Pojedynek w Janowie. On miał półtora promila, ona miała półtora promila. Kto zrobił to lepiej?
Dwa wypadki, oba w ubiegły weekend na terenie podlegającym pod KPP Janów Lubelski. On, za kierownicą traktora, miał 1,5 promila. Ona za sterami Forda miała we krwi identyczne stężenie alkoholu. Oboje wypadli z drogi, ale kto zrobił to lepiej?

Ona - 53 latka, miała blisko półtora promila alkoholu w organizmie. Wjechała Fordem Fusion do stawu, w miejscowości Wierzchowiska Pierwsze. Nie odniosła obrażeń, ale miała ciekawe wytłumaczenie. Mówiła, że wjechała do wody, bo "skończyły jej się hamulce". Teraz odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości, za co grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności oraz utrata uprawnień do kierowania na minimum 3 lata.

Miała mocną konkurencję
On - 46-latek i sprawca zdarzenia drogowego w Dąbrówce. Podobnie jak ona, on również miał półtora promila alkoholu w organizmie. On nie posiadał uprawnień, a ciągnik marki Ursus nie miał badań technicznych. To mu nie przeszkodziło. Pojechał, wjechał do rowu i uderzył w przepust. On wyszedł z tego cało, ale jego pasażer trafił do szpitala. Teraz 46-latek odpowie za swoje czyny, czyli za kierowanie w stanie nietrzeźwości oraz pojazdem niedopuszczonym do ruchu. Zgodnie z przepisami kodeksu karnego jazda pod wpływem alkoholu zagrożona jest karą do 2 lat pozbawienia wolności oraz utratą uprawnień. Zaraz zaraz... jakich uprawnień?

Kto zrobił to lepiej?
W mojej skromnej opinii Pani za kierownicą Forda otrzymuje dodatkowe punkty za trafienie w staw oraz kolejne za wytłumaczenie. Na jej niekorzyść działa to, że nie wiemy nic o tym, żeby miała zakaz prowadzenia pojazdów oraz nie wiemy nic o braku przeglądu w Fordzie. Nie możemy też przyznać ekstra punktów za zawartość alkoholu w organizmie - było identyczne w obu przypadkach.
Z kolei traktorzysta dostaje komplet punktów za brak uprawnień oraz brak badania technicznego. Wjechanie do rowu to nic nadzwyczajnego i nie będziemy tego punktować, ale już trafienie w przepust zdecydowanie podnosi poziom trudności i za to należą się dodatkowe punkty. Remis za alkohol.
A więc kto wygrał?
Nikt, bo oba przypadki to przykłady skrajnej bezmyślności. Okres świąteczny powinien być czasem zadumy, a dla osób niezwiązanych z genezą tego święta, przynajmniej czasem na odpoczynek i sposobnością do spędzenia czasu z rodziną. Tymczasem okazuje się, że w Janowie Lubelskim był to czas na zwykłe libacje, które dla dwójki osób skończyły się beznadziejnymi decyzjami o wsiadaniu za kółko pod wpływem alkoholu. Mam nadzieję, że pasażer z ciągnika wyszedł z tego cało, ale jeśli mam być szczery, to mało mu współczuję - w końcu wsiadł z pijanym kierowcą do ciągnika, czyli sam podjął ryzyko. Czy oni nie mogą sobie narobić wystarczająco dużo bimbru, żeby przez całe święta nie wychodzić z domu?
Źródło: policja.pl
Czytaj dalej: