Mapy Google nie wszystkim pokażą, gdzie są stacje benzynowe. Wielki Brat decyduje, czy zjesz hot doga
Po ostatniej aktualizacji Mapy Google pewnej grupie kierowców nie pokazują już stacji benzynowych w okolicy. Zupełnie tak, jakby można było na nich tylko i wyłącznie zatankować.

Gdzie jest najbliższa stacja benzynowa? Oto pytanie, które codziennie zadają sobie setki, a pewnie i tysiące ludzi. Niektórym z nich chodzi o zatankowanie samochodu. Ale dochody ze sprzedaży paliwa to tylko kropla w zyskach stacji benzynowych. Masło, marchewka, płyn do szyb, papier toaletowy, hot dogi, a przede wszystkim (zwłaszcza teraz) węgiel na grilla, zimne trunki i wyroby tytoniowe – oto, po co przyjeżdża się do miejsc, które niektórzy starsi Polacy wciąż określają jako „CPN”.
Odpowiedzi na to pytanie dotychczas udzielały Mapy Google
Nawigacja Google nie była idealna w podpowiadaniu najbliższej stacji benzynowej, ale dało się w niej taką informację znaleźć dość szybko i wygodnie. Teraz będzie to nieco trudniejsze. Ale zanim złapiecie się za głowę i pomyślicie, że Amerykanie ewidentnie oszaleli, muszę was odrobinę uspokoić.
Tak, to prawda, że Mapy Google nie pokazują już stacji benzynowych. Ale dzieje się to tylko w przypadku osób, które używają Android Auto i… jeżdżą samochodami elektrycznymi. Zamiast stacji, na których leje się paliwo do baku, pokazują się więc miejsca, w których można podpiąć kabel.
Stacje benzynowe i Mapy Google – ustawienia
Kto woli wciąż widzieć, gdzie jest najbliższa stacja, a nie ładowarka, może zmienić to w ustawieniach. Wcześniej domyślna była właśnie taka opcja, a teraz – po aktualizacji – automatycznie ustawia się ta bardziej elektryczna.
Czy to dobry pomysł? Nie jestem przekonany. Właściciele samochodów elektrycznych też zatrzymują się na stacjach benzynowych. Wizyta tam, gdzie król podążą piechotą, a także kawa, hot dogi, zakupy – to zapewne najczęstsze powody postoju w „nietypowym” dla wozów EV miejscu. Czasami może chodzić po prostu o umycie przedniej szyby, zwłaszcza teraz, gdy nawet krótka podróż skutkuje przywiezieniem ze sobą całego atlasu owadów. Wygląda na to, że ktoś chciał dobrze, a wyjdzie gorzej. Chyba że chodzi o ochronę kondycji właścicieli aut na prąd. Hot dogi nie są zbyt zdrowe.