Nowe auto do 100 tys. zł. 5 opcji, coś musisz wybrać
Nowy samochód, taki prosto z salonu, który kosztuje maksymalnie 100 tys. zł, nie pochodzi ze zbyt dalekiej Azji i będzie albo ciekawy, albo praktyczny? Tak, da się. I to nawet razy pięć.

Oczywiście o cudach za 100 tys. zł nie ma co marzyć, ale w tej cenie bez wiekszego problemu znajdzie się m.in.:
Ford Focus

Tak, ginący gatunek i ginący model, ale to wciąż bardzo udane auto kompaktowe, z całkiem solidnym - nawet jeśli malutkim - silnikiem. Ok, trzeba też przeżyć manualną przekładnię, ale w zamian dostajemy naprawdę przyjemny kawałek samochodu.
Na jakie wyposażenie można liczyć? W tym przypadku chociażby na podejrzewane przednie fotele, podgrzewaną przednią szybę, automatyczną klimatyzację, fotel kierowcy i pasażera z regulacją odcinka lędźwiowego, 17-calowe felgi i LED-owe reflektory z doświetlaniem zakrętów.
No nie brzmi to tak znowu źle.
Audi A3

Tak, drugi kompaktowy samochód w tym zestawieniu. Trochę wprawdzie przekracza górną granicę zakładanej ceny, ale kto nie zerka, czy gdzieś tam, tuż poza sztywno ustaloną granicą, nie ma czegoś ciekawszego.
Oczywiście, jak to bywa w przypadku podstawowych modeli Audi, o przepychu nie ma mowy. Jest za to silnik 1.5 o mocy 116 KM, manualna przekładnia, tempomat, czujniki parkowania z tyłu, automatyczna, dwustrefowa klimatyzacja, LED-owe reflektory i - nazwijmy to marketingowo - minimalistyczne wnętrze. Ale przynajmniej ma całkiem spory ekranik, a nie dziurę w kokpicie, więc dalej jest dobrze.
No i mamy Audi.
Dacia Jogger

Wyżyny praktyczności, przy jednoczesnym zachowaniu całkowitej wstrzemięźliwości motoryzacyjnej i markowej. Ot - po prostu masa przestrzeni za umiarkowane pieniądze.
Z kolejnych plusów - hybryda i to faktycznie w wersji "Full", a co za tym idzie - również automatyczna przekładnia, co stawia ten model wysoko na naszej krótkiej liście. Tempomat jest, automatyczna, dwustrefowa klimatyzacja jest, LED-we reflektory na miejscu, nawet monitorowanie martwego pola trafiło na listę wyposażenia. Do tego jeszcze bezkluczykowy dostęp, kamera cofania i czujniki parkowania.
Raczej nic lepiej wyposażonego i praktyczniejszego w tej cenie nie znajdziecie.
Seat Leon

Nie dość, że kompakt, to jeszcze kombi, więc też na praktyczność nie można narzekać. Niestety z Joggerem na wielu polach nie ma nawet co walczyć - ani automatycznej przekładni, ani hybrydy tu nie uświadczymy.
Zamiast tego mamy jednak trochę bardziej zjadliwą sylwetkę, wciąż spory bagażnik i raczej sprawdzone 1.5 TSI. Wersja wyposażenia to niestety podstawowy wariant Style, ale może po prostu skupimy się na przestrzeni w bagażniku, zamiast na dodatkowym wyposażeniu. Tym bardziej, że takie rzeczy jak tempomat, dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, czujnik deszczu czy bezkluczykowe uruchamianie auta są tutaj w standardzie.
Hyundai Kona

No dobrze, niech będzie jeden SUV - albo właściwie crossover - na liście, tym bardziej, że Kona dorosła w tej generacji do rozmiaru klasycznym kompaktów.
Na co możemy liczyć w tym przypadku, poza obietnicą sporego rabatu, który sprowadzi cenę z ponad 120 tys. zł do naszych wymarzonych 99 900 zł? Przede wszystkim na silnik 1.0 o mocy 100 KM, manualną przekładnię i całkiem długą listę wyposażenia, która niestety nie porywa. Brakuje na niej chociażby automatycznej klimatyzacji (jest manualna), ale przynajmniej jest tempomat, LED-owe reflektory, spory zapas portów USB-C i kamera cofania. Można też w sumie uznać 16-calowe felgi za plus, bo więcej gumy to zawsze wygodniej.







































