Tor Poznań zamknięty. Żyję w chlewie posmarowanym wiadomo czym
Czarny dzień w historii polskiego motosportu stał się faktem. Tor Poznań będzie zamknięty, bo ludzie, którzy kupili mieszkania i działki wokół niego ze zdumieniem odkryli, że tor hałasuje. Żyję w kraju, w którym rządzą układy, deweloperzy i pieniacze.

Tor Poznań funkcjonuje od lat 70. Powstał na obrzeżach miasta, w bezpiecznej odległości, tak żeby nikomu nie wadzić. W pobliżu znajdowało się lotnisko, więc hałas nikomu nie przeszkadzał. Z czasem miasto zaczęło się rozwijać, a tor trwał. Jest jedynym torem w Polsce, który ma akredytacją FIA, więc mogłyby na nim być organizowane zawody o randze międzynarodowej, a jakby się trochę inaczej życie potoczyło po upadku komuny, to kto wie, może to u nas gościłaby F1, a nie na Węgrzech.
Tor Poznań zamknięty przez normy hałasu
W październiku 2023 roku Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wydał decyzję o zamknięciu Toru Poznań ze względu na długotrwałe przekraczanie norm hałasu. Automobilklub Wielkopolski, zarządzający torem, odwołał się od decyzji, postępowanie trwało i w dniu 31 marca klamka zapadła. Główny Inspektor Ochrony Środowiska potwierdził słuszność decyzji i tym samym tor ma zaprzestać działalności w dotychczasowej formie.
Postępowanie toczyło się w ramach kontroli interwencyjnej dotyczącej norm hałasu. Uznano, że okoliczni mieszkańcy mają prawo do ochrony przed uciążliwymi hałasem. A teraz co najśmieszniejsze. Kilka lat temu normy wokół toru zostały radykalnie obniżone - z 55 do 50 decybeli, co było trudne do osiągnięcia. Zarządzający torem się nie poddawali, powstały hałdy ograniczające hałas, przeprojektowano kilka rzeczy, ale i tak się nie udawało spełnić norm. Co ciekawe - Poznań to najcichszy tor w Europie, a jednym z problemów jest sposób pomiaru głośności.
Na większości torów liczy się średnioroczną głośność. W Poznaniu prowadzą pomiary w dni działalności toru, więc pojawia się problem. A propos hałasu - już w 2018 roku doszło do kuriozalnej sytuacji, gdy przerwano odbywające się na torze zawody, bo było za głośno.
Zirytowałem się
To łagodne określenie, ale niestety nie mogę używać wulgaryzmów. Wiele sobie nie obiecywałem po tym kraju, ale za każdym razem jestem zaskakiwany. Ustalmy fakty - tor działa od niemal 50 lat w tym samym miejscu, a w pobliżu jest hałaśliwe lotnisko. Co robisz, gdy widzisz takie miejsce? Czy kupiłbyś tam mieszkanie? No właśnie. To inwestycja dla świadomych klientów, którzy rozumieją, że raz na kilka dni może być głośniej. A jednak ktoś kupił mieszkania, odkrył że jest głośno, a następnie skrzyknął kilku takich samych inteligentów i problem gotowy. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale w Poznaniu ludziom przeszkadzało lotnisko, więc nie obsługuje nocnych lotów.

Czy mieszkańcy byli ślepi i głusi, czy może mają wyprostowane zwoje mózgowe? Trudno powiedzieć. Efekt jest taki, że najbardziej profesjonalny tor w Polsce nie będzie mógł działać. Kto wygrał? Na pewno nie społeczeństwo. Znam ten scenariusz. Blokuje się tor, następnie sprawa trafia do różnych instytucji, tor niszczeje, osoby zarządzające obiektem nie mają pieniędzy na długotrwałą batalię prawną. Tor kończy żywot, a na jego miejscu powstaje piękne osiedle Zielona Fawela, Posnania Prestige czy inne o równie prestiżowej nazwie na chów klatkowy.
Wiecie skąd to znam? W Lublinie też mieliśmy tor, który zniknął, bo mieszkańcom, którzy kupili tanio mieszkania w jego sąsiedztwie, zaczął przeszkadzać. Pełno było protestów, łzawych wywiadów, że kierowcy rozjeżdżają dzieci, że hałasują, że dzietność spadnie, bo nikt nie ma ochoty na bliskość. Wszystko przez ten przeklęty tor. Co ciekawe, jeden z głównych prowodyrów przypadkowo nie mieszkał w tym miejscu, tylko w sąsiednim mieście, ale tak mu się życie ułożyło, że miał firmę, która świadczyła usługi dla jednego z deweloperów, który wybudował osiedle na terenie toru. Popatrz, Bożenko, co za przypadek.
Właśnie czytam, że we Wrocławiu mieszkańcy, którzy kupili mieszkania obok wojskowej strzelnicy apelują o jej zamknięcie. Mówią, że nie chcą żyć w strefie wojny. Mordeczki, nikt was nie zmuszał do kupienia mieszkania w takim miejscu. Może czas na chwilę autorefleksji?
Jest jeszcze jedna kwestia odnośnie do Toru Poznań
To jest odwołanie setek, jak nie tysięcy zgrupowań szkoleniowych, podczas których w kontrolowanych warunkach pod okiem instruktorów kierowcy byli w stanie przećwiczyć ekstremalne sytuacje, poprawić swoje zdolności, nauczyć się samochodu, a przede wszystkim jeździć bezpieczniej. Upośledzamy społeczeństwo, a później zimą dzbany będą grzmieć, że kierowcy nie potrafią jeździć, że nie opanowali pojazdów. Gdzie się mają nauczyć, skoro ktoś im to stale utrudnia. Liczba czynnych torów w Polsce maleje z roku na rok.
Jedźcie na tor. Tak nam mówią
Ile razy słyszeliście, że ulica nie jest od szybszej jazdy, od trenowania umiejętności, a do takich rzeczy stworzone są tory. I proszę, bastiony motoryzacji są zamykane, bo hałas. To jest podobny kazus jak ludzie z miast wyprowadzający się na głęboką wieś, którym nagle zaczyna przeszkadzać hałas traktorów i zapach obornika. Gdybyśmy żyli w silnym państwie, to już dawno toczyłoby się postępowanie, które wyjaśniłoby, dlaczego miasto zaostrzyło normy hałasu akurat na dwóch ulicach sąsiadujących z torem, tak żeby nie dało się tych norm spełnić bez wielomilionowych inwestycji. Tymczasem w naszym chlewie tor kończy działalność, zarządzający mogą pójść do sądu, a zapewne okoliczni deweloperzy już się dzielą atrakcyjnymi działkami, które niedługo będą na sprzedaż.
W takich chwilach coś we mnie umiera. Nie upalam aut na ulicy, może czasem zdarzył mi się drift, ale zawsze bezpiecznie, z dala od ludzi. Niedługo wszystkiego mi zabronią, bo motoryzacja ma złą passę. Ktoś powie, że to przez idiotów za kierownicą, którzy powodują wypadki. A ja odpowiem, że wypadków jest coraz mniej, a grupy skupione wokół szybszej jazdy same się pilnują, żeby usuwać ze swoich szeregów największe dzbany. Tylko co z tego, skoro rzuca się nam kłody pod nogi. Najchętniej pojechałbym teraz pod tor i piłował swojego diesla do odcinki, ot tak w ramach obywatelskiego buntu. Nic to nie zmieni, ale będzie krzykiem rozpaczy. Jak odchodzić to z hukiem.



















