REKLAMA

Oto nowy, perfidny sposób złodziei. A niby zwykła kartka za wycieraczką

Znalazłeś kartkę za wycieraczką z logo KAS i kodem QR? Spokojnie, to nie rzeczywiste wezwanie do zapłaty, ale nowy sposób cwaniaków na wyłudzenie danych, a jak się uda, to może i na przejęcie twojego auta.

Oto nowy, perfidny sposób złodziei. A niby zwykła kartka za wycieraczką
REKLAMA

Krajowa Administracja Skarbowa opublikowała na portalu gov.pl oficjalne ostrzeżenie. Ktoś wkłada za wycieraczki zaparkowanych aut fałszywe ulotki z logo KAS, numerem sprawy i kodem QR z logiem policji. Całość wygląda na tyle wiarygodnie, że niejedna osoba może bez zastanowienia sięgnąć po smartfon. Tymczasem KAS nie rozsyła mandatów w formie ulotek – nigdy tego nie robiła i nie planuje.

Zeskanowanie takiego kodu może przekierować na stronę wyłudzającą dane logowania do bankowości albo zainstalować na telefonie złośliwe oprogramowanie. Fałszywe kody QR na samochodach to zjawisko obserwowane od kilku lat również w Stanach Zjednoczonych – przestępcy podszywają się tam pod lokalne urzędy transportu i kierują ofiary na fałszywe bramki płatności. W Polsce schemat jest identyczny, tyle że z polskim logo i polskim adresatem.

REKLAMA

Kod QR ma być wygodny, a nie bezpieczny

Mamy tu do czynienia z metodą oszustwa internetowego znaną jako quishing (forma phishingu). Polega ona na nakłonieniu do zeskanowania specjalnie spreparowanego kodu QR poprzez manipulację w postaci np. obietnicy nagrody, dokonania płatności czy – jak w tym przypadku – nastraszenia potencjalną karą. Oszuści mają ułatwione zadanie, bo wystarczy wręczenie ulotki na ulicy czy umieszczenie „tajemniczego” kodu QR w przestrzeni publicznej albo urządzeniu – jak w 2023 roku, kiedy policja z Krakowa złapała osoby naklejające fałszywe kody QR na tamtejszych parkomatach.

Oszustwo na KAS to jednak coś więcej niż próba wyłudzenia przelewu. Można powiedzieć, że to podwojenie szans na sukces. Ulotka za wycieraczką może bowiem pełnić dokładnie tę samą funkcję co każda inna kartka – wyciągnąć kierowcę z samochodu w momencie, gdy samochód jest otwarty, a silnik jeszcze pracuje. Wystarczy, że wracasz z zakupów, zauważasz za wycieraczką „mandat”, odruchowo wysiadasz, żeby go zdjąć, a w tym czasie ktoś wskakuje na fotel kierowcy albo odbiega z twoją torbą czy plecakiem. To wariant dobrze znanej policji metody.

Kartka, butelka, wózek – pomysłowość nie zna granic

Metoda na kartkę nie jest żadną nowością. Funkcjonuje od lat, po prostu cyklicznie wraca do łask – jak legginsy albo dzwony, które co jakiś czas znowu są modne. Schemat jest prosty: za tylną (rzadziej przednią) wycieraczkę trafia kartka widoczna w lusterku. Kierowca zatrzymuje się tuż po ruszeniu, wysiada „tylko na sekundę”, zostawiając kluczyki w stacyjce – i zostaje na pustym parkingu. Ulotka z logo KAS to po prostu wersja 2.0 tego samego numeru, wzbogacona o oficjalną szatę graficzną, która budzi zaufanie i zwiększa szanse oszustów na sukces – jak nie uda się zwinąć auta, to może uda się wykraść dane.

Na kolec

Arsenał złodziei jest pełny takich dywersyjnych sztuczek. Metoda „na butelkę” polega na wetknięciu plastikowej butelki w nadkole – po ruszeniu auto wydaje niepokojące dźwięki, kierowca wysiada sprawdzić, a jego miejsce za kierownicą natychmiast zajmuje ktoś inny. Metoda „na kolec” (albo „na gwóźdź”) celuje w oponę: przebite koło zmusza do zatrzymania się, a wtedy pojawia się fałszywy samarytanin oferujący pomocną dłoń. Podczas gdy ofiara skupia się na kole, wspólnik zajmuje się zawartością kabiny – albo całym pojazdem.

Osobny rozdział stanowi metoda „na wózek dziecięcy” – chyba najbardziej cyniczna z całego zestawu. Przestępcy zostawiają na bocznej, słabo oświetlonej drodze pusty wózek. Jak potwierdza Komenda Główna Policji, to rozpoznana i stosowana w Polsce technika, bazująca na odruchu i instynkcie opiekuńczym. Kierowca widzi wózek, hamuje, wysiada sprawdzić, co się dzieje – i traci auto. Niektóre źródła podają, że zdarzały się przypadki, gdzie w wózku umieszczano głośnik z nagranym płaczem niemowlęcia. Złodzieje nie znają współczucia, ale chętnie wykorzystają twoje.

Do katalogu dywersji należy też klasyczna, znana na całym świecie metoda na kolizję: lekkie uderzenie z tyłu, ofiara wysiada ocenić szkody, wspólnik w tym czasie zajmuje się autem. Są też metody „na awarię” (obcy kierowca sygnalizuje rzekomą usterkę, żebyś się zatrzymał i sprawdził) oraz „na monetę” (wetknięta w klamkę uniemożliwia prawidłowe zamknięcie drzwi). Nie zapominajmy też o zagłuszaczach sygnału pilota – wciskamy guzik na kluczyku, sygnał zamknięcia nie dochodzi do zamków, a my odchodzimy w przekonaniu, że auto jest zamknięte. Złodziej czeka cierpliwie. Ma cały wieczór.

Mimo tego sama policja niezbyt zachęca do reagowania. Sam znam co najmniej jeden przypadek, kiedy zgłoszenie podejrzanej sytuacji drogowej – bez osobistego sprawdzenia na miejscu – spotkało się z „kazaniem” ze strony dyspozytora. Nawet mimo tego, że chodziło o jadącą w pojedynkę kobietę, a cała rzecz miała miejsce późnym wieczorem na odludziu. Nie wiem, czy tamto zachowanie dyspozytora, który wydzierał się do telefonu i wręcz straszył konsekwencjami za potencjalne nieudzielenie pomocy, to oficjalne procedury. Chcę wierzyć, że nie.

Jak się bronić? Przede wszystkim zdrowy rozsądek

Po pierwsze i najważniejsze: KAS, policja ani żaden inny organ nie zostawia za wycieraczką ulotek z kodami QR. Jeśli znajdziesz za szybą cokolwiek przypominającego urzędowy dokument, nie skanuj kodu i nie otwieraj żadnych linków. Najlepiej powstrzymaj odruch, odjedź i dopiero po kliku minutach zatrzymaj się. W ten sposób zwiększasz swoje szanse na to, że złodziej został na parkingu. Zrób zdjęcie (na wszelki wypadek) i wyrzuć kartkę, a jeżeli chcesz coś zgłosić – skontaktuj się z urzędem bezpośrednio, korzystając z numeru telefonu ze strony gov.pl, nie z tego podanego na ulotce.

REKLAMA

Po drugie: wyrabiaj nawyk gaszenia silnika i zabierania kluczyków za każdym razem, gdy opuszczasz pojazd. Nawet jeśli wychodzisz „tylko na moment” otworzyć bramę, wyjąć kartkę zza wycieraczki albo sprawdzić dziwny dźwięk. To jedyna skuteczna broń przeciwko większości dywersyjnych metod kradzieży. Tak, nawet jeśli brzmi to banalnie – większość tych kradzieży udaje się właśnie dlatego, że ktoś pomyślał „wrócę za trzy sekundy”.

Jeśli twoje auto ma dostęp bezkluczykowy, trzymaj pilota w ekranowanym etui (tzw. klatce Faradaya), a w domu przechowuj kluczyk daleko od drzwi wejściowych i okien. Gdy zauważysz podejrzaną sytuację na drodze – wózek, przedmiot blokujący jezdnię, osobę rozpaczliwie proszącą o pomoc w miejscu, gdzie nie powinno nikogo być – nie wychodź z auta. Zamknij drzwi od środka, zadzwoń na 112 i odjedź. To nie brak empatii, tylko dbanie o własne bezpieczeństwo.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-17T13:21:02+02:00
Aktualizacja: 2026-04-17T12:38:41+02:00
Aktualizacja: 2026-04-17T10:29:52+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T18:13:26+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T16:06:17+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T15:08:22+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T12:45:03+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T09:19:07+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA