REKLAMA

Mazda z WTS trafiła na złom. Zalecam przegląd gratów, bo smuteczek

Są auta, które trafiają na złom i niezbyt mnie to rusza, ale są również takie, które były wcześniej z różnych powodów bardziej rozpoznawalne - wtedy człowiekowi robi się już trochę smutno. A nawet trochę bardzo.

Mazda z WTS trafiła na złom. Zalecam przegląd gratów, bo smuteczek
REKLAMA

Do jednej ze stołecznych stacji demontażu trafił interesujący grat. Jest nim Mazda 323 z 1984 roku, czyli wóz generalnie niczego sobie. Generalnie, to nie pierwsze i nie ostatnie stare auto, które przejechało już w życiu wszystkie kilometry i trafiło do przysłowiowej huty. Tyle, że akurat ten konkretny egzemplarz był w środowisku dość dobrze rozpoznawalny, za sprawą czarnych tablic i wielu zdjęć publikowanych na różnych facebookowych grupach.

REKLAMA

Odstawiona Mazda 323 nosiła tablice WTS 7969

Świat motoryzacji pełen jest grup zrzeszających miłośników różnych rzeczy, a jedną z nich są czarne tablice rejestracyjne. Sam mam do nich ogromny sentyment, ale podchodzę do tematu jednak z większym dystansem.

Wspomniana Mazda, zanim trafiła na łoże śmierci, miała właśnie czarne tablice rejestracyjne WTS 7969. Na facebookowych grupach, po wpisaniu tego numeru, pojawia się mnóstwo zdjęć tego samochodu. Nie był to więc pojazd anonimowy, a w środowisku dość dobrze znany.

Zanim wóz trafił na złom, wylądował na parkingu depozytowym

Zasadniczo, fakt, że jest to właśnie ten egzemplarz, został ustalony poszlakowo na podstawie opublikowanych w sieci zdjęć, ale także ze względu na to, że Mazda została kilka tygodni temu sfotografowana na parkingu depozytowym na warszawskim Okęciu.

Jak się tam znalazła? Tego nie wiadomo, ale auta nie znajdują się tam przypadkiem, tylko albo zbyt długo zalegają w jednym miejscu i wzbudzają podejrzenia, albo uległy uszkodzeniu i wzbudzały niepokój osób trzecich. Tak, czy inaczej, samochody na parking depozytowy nie trafiają z woli właściciela.

fot. Adam Nowak
Mazda 323 na "depozycie".

Samochodu z parkingu nikt nie odebrał, dlatego truchło zostało przekierowane do stacji demontażu

Jeżeli zguba nie zostanie odebrana w odpowiednim czasie z parkingu depozytowego, temat wchodzi na kolejny poziom i auto ląduje na stacji demontażu. A to już jest ostatni akt, po którym nie ma już niczego. Jest też możliwość, że właściciel odebrał zgubę i sam później przekazał ją na rzeź - ale to jedynie domysły.

Co się stało, że historia tak się potoczyła i samochód skończył jako złom? Może ktoś zna historię dokładniej - ja bazuję tylko na zeznaniach kilku osób i wiedzy ogólnej. Nie znałem osobiście właściciela i nawet nie wiem, czy traktował Mazdę jako ciekawego grata czy po prostu jako codzienny pupowóz, niemniej śmiem podejrzewać, że dzisiaj już mało kto regularnie używa ponad 40-letniego auta przez “zasiedzenie”.

Chociaż Mazda została wycofana z ruchu, można z niej pozyskać części zamienne

Tyle dobrego, że auto jest w stanie oddać swoje organy do przeszczepu, aby inne wozy mogły jeździć długo i szczęśliwie. Części do starych japońskich samochodów nie leżą na ulicy, dlatego każde źródełko jest na wagę złota.

Egzemplarz, przy całej swojej przykro zakończonej historii, nie wygląda na mocno zniszczony, dlatego pochodzące z niego komponenty powinny skutecznie zaspokoić część popytu.

REKLAMA

Dbajcie o swoje graty, żeby nie skończyły, jak owa Mazda 323

Wiadomo, że historie są różne i czasami złomowanie jest jedyną sensowną opcją. Niemniej, droga na stację demontażu przez parking depozytowy zazwyczaj związana jest z jakimś nieplanowanym, przykrym wydarzeniem.

Idę na wszelki wypadek zrobić ruch pozorny i przeparkować wrastającego w nawierzchnię parkingu grata. 

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-11T17:13:41+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T09:04:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T08:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T16:09:24+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA