Wymienili nawierzchnię na skrzyżowaniu. Teraz nie wiedzą, kto jedzie pierwszy
Wydawałoby się, że uregulowanie pierwszeństwa przejazdu na osiedlowym skrzyżowaniu to prosta sprawa. Nic jednak nie jest na tyle proste, aby nie dało się tego zepsuć. Np. zapominając ustawić znaki drogowe.

Zasadniczo, w teorii wszystko jest oczywiste, czyli albo są znaki drogowe, albo ich nie ma. Czyli albo mamy ustalone zasady pierwszeństwa przejazdu, albo mamy skrzyżowanie równorzędne, jeżeli takie zasady nie zostały ustalone. Kiedy na przecięciu dróg stoją znaki pionowe, przeważnie są też i znaki poziome. A co, jeśli są znaki poziome, ale ktoś zapomniał o pionowych?
Na jednym ze skrzyżowań na warszawskim włochowskim osiedlu jest linia zatrzymania, ale nie ma znaku pierwszeństwa przejazdu
Dokładniej rzecz ujmując, jeden z wlotów kończy się linią warunkowego zatrzymanja P-13, dedykowaną dla znaku A-7 “ustąp pierwszeństwa przejazdu”. Kłopot w tym, że o ile linia namalowana jest bardzo wyraźnie, to znaku A-7… nie ma.

Linia warunkowego zatrzymania jest bardzo dobrze widoczna.

To samo miejsce, co powyżej, tylko z większej odległości. Znaku A-7 nie ma ani przed, ani za fotografującym.
Analogicznie, na drodze poprzecznej brakuje znaków dających pierwszeństwo przejazdu, w obu kierunkach. A mamy do czynienia ze skrzyżowaniem, nie zaś wyjazdem z drogi wewnętrznej, strefy ruchu albo czegoś na ten wzór.

Ujęcie drogi poprzecznej, tej niby mającej pierwszeństwo. Znaku D-1 ani chociażby A-6 nie ma na całym odcinku.

Ujęcie z drugiej strony i sytuacja jest identyczna - żadnego znaku nie ma.
Linia zatrzymania bez towarzystwa znaku pionowego nie ma żadnej mocy prawnej
Może służyć wyłącznie za dekorację, natomiast nie można wyłącznie na jej podstawie określić zasad pierwszeństwa przejazdu. Znaki pionowe są bowiem powyżej znaków poziomych w hierarchii ważności. Ich rolą jest bardziej naprowadzanie kierowców, którędy mają jechać i gdzie np. się zatrzymać, ale nie można na ich podstawie ustalać kolejności przejazdu przez skrzyżowanie.
Co innego ma miejsce w sytuacji odwrotnej, czyli kiedy przed skrzyżowaniem będzie ustawiony znak pierwszeństwa przejazdu, a nie będzie naniesionych znaków poziomych. Sprawa jest wówczas jasna, czyli kolejność przejazdu jest określona, brakuje jedynie wyraźnie zaznaczonych miejsc zatrzymania pojazdu.
Jeżeli na skrzyżowaniu są wyłącznie znaki poziome, jest to po prostu skrzyżowanie równorzędne
No i bęc. W świetle przepisów, jeżeli pierwszeństwa nie regulują znaki pionowe, to skrzyżowanie jest wówczas równorzędne, czyli obowiązuje na nim reguła prawej ręki. Żadne linie warunkowego zatrzymania nie mają tutaj nic do gadania, jeżeli nie ma w ich towarzystwie znaku pionowego.
Ta “nietypowa” organizacja ruchu pojawiła się tutaj w rezultacie wymiany nawierzchni
Nie pamiętam już dokładnie, kiedy rzecz się wydarzyła, ale kojarzę, że sprawa się rypła po przeprowadzonym remoncie i wymianie nawierzchni. Przed tą operacją wszystko trzymało się kupy, czyli nie było znaków pionowych, ale także i poziomych. Czyli skrzyżowanie równorzędne, jak się patrzy.
Tymczasem, kiedy remont się zakończył, wszystko wyglądało tak, jakby ktoś zapomniał o czymś ważnym. Namalował nowe znaki poziome, przy okazji również elegancki kontrapas dla rowerzystów, ale pominął znaki pionowe.
Na szczęście, takie sytuacje zdarzają się rzadko
Chociaż nie jest to jedyny przypadek nawet w samej Warszawie i jej obrębie, gdzie znaki pionowe i znaki poziome nie grają w tej samej drużynie, to takich przypadków jest stosunkowo niewiele.
Tak, czy inaczej, może to wprowadzać w błąd, niemniej kluczowy jest fakt, że linie same w sobie nie mogą odpowiadać za ustalanie reguł pierwszeństwa.



















