Lancia to katastrofa. Kiedyś Stratos, dziś strata
Wraz z nowym Ypsilonem, Lancia miała zaczynać nowe życie. Problem w tym, że zamiast podboju świata może się to zakończyć szybkim przejściem w zaświaty - sprzedaż jest słaba i tylko się pogarsza.

Kiedy się okazało, że dostaliśmy nową Lancię przed GTA 6, można było się spodziewać, że w końcu wszystko "ruszy". Pierwsze nowe auto od 13 lat nie było może nowym Stratosem, Themą, czy Deltą Integrale, ale było następcą jedynego w tamtym momencie modelu, czyli Ypsilona.
To jest po prostu dramat
Lancia Ypsilon trzeciej generacji pod koniec swojej rynkowej kariery była sprzedawana już tylko i wyłącznie w swojej ojczyźnie. Mimo to, Włosi niezmiennie kochali ściąganą z Tychów Lancię, a w ostatnich latach cieszyła się wysokiem miejscem w czołówce rankingów sprzedaży. Sprawdzona technologia z niezawodnymi jednostkami napędowymi i niestarzejąca się sylwetka robiły swoje. Oczywiście nie było cały czas idealnie. W 2016 r. jedynym modelem w gamie został Ypsilon, a Lancia sprzedała w Unii Europejskiej (i EFTA) 67 225 samochodów. W 2023 r. w samych Włoszech było to nieco ponad 41 tys. aut.

W 2024 r. wychodzi Ypsilon IV i mamy reintrodukcję Lancii na inne rynki Europy, z niewielkim wzrostem do 44 877 samochodów. Na spokojnie, to dopiero początki, jeszcze będzie cud, miód, pizza bez ananasa. Tyle że nastąpiła absolutna katastrofa - Według rocznych danych sprzedaży opublikowanych przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA), sprzedaż Lancii spadła rok do roku o 64 proc. do zaledwie 11 754 samochodów - prawie cztery razy mniej niż jeszcze rok temu.
To jest wręcz poza moim pojmowaniem spraw, to że mogło pójść aż tak źle. Lancia przecież wróciła dosłownie na salony (i do salonów), trafiając do placówek Stellantisu w największych miastach Francji, Hiszpanii, Belgii, Luksemburgu, Holandii i Niemiec. Miał być nowy początek - a może być początek końca.
Weźcie się do roboty, bo legendarna marka umrze
Oczywiście powodów takiego stanu rzeczy może być wiele: wysokie ceny, brak zaufania do marki (w kontekście zawodności samochodów), średnia oferta silnikowa - albo słabawa miękka hybryda albo samochód elektryczny, trochę przekombinowany design, ale przede wszystkim - a przynajmniej moim zdaniem - w zasadzie brak marketingu. Większość ludzi w Europie dowie się o istnieniu Lancii z artykułu w mediach cyfrowych, albo jak pójdzie do salonu po Alfę Romeo Junior.
Pomóc w dalszej egzystencji Lancii mają pomóc dwa nowe modele - kompaktowa Delta i średniej wielkości Gamma, z których pierwsza ma być "jeszcze w tej dekadzie", a druga nawet tuż tuż za rogiem. Jeżeli faktycznie się pojawią i tak rodzi się pytanie: czy kolejne SUV-y/crossovery będące Peugeotami w przebraniu pomogą ratować honor tak charakterystycznej marki? General Motors chciało kiedyś ratować Saaba swoimi SUV-ami i pamiętamy jak się skończyło.

Uwielbiam to, co tworzą Włosi - niezrównane sztuka wizualna, opera, kuchnia, czy design samochodowy. To jest naród, który potrafi pomyśleć, wymyśleć, a nawet i zaprojektować, tylko że zwykle nie chce mu się tego porządnie zbudować i tym zarządzać. A gdyby tak im się chciało, jak im się nie chce, to Niemcy nie mieliby niemalże monopolu na auta premium. I nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym.
Więcej o włoskich samochodach przeczytasz tutaj:







































