Mam narzędzie do podglądania ludzi. Zapewnił mi je SUV marki Hyundai
Gdyby nie cyfrowe lusterko wsteczne, nie poznałbym tych wszystkich miłych osób i nie dowiedziałbym się, co robią w samochodzie.

Pozdrawiam pana, który patrzył w lewo. Oraz pana, który jechał za mną przez pół miasta, zapewne przypadkiem. I jeszcze pana z BMW, który prawie nie wystawał zza kierownicy.
Życie z cyfrowym lusterkiem wstecznym jest inne. Lepsze, ale trzeba się przyzwyczaić do tego, jak napiera na nas świat.

Cyfrowe lusterko wsteczne
Nie jest to nowy wynalazek i świetnie działa w autach dostawczych, bez tylnej szyby. Lusterko wsteczne zazwyczaj wisi tam „na alibi” i nie ma widoczności do tyłu. Po zamontowaniu kamery i ekranu udającego lusterko wsteczne samochód zyskuje nowe, lepsze życie.
Ta innowacja zstąpiła również do aut osobowych. Obraz z tylnej kamery w lusterku to rigcz, wygląda to nowocześnie i zazwyczaj jest znakomitej jakości. Tym razem towarzyszy mi w Hyundaiu Ioniq 9 i ma tu sens. Długość auta przekracza 5 metrów, niewiele widać przez tylną szybę, gdy ustawione jest zwykle lusterko. Ale po przestawieniu go w pozycję, gdy wyświetla obraz z kamery, trzeba się przystosować.

Rzeczywistość napiera
Po włączeniu obrazu z tylnej kamery zyskujemy szereg rzeczy. Niektóre są trudne w odbiorze.
- obraz jest świetnej jakości, niesamowicie przyjemnie patrzy się na niego po zmroku
- i właśnie dlatego po zmroku ma najwięcej atutów, bo po prostu „coś” widać
- gwałtownie skraca się perspektywa, samochód za nami nagle praktycznie parkuje nam w plecach, to naprawdę dziwne uczucie.
Najpierw należy przestać się bać. Te samochody, wcale nie są tak blisko jak się wydają. Zwykłe lusterko pokazuje, że stoją w bezpiecznej odległości. Cyfrowe to samo auto przedstawia, jakby swoją przednią część miało w naszym bagażniku.

Dlatego w korku można przyglądać się na wszystkich stojących za nami. Nagle nie są to odległe twarze, niewidoczne z odległości kilku metrów. Bardzo dokładnie widzimy oblicza kierowców stojących za naszym bagażnikiem. Widać nawet, czy ktoś się ogolił. Jest to dość niepokojące uczucie. Gdybyśmy się na kogoś tak gapili w korku, przez szybę, szybko by to zauważył i zdenerwował. Tutaj szpiegujemy osobę za nami zupełnie bezkarnie. Chcecie wiedzieć, co robią kierowcy stojący w korku? Nic, siedzą.

Pośród tylu zbytecznych gadżetów montowanych w samochodach, cyfrowe lusterko ma u mnie mocnego plusa. Tylko niech może rozmazuje twarze, ja nie potrzebuję znać zwyczajów golenia się u aż tylu ludzi.








































