Znaki w krakowskiej SCT znikają. Obywatelskie nieposłuszeństwo czy handel?
Wraz z początkiem nowego roku, w Krakowie rozpoczęła swoje działanie tamtejsza Strefa Czystego Transportu (SCT). Mieszkańcy nie są tym faktem szczególnie zachwyceni, czemu dali upust demontując znaki oznaczające jej granice.

Krakowska SCT spotkała się ze sporym niezadowoleniem ze strony mieszkańców - czemu oczywiście trudno się dziwić, gdyż niektórzy zostają odcięci od podróżowania samochodem do sporej części miasta. A czy jest lepszy sposób na wyrażenia niezadowolenia z decyzji politycznej niż obywatelskie nieposłuszeństwo? Nie - chociaż metoda do której posunęli się Krakusi wydaje się dość radykalna.
"Bardzo ładny znak, chyba go sobie wezmę"
Oczywiście żaden mieszkaniec grodu Kraka tak nie pomyślał - choć połączeniu bieli i jasnej zieleni nie można odmówić uroku, to estetyka była raczej jedną z ostatnich przesłanek do kradzieży znaków D-54, oznaczających granicę Strefy Czystego Transportu. Tak, kradzieży - w Krakowie w ciągu kilku dni od rozpoczęcia działania tamtejszej SCT, skradziono wiele znaków oznaczających wjazd do strefy. Jak podaje Michał Pyclik z Zarządu Dróg Miasta Krakowa w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej, skradziono lub zniszczono 20 znaków w 14 lokalizacjach.
Wg danych Zarządu Dróg Miasta Krakowa, każdy znak oznacza stratę 600 zł z miejskiej kasy. Ewentualne załapanie wandali może nieco podreperować miejski budżet, bowiem za uszkodzenie znaku grozi kara grzywny do kilkuset zł. Jeżeli zaś złapano by złodzieja znaków, to gagatek mógłby się liczyć nawet z karą pozbawienia wolności.
Kilka nawet poszło "na sprzedaż"
Opozycja mieszkańców stolicy małopolski wobec SCT prężnie się rozwija. Powstają choćby liczne grupy na portalu Facebook o charakterze protestacyjnym, spośród których największą jest Blade Runners SCT Kraków, mogąca się pochwalić liczbą ponad 20 tys. członków.
Oprócz organizacji, miejsce mają także działania "prywaciarzy". I to prywaciarzy w najczęściej używanym tego słowa znaczeniu, bowiem na portalu ogłoszeniowym OLX ktoś wystawił na sprzedaż trzy znaki, mające pochodzić z krakowskiej SCT - informuje o tym małopolskie24info.pl.

Niestety, powyższy zrzut ekranu to jedyna rzecz która nam pozostała, bowiem ogłoszenie jest obecnie niedostępne. Oczywiście (a przynajmniej mamy taką nadzieję) jest to żart. Ale jeżeli ktoś faktycznie zapłacił sprzedającemu pieniądze, to można powiedzieć że autor zarobił sobie na ładną, choć spóźnioną premię świąteczną.
Tak na zakończenie, dodałbym jeszcze małą retrospekcję. Parę ładnych lat temu, kiedy ludzie reagowali negatywnie na fotoradary, pewna grupa ancymonów postanowiła okleić jeden z fotoradarów taśmą, przyklejając kartkę z wizerunkiem jednego z głównych bohaterów kreskówki Włatcy Móch - Czesia - z jego cytatem "Czesio zajumał fotopstryczek". Obecna sytuacja w krakowskiej SCT z kradzieżami i sprzedażą na OLX przypomniała mi o tamtej sprawie. Szkoda tylko, że teraz jest mniej czystego śmiechu, a więcej ewidentnej złości.
Więcej o Strefach Czystego Transportu w Polsce przeczytasz tutaj:







































