Toyoty są kradzione hurtowo. Rozwiązanie jest proste jak drut
Toyota ma problem stary jak świat - kradzieże. Japońskie samochody są często kradzione na przykład w Australii, po czym przewozi się je drogą morską na Bliski Wschód. To wszystko wymaga pomysłowości od każdej ze stron.

Nikt chciałby zostać okradzionym ze swojego samochodu - sama bezpowrotna strata części dobytku już jest bolesna, a co dopiero gdy chodzi o tak wartościową rzecz. Sami pamiętamy jaką plagą były kradzieże aut w naszym kraju w latach dziewięćdziesiątych. Obecnie w nieco innym zakątku świata sprawa kradzieży też stała się plagą. Chodzi głównie o Toyoty, które zresztą i u nas są popularnym celem przestępców.
Kradzione z Australii, przewożone na Bliski Wschód
Jak wynika z niedawno opublikowanego raportu przygotowanego Agencji Statystyki Przestępczości australijskiego stanu Victoria, w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r., pięć z sześciu najczęściej kradzionych samochodów to wyroby Toyoty. Na pierwszy miejscu pozostał Holden Commodore, choć w jego przypadku zaważyła przeogromna popularność w tym kraju. Dalsze miejsca okupują jednak auta Toyoty: kolejno są to Corolla, Hilux, Land Cruiser, RAV4 i Camry.
Inny przypadek miał miejsce na początku stycznia w Brisbane, kiedy to rozbito międzynarodowy syndykat przestępczy, specjalizujący się w kradzieży Toyot. Według raportu policji stanu Queensland, była to grupa obcokrajowców, która przyleciała do Brisbane w październiku. Dochodzenie ustaliło, że mieli na celu kradzież i transport znacznej ilości Land Cruiserów. Zanim ich złapano, udało im się ukraść 60 egzemplarzy, które trafiły do kontenerowców i odpłynęły do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tam ich dalsza droga rozpłynęła się we mgle, choć pojawiają się podejrzenia, że mogły trafić do bliskowschodnich bojówkarzy. Kolejną partię niewysłanych egzemplarzy znaleziono w porcie.

Na pomoc immobilizery i blokady kierownicy
Australijski oddział Toyoty wydał już oświadczenie. Wspomniał w nim o "grupach przestępczych używających zaawansowanych i kosztownych technologii ułatwiających kradzieże, co doprowadziło do wzrostu liczby kradzieży". Nie wspomniane są jakie były te technologie, czy ogólnie jakich metod używali złodzieje. Japoński producent miał za to współpracować z australijską policją w celu zidentyfikowania urządzeń i opracowania środków zaradczych ograniczających ich skuteczność.
Póki jednak problem nie zostanie rozwiązany bezpośrednio, Toyota kombinuje z nieco mniej wyrafinowanymi środkami. Oprócz ogólnych ulepszeń w tamtejszych odmianach Hiluxa, Land Cruisera 300 i Land Cruisera Prado, trwają prace również nad akcesoriami związanymi z bezpieczeństwem.
Jak donosi tamtejszy portal Drive, niektórzy australijscy dealerzy Toyoty zaczęli oferować dodatkowy immobilizer, ale też starą, dobrą blokadę kierownicy. Wygląda podobnie jak "laski", które były niezwykle popularne w Polsce w szalonych latach dziewięćdziesiątych. Ta jednak wygląda nieco bardziej "wyjściowo" (choć moim zdaniem nieco krzykliwie przez tą ostrą czerwień) i kosztuje 200 dol. australijskich, co po przeliczeniu da niecałe 500 zł.

Oczywiście Toyota nie będzie walczyć z międzynarodowymi syndykatami zwykłą laską na kierownicę. Jednak póki nie będzie wymyślone nic lepszego, to musi wystarczyć. Na całe szczęście, proste rozwiązania są najlepsze - bo są proste i dobre. A na pewno lepsze niż multilock.
Więcej o Toyotach przeczytasz tutaj:







































