"Na niebieskich nie jeździmy". Policja nie doceniła tuningu Seicento
Młodość, marzenia, pasje, Seicento z niebieskimi reflektorami, fantazja, Tik Tok.

Nie jest to pierwsza sytuacja, gdy bezduszne przepisy i spętani nimi funkcjonariusze nie pozwolili docenić kreatywnej pracy twórczej. Co nie udało się na okresowych badaniach technicznych, dopełniło się w Ostrowie Wielkopolskim. 18-latek stracił dowód rejestracyjny swojego pojazdu, bo świecił na niebiesko.
Na niebieskich nie jeździmy
Takimi słowami kończy się wpis ostrowskiej policji na portalu społecznościowym. Funkcjonariusze chyba nie do końca potrafili zachować powagę przy spotkaniu z Seicento, bo brzmi on tak.
Do wesołego tonu relacji dostosował się właściciel Fiata. Pod postem policji zalinkował do swojego filmu na Tik Toku, na którym przedstawia kilka sekund z zatrzymania. Po długiej bitwie z myślami, postanowiłem nie wkleić tu tego filmu. Jeśli Krzychu jest tak legendarny, jak o sobie pisze, to sława jeszcze przyjdzie sama.
Kwestia gustu
Nie jest to przeróbka na miarę obcięcia dachu, bo i takie Seicento pojawiło się kiedyś na Autoblogu. Ten Fiat Seicento ma trochę niebieskiego światła. Wiele nowych samochodów oferuje oświetlenie ambientowe wnętrza, także w okolicy stóp. Nie dziwi więc chęć, by tę przestrzeń wypełnić światłem również w Fiacie.
Gałka drążka zmiany biegów jest małym dziełem sztuki, zapewne wykonanym na specjalne zamówienie w chińskiej fabryce. Kwestia gustu.
Prawdziwym problemem są przednie światła, bo też świecą na niebiesko. Zgodnie z przepisami tak być nie może. Przednie światła samochodu powinny mieć barwę białą. Dlatego policjanci napisali, że na niebieskich nie jeździmy, chociaż sami włączyli niebieskiego koguta. Jeśli filmy w internecie z udziałem tego Seicento mają oryginalny dźwięk, to układ wydechowy też jest daleki od spełniania norm hałasu.
Właściciel Seicento mówi, że ten pojazd to jego znak? To znak, że pora coś w sobie zmienić.