REKLAMA

Darmowy kurs prawa jazdy dla wszystkich 18-latków. Oto prawdziwa motokiełbasa wyborcza

Darmowy kurs prawa jazdy dla wszystkich, którzy ukończyli 18. rok życia, zapowiedziała marszałek Sejmu Elżbieta Witek, posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

prawo jazdy 2024
REKLAMA

Do wyborów zostało 12 dni. To ostatni moment na nakarmienie wyborców obietnicami o tym, że coś będzie darmowe. Wczoraj jechałem darmową w ramach kiełbasy wyborczej autostradą A1. Było wspaniale, na pewno wybiorę się ponownie. Tymczasem właśnie wpadła nowa obietnica Prawa i Sprawiedliwości: darmowy kurs prawa jazdy dla wszystkich 18-latków, którzy ukończą szkołę średnią.

REKLAMA

Czy PiS właśnie zamknął wszystkie prywatne szkoły nauki jazdy?

Nie, jeszcze nie, ale im dłużej myślę o tym pomyśle, tym wyraźniej widzę problemy z jego wprowadzeniem. Nie powstanie przecież państwowy system szkoleń na prawo jazdy, bo właściciele szkół jazdy spaliliby rząd żywcem, pozbawieni pracy z dnia na dzień. Teoretycznie można byłoby to rozwiązać bonem do wydania w szkole nauki jazdy, ale wtedy trzeba byłoby wprowadzić państwową regulację cen kursów. Inaczej ich ceny błyskawicznie skoczyłyby o sto procent – skoro rząd daje bon na, przypuśćmy, 2500 zł, to podnieśmy cenę kursu z 2500 na 5000 - weźmiemy forsę i od kursanta, i od rządu. Wymyśli się jakieś uzasadnienie, że inflacja, hemoglobina, taka sytuacja. Ewentualnie będą wybrane szkoły nauki jazdy realizujące kursy w ramach programu rządowego. Pewnie zainteresowanie będzie takie, że mało komu będzie się chciało czekać 2-3 lata na darmowy kurs i będzie wolał zrobić wcześniej, nawet płatny. Z której strony by nie podejść, zawsze wystąpi jakaś patologia wynikająca z rozdawnictwa pieniędzy państwowych.

Darmowy kurs prawa jazdy będzie oczywiście tylko dla chcących

Możesz przecież nie chcieć mieć prawa jazdy. Pisałem kiedyś nawet felieton o pewnym pisarzu, który chwalił się, że nie chciało mu się zrobić prawka i teraz wozi go ktoś inny. Równie dobrze można szczycić się brakiem umiejętności czytania lub znajomości choćby podstaw angielskiego – można, ale czy warto? Rząd pewnie widzi, że zainteresowanie robieniem prawa jazdy u młodzieży spada, więc trzeba ich jakoś pobudzić. Pomijając już, że w ogóle liczba młodzieży spada, a dzieci prawie się nie rodzą i nic nie wskazuje na zmianę tego trendu. Uznano jednak, że kojarzona z emerytami partia rządząca potrzebuje trochę głosów młodzieży, żeby nie było tak, że o wejściu do parlamentu decydują głosy osób w wieku poprodukcyjnym. Czy to przekona młodych do głosowania? Wątpię, moim zdaniem kampanie wyborcze nie działają, wyborcy bardzo niechętnie zmieniają poglądy, a kiełbasa wyborcza kończy się głównie rozdawnictwem cudzych pieniędzy i ich masowym dodrukowywaniem.

A jak powinno być?

REKLAMA

Kurs powinien być płatny, bo nabywanie przydatnych do pracy umiejętności nie może być darmowe. To wywracanie gospodarki do góry nogami. Natomiast naprawdę patologiczny jest system egzaminów państwowych i to powinno być zlikwidowane w całości. Wszystkie WORD-y to rak, kompletnie zbyteczne miejsca karmienia samorządu pieniędzmi kursantów – egzaminatorom zależy na tym, żeby egzaminowani nie zdawali, bo ich oblewanie zapewnia im wynagrodzenie. System powinien być prosty: przechodzisz kurs, kończy się on wydaniem certyfikatu ukończenia kursu i możesz wsiadać za kierownicę uczyć się, jak naprawdę jeździć. Nikt chyba nie sądzi, że po zdanym egzaminie kursant umie bezpiecznie poruszać się w ruchu drogowym.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-03T16:13:44+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T14:12:15+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T12:03:12+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T17:24:50+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA