Jeździłem Skodą Epiq przed oficjalną premierą. Oto wszystko, o czym wolno mi powiedzieć
Byłem na przedpremierowym spotkaniu ze Skodą Epiq, czyli z najmniejszym i najtańszym samochodem elektrycznym z Czech. Nie mogę jeszcze do wszystkiego się przyznać, ale za to opowiem wam, jak mi się nim jeździło.

„Jak ci się jechało? Jak wrażenia?” - zapytał mnie jeden z najważniejszych dyrektorów marki Skoda, gdy wysiadłem z zamaskowanego egzemplarza modelu Epiq, czyli zdecydowanie jednej z najważniejszych premier tej marki w obecnej dekadzie. Spojrzałem na niego i milczałem chyba odrobinę za długo. Musiałem zastanowić się nad odpowiedzią.
Ale najpierw przypomnę wam, co to za model

Niedawno na rynek trafił elektryczny Elroq - i już zdążył zacząć się doskonale sprzedawać. Epiq ma być natomiast modelem od niego mniejszym i jeszcze tańszym. To crossover o długości 4171 mm i rozstawie osi 2601 mm, który w gamie elektryków ma zająć to miejsce, które przy modelach spalinowych zajmuje Kamiq (czyli podniesiona Scala).
Jest zbudowany na platformie MEB+, czyli tej samej, co np. nowy Volkswagen ID. Polo. Ma napęd na przednie koła (w odróżnieniu od większych elektryków grupy Volkswagena) i trzy warianty mocy. Podstawowy ma 116 KM, środkowy 135 KM, a najmocniejszy 211 KM. Dwa słabsze warianty współpracują z akumulatorem o pojemności 38,5 kWh, wykonanym w technologii LFP (litowo-żelazowo-fosforanowej), natomiast wersja topowa otrzymuje akumulator 55 kWh. Maksymalny deklarowany zasięg wynosi do 430 km (WLTP), a tańsze wersje pojadą 315 km bez ładowania.

Jeszcze trochę danych: szybkość ładowania DC zależy od wersji i wynosi 50, 90 lub 125 kW. Przyspieszenie od zera do setki w wersji 116 KM zajmuje 11 s, w 135-konnej 9,8 s, a w 211-konnej 7,4 s. Prędkość maksymalna: 150 km/h w słabszych wersjach i 160 km/h w topowej. Na autostradzie szału się nie zrobi.
Jeździłem egzemplarzem w maskowaniu

Mimo fikuśnych wzorów na karoserii, mniej więcej widać, czego można się spodziewać, jeśli chodzi o stylistykę. Czy widziałem też Epiqa bez makijaż… to znaczy, bez maskowania? Tak. Czy mogę wam o tym opowiedzieć? Nie, bo Skoda wtedy naliczy mi srogą karę. Podpowiem tylko (może akurat nikt nie zauważy), że całość mimo wszystko trochę mnie zaskoczyła. Maskowanie dobrze maskuje, co trzeba i efekt końcowy jest nieco inny niż go sobie wyobrażałem.
W egzemplarzu do jazd zasłonięto też fragmenty wnętrza - dlatego w tekście nie ma żadnego zdjęcia tego, co widać po otwarciu drzwi. Kto jednak zna i lubi obsługę nowych Skód, ten z pewnością będzie wiedział, co zrobić po wejściu do Epiqa. Jeśli już mówimy o wnętrzu: z tyłu miejsca jest dużo, jak na dość kompaktowe wymiary zewnętrzne (zalety elektrycznej platformy). Bagażnik ma 475 litrów, czyli naprawdę sporo. Po złożeniu tylnej kanapy jego pojemność wzrasta do 1344 litrów.

Jak mi się jeździło Skodą Epiq?
Co odpowiedziałem ważnemu dyrektorowi ze Skody? Że było dobrze - ale musiałem chwilę się zastanowić. Wszystko dlatego, że o jeździe… zapomniałem w momencie, w którym wysiadłem z auta.
Czy to źle? Czy to oznacza, że ze Skodą coś jest nie tak? Nic z tych rzeczy. Po prostu Skoda Epiq jest samochodem, który jeździ na tyle poprawnie, że… schodzi na dalszy plan. Nie myśli się o aucie i o prowadzeniu, tylko raczej o otoczeniu albo rozmowie z pasażerem. Samochód jest, towarzyszy nam, pozwala się poruszać - i przede wszystkim nie przeszkadza.

To cecha większości Skód
Tyle że w aucie elektrycznym wrażenie „auta w tle” jest jeszcze mocniejsze, bo przecież jest cicho, nie ma odgłosów silnika, nie można pomyśleć nic na temat działania skrzyni i tak dalej.
Czyli: Skoda Epiq poprawnie, bezpiecznie się prowadzi, oferując wystarczającą ilość informacji na temat sytuacji przednich kół - ale nic więcej. Nie ma mowy o sportowym charakterze. Można go znaleźć w „spokrewnionej” Cuprze Raval, ale celowy zabieg inżynierów był taki, by Skoda jeździła bardziej komfortowo i zwyczajnie. Co ciekawe, choć nie podano jeszcze dokładnych wartości, już wiadomo, że Skoda ma największy prześwit z trio Cupra Raval, Skoda Epiq i VW ID.Cross. Volkswagen plasuje się w środku, a Cupra siedzi najniżej.

Czeskie auto jest też wystarczające w kwestii komfortu (nie za twardo, ale i nie ma mowy o francuskiej miękkości). Na tyle, na ile poznałem obsługę funkcji w zamaskowanym wnętrzu, mogę też powiedzieć, że i tu nic mnie nie zirytowało. Czas na fragment informacji z oficjalnego pakietu, który dostałem: Epiq dostanie najbardziej zaawansowany pakiet systemów wspomagających kierowcę w tej marce, czyli Travel Assist 3.0, obejmujący m.in. adaptacyjny tempomat, asystę pasa ruchu i jazdy w korku. Do tego dochodzą system kamer Top View z widokiem 360° i wizualizacją 3D oraz Cross Assist 2.0, wspierający kierowcę przy włączaniu się do ruchu na skrzyżowaniach o ograniczonej widoczności.
Jeździłem wersją o mocy 211 KM
To był element dodający nieco emocji: taki Epiq w żadnym wypadku nie jest sportowy i jego zadaniem nie jest przyspieszanie bicia serca, ale po wciśnięciu gazu reaguje błyskawicznie i trochę wciska w fotel. Czyli jest żwawy, a nawet szybki. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,4 s to już parametry na poziomie miejskich GTI, tyle że tutaj nie trzeba czekać na reakcję skrzyni i turbo. Epiq wyśmienicie nadaje się do miejskiej, dynamicznej jazdy z szybkim zmienianiem pasów - tyle że zapewne ta wersja wcale nie będzie najpopularniejsza i klienci ze względu na cenę wybiorą tańsze, słabsze odmiany. To nie dla osiągów kupuje się miejską Skodę.

To naprawdę nie jest zarzut, że o jeździe można zapomnieć
O to właśnie chodzi w elektryku tej klasy i tej marki. Skoda Epiq - na tyle, na ile zdołałem ją przetestować, podczas relatywnie krótkiej trasy testowej po mieście i w maskowaniu - jest po prostu poprawnym autem. Czyli plan został wykonany, o to chodziło i tak ma być. Po emocje idzie się do innych salonów.
Jeśli zapowiedzi dotyczące ceny startowej na poziomie ok. 25-30 000 euro (105-125 tys. zł) przed ewentualnymi dopłatami i rabatami zostaną utrzymane, połączenie korzystnej kwoty w cenniku (i zapewne bardzo korzystnych rat) z autem, które wszystko robi dobrze, może być receptą na sukces.

I zapewne będzie, tyle że w innych krajach Europy - zwłaszcza w tych południowych, w których miejsca do parkowania są bardzo ciasne, i samochód jest dobry wtedy, gdy nie jest za wielki. W Polsce przewiduję, że lepiej będzie się sprzedawać jednak Elroq - nieco większy, zapewne niewiele droższy (zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę raty wynajmu), a jednak jeszcze przestronniejszy. Epiq jest spory w środku, ale akurat nad Wisłą klienci po prostu wolą większe auta.
Czekamy na pełną premierę Skody Epiq
Wtedy będę mógł wam już pokazać, jak wygląda w całej okazałości i trochę poopowiadam o rozwiązaniach we wnętrzu, które widziałem. Trzeba na to jednak poczekać mniej więcej do połowy tego roku. Póki co, wniosek z jazd przedpremierowych jest jeden: Skoda pozostaje Skodą i robi to, w czym jest dobra.







































