pokrywa się z tymi z Volkswagena, ale żaden nie pasuje do konkretnego modelu niemieckiej marki. Ni to Golf, ni to Passat, ni żaden inny. Shanghai od obu jest o kilkanaście centymetrów szerszy, dlatego zderzak i tak nie pasowałby bez żadnych przeróbek. Inna sprawa, że plastikowe zderzaki w latach 80. były częścią tak generyczną, że nikt nie zauważyłby różnicy po przekładce z jednego samochodu do drugiego.

We wnętrzu znajdują się przypadkowe części z Golfa i Passata, ale nie jest ich wiele
Najbardziej oczywiste zapożyczenie zostało nawet konkretnie wymienione - koło kierownicy pochodzące z Passata/Santany. Właściciel auta przytacza anegdotę, że serducho kierownicy zostało rzekomo wymienione na specjalne, pozbawione loga Volkswagena, ponieważ zgodnie z umową, w produkowanych dotychczas pod logiem Shanghai samochodach nie wolno było wykorzystywać elementów z metką niemieckiej marki. Sęk w tym, że ta wersja oryginalnej kierownicy z Volkswagena wygląda... dokładnie tak samo. Czyli owa anegdota jest zapewne miejską legenda.
Uchwyty do zamykania przednich drzwi wyglądają na zaczerpnięte z bardzo wczesnego pierwszego Golfa, ewentualnie pierwszego Passata. Santana, jako model utożsamiany z latami 80., wnętrze ma już zupełnie inne. Po wnikliwym przyjrzeniu się wszystkim dostępnym zdjęciom, elementy wyglądają jednak na inne.

Właściciel pojazdu zauważył, że z Volkswagena pochodzą również popielniczki. Trudno to jednoznacznie zweryfikować według zdjęć, bo same części wyglądają niezwykle generycznie. Inna rzecz, że klimatem nie pasują do reszty wnętrza, jest więc ryzyko, że również zostały zapożyczone od niemieckiej marki.
Shanghai SH760 to drugi samochód produkowany w socjalistycznych Chinach
Nasz bohater został wyprodukowany w 1988 roku, przy dość znacznym udziale Volkswagena, natomiast sam w sobie samochód powstawał już od 1964 roku. Pierwszym chińskim samochodem był Hongqi CA72, a Shanghai SH760 właśnie tym drugim. Numerem dwa był również w hierarchii splendoru, ponieważ owa limuzyna Hongqi zarezerwowana była dla najwyższych rangą urzędników państwowych - Shanghai miał być dla tych mniej ważnych.
Model 760B miał większy silnik i części z Volkswagena
Właśnie we wspomnianym 1988 roku wprowadzono zmodernizowaną wersję 760B - taką, jak na zdjęciach. Najważniejszą modyfikacją wersji B był powiększony do 2,35-litra silnik, bazujący jednak nadal na tej samej konstrukcji Mercedesa. Dokonano też szeregu zmian w wyglądzie, natomiast we wnętrzu wykorzystano kilka elementów pochodzących z Volkswagena, m.in. plastikową kierownicę.
To jedyny sprawny Shanghai SH760B na świecie
I to nie tylko w Europie, tylko w ogóle na kuli ziemskiej. Model B powstawał już w ograniczonych liczbach, równolegle z Volkswagenem Santana, dlatego wóz w żadnym punkcie osi czasu nie był liczny na drodze. Ponadto, samochód nie może uzyskać dopuszczenia do ruchu nawet w macierzystych Chinach, gdzie tamtejsze przepisy eliminują z dróg wszystkie auta nie spełniające normy spalin Euro 1, również te historyczne. Podobno w stanie rokującym nadzieje na samodzielne poruszanie się istnieje jakieś kilkanaście egzemplarzy.
Taką chińską motoryzację rozumiem.







































