Stołeczna pułapka na zdajających egzamin. Lepiej teatralnie pokręcić głową
Czy można oblać egzamin na prawo jazdy za stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu, przy jednoczesnym braku stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu? Oczywiście, że można. Jak najbardziej. Jeszcze jak.

Na każdej trasie egzaminacyjnej jest takie miejsce, gdzie klucz wzorcowego zachowania nijak ma się do życiowej praktyki. Na trasie egzaminacyjnej w obrębie warszawskiego oddziału WORD na ulicy Odlewniczej można zaliczyć taką wpadkę zaraz po wyjeździe z placu manewrowego. Rzecz ma miejsce na ulicy Odlewniczej właśnie, gdzie rzut pierścieniem tłokowym od ośrodka egzaminacyjnego znajduje się nieczynny przejazd kolejowy.
Przejazd kolejowy wygląda na całkowicie nieużywany od wielu lat
Kojarzycie takie przejazdy kolejowe, gdzie ostatni pociąg przeciął drogę jakoś niedługo po koronacji Władysława Łokietka? Tory z obu stron jezdni są porośnięte drzewami wielkości sekwoi, a same szyny tak głęboko zapadnięte w nawierzchnię, że ledwo czuć je pod kołami. Prawdopodobieństwo, że przejedzie tamtędy jakikolwiek pociąg jest mniejsze, niż że w to samo miejsce za chwilę uderzy meteoryt.
Wspomniany przejazd na ulicy Odlewniczej jest w istocie bocznicą kolejową prowadzącą do jednego z tamtejszych zakładów. Z obu stron jest “ucięta”, zasłonięta wysokimi krzakami i już z kilkudziesięciu metrów wygląda na całkowicie wymarłą. Jedynym mankamentem jest nieco zapadnięte względem jezdni torowisko, ale to już kwestia dostosowania prędkości do stanu infrastruktury.




Na nieczynnym przejeździe kolejowym również należy zachować szczególną ostrożność
Kłopot w tym, że o ile takie miejsce może wyglądać na nieużywane od wieków, formalnie nadal jest traktowane jako przejazd kolejowy. Niby człowiek od razu wie, że żaden pociąg tamtędy nie przejedzie, ale nie może uznać, jakby miejsce nie istniało naprawdę.
Pomijając na moment cały aspekt sytuacyjny, przejazd jest z obu stron dokładnie oznakowany. Przede wszystkim, znajdują się tam znaki ostrzegawcze A-10 “przejazd kolejowy bez zapór”. W świetle prawa, w odniesieniu do wszystkich znaków ostrzegawczych należy zachować szczególną ostrożność.
Można tutaj oblać egzamin na prawo jazdy
Brak zachowania szczególnej ostrożności podczas egzaminu na prawo jazdy nie jest punktowany jednoznacznie - wszystko zależy od potencjalnego zagrożenia. Niemniej, przejazd kolejowy bez zapór uznawany jest za miejsce wysokiego ryzyka, dlatego pokonanie go pełnym ogniem traktowane jest z całą surowością.
Słyszałem różne opowieści dotyczące tego miejsca, natomiast nikt nie może na podstawie własnego doświadczenia potwierdzić, czy egzaminatorzy rzeczywiście podchodzą do tego miejsca aż tak skrupulatnie. Patrząc wszakże na to, że egzaminy są nagrywane i każdy drobiazg jest przez to rozpatrywany bardzo rygorystycznie, z dużym prawdopodobieństwem tak właśnie jest. Dlatego nie warto ryzykować, zacisnąć zęby i spiąć pośladki - 10 sekund życia poświęconego na zmniejszenie prędkości i teatralne spojrzenie na boki, czy do przejazdu nie zbliża się pociąg, uratuje skórę na trasie egzaminacyjnej.
A co w sytuacji, kiedy…
Zasadniczo, szczególna ostrożność w skrócie polega na spodziewaniu się niespodziewanego. Jak widać na filmie powyżej, niemożliwe nie istnieje naprawdę, lecz wyłącznie w Twojej głowie.
Strzeż się pociągu!







































