Ten sam znak drogowy oznacza co innego w różnych częściach Polski. To kpiny z prawa
Wyobraźcie sobie, że ten sam znak drogowy ma odmienne znaczenie w różnych częściach Polski. Albo nie, już nie musicie sobie wyobrażać, bo z taką sytuacją właśnie zaczynamy mieć do czynienia.

Stoisz w swojej Corsie przed znakiem „Zakaz ruchu” w Szczecinie i nie wiesz, czy możesz jechać, bo może akurat rada tego miasta wprowadziła wyłączenie dla Opli. W Zielonej Górzej znak B-2 nie obowiązuje zielonych samochodów, a w Wałbrzychu zakaz zatrzymywania B-36 nie dotyczy kierowców aut młodszych niż 20 lat. Nie ma żadnej tabliczki ani informacji, musisz samemu sprawdzić lokalne przepisy za każdym razem, gdy dojeżdżasz do jakiegoś znaku. Czy odczuwacie absurd tej sytuacji? No to teraz odczujecie go na własnej skórze w związku ze znakiem D-54.
Chodzi o znak D-54 „strefa czystego transportu”
Do tej pory takie znaki stały tylko w Warszawie. Teraz pojawiły się w Krakowie i zaczną obowiązywać od nowego roku. Problem polega na tym, że Warszawa i Kraków mają zupełnie różne kryteria dla strefy. W Warszawie:
- na razie wjeżdża benzyna Euro 3 i diesel Euro 5 (od 2026 r. do 2028 r.)
- możesz wjechać 4 razy w ciągu roku
- możesz wjechać autem historycznym
- mieszkańcy są wyłączeni do 2028 r., chyba że ktoś ukończył 70 lat
W Krakowie:
- od 1 stycznia wjeżdża benzyna Euro 4 i diesel Euro 6
- możesz wjechać każdym innym autem ale za opłatą
- nie możesz wjechać autem historycznym
- mieszkańcy są wyłączeni bezterminowo
Jest jednak taki drobny problem
Te wyłączenia powinny być szczegółowo wypisane na tabliczkach pod każdym znakiem. Całkowicie niezgodne z prawem jest stawianie znaków o różnych znaczeniach terytorialnych bez objaśniania ich. Na ten moment więc zarówno w Krakowie, jak i w Warszawie, znaki D-54 pozbawione tabliczek oznaczają po prostu ustawową strefę czystego transportu bez żadnych wyłączeń, ponieważ w przepisach nie istnieje coś takiego jak znak odwołujący się do danej uchwały rady miasta. Znak znaczy to, co jest opisane w rozporządzeniu i to wszystko. W rozporządzeniu mamy: znak D-54 oznacza wjazd do strefy czystego transportu.
Sprawdzamy więc, czym jest strefa czystego transportu
To strefa, do której zakazuje się wjazdu pojazdów samochodowych w rozumieniu art. 2 pkt 33 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym innych niż:
1) elektryczne;
2) napędzane wodorem;
3) napędzane gazem ziemnym;
4) wyłączone na podstawie uchwały rady gminy, zgodnie z ust. 4.
Sprawdzamy ust. 4.: Rada gminy, w uchwale ustanawiającej strefę czystego transportu, może ustanowić dodatkowe wyłączenia podmiotowe i przedmiotowe od zakazu wjazdu do tej strefy, inne niż określone w ust. 2.
I właśnie te wyłączenia powinny być napisane poniżej każdego znaku D-54, w przeciwnym razie od kierowców wymagany jest nierealny wysiłek sprawdzenia uchwały rady każdej gminy, która strefę ustanowi.
Na ten moment należy uznać, że znaki D-54 bez wyłączeń mają proste znaczenie
Pozwalają na wjazd tylko samochodom elektrycznym, wodorowym i CNG. Cała reszta wjeżdżać nie może, bo nie ma informacji o wyłączeniach obejmującej punkt 4. Byłoby to wspaniałe, gdyby teraz straż miejska Warszawy i Krakowa zaczęła na poważnie egzekwować znak D-54 i karać wszystkich, którzy wjeżdżają autami spalinowymi. Zwłaszcza w Krakowie chciałbym to zobaczyć na własne oczy – wymarłe miasto, po którym jeździ kilka Tesli, byłoby absolutnie wspaniałym obrazem.
A póki co, mamy sytuację domagającą się rozwiązania. Niedługo nad krakowską SCT ponownie pochyli się sąd administracyjny i jeśli coś powinien nakazać, to minimum doposażenie znaków D-54 w najdłuższe tabliczki świata. Będą tak rozbudowane, że dojdą do samej ziemi i tam jeszcze się zagną.
Zdjęcie główne ze strony Zrównoważona Mobilność







































