Opel nie chce być gorącym kartoflem. Stawia na sprawdzone menu
Najbliższe lata będą intensywne dla fanów Opla. Do 2030 roku marka zaprezentuje nową Astrę, Corsę, SUV-a segmentu C opracowanego z Leapmotorem i pewną niespodziankę.

Opel to nie Ferrari, dlatego myślę, że ochłonęliście już po premierze Corsy GSE, która odbyła się w zeszłym miesiącu. Część z was pewnie zdążyła nawet zapomnieć o istnieniu niemieckiej marki, ale bądźcie spokojni, bo ta ma doskonały plan na to, jak was rozgrzać. Przepis to „co najmniej” cztery nowe modele, które trafią na rynek do 2030 roku. No to po kolei…

Nowe generacje Astry i Corsy zapowiedziane
Opel oficjalnie potwierdził, że tylko do 2030 roku klienci zyskają co najmniej cztery nowe modele. Najważniejszym z nich jest oczywiście Astra, które w obecnej generacji jest na rynku od 2021 roku. W lutym tego roku do polskich salonów trafiło jej odświeżone wydanie, co oznacza, że będzie w nich obecne przez trzy, może cztery lata. Stellantis wie, że przedstawiciele segmentu C odpowiadają za 30 proc. sprzedaży w Europie, dlatego pojawienie się następcy to tylko kwestia czasu.
Według oficjalnych informacji producenta siódma generacja Opla Astry będzie produkowana w fabryce marki w Russelsheim. Samochód zostanie oparty na nowej modułowej platformie STLA One, która ma obniżyć koszty produkcji, dzięki przystosowaniu zarówno do modeli spalinowych, hybrydowych, jak i elektrycznych, i to w różnych segmentach. Będzie ona trzonem większości świeżynek koncernu Stellantis w Europie.
Dyrektor generalny Opla, Florian Huettl, w rozmowie z brytyjskimi mediami zdradził nieco więcej szczegółów, choćby to, że klienci obecnie najbardziej interesują się SUV-ami, które w ostatnich latach obniżyły popularność hatchbacków. Teoretycznie sugeruje to, że nowa generacja Astry stanie się czymś na wzór crossovera, by wpasować się w trend i jednocześnie nie kanibalizować się z SUV-ami Opla. Podobnie zresztą planuje zrobić Ford z nowym Focusem.
Florian Huettl dodał zresztą, że Astra wcale nie musi oznaczać od razu hatchbacka, choć zapowiedział też, że niezależnie od tego, jaką formę przyjmie ten model, z pewnością będzie to również i kombi, które cały czas cieszy się zainteresowaniem klientów. Co ciekawe, Opel nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, co do napędów siódmej generacji Astry, ale przez elastyczność platformy STLA One można rozumieć wersje elektryczne z akumulatorem LFP i architekturą 800 V, spalinowe trzy- i czterocylindrowe jednostki oraz hybrydy.
Może być ich więcej
Z tej samej platformy skorzysta również najnowsza generacja Corsy, choć jej akurat Opel wróży głównie elektryczną przyszłość. Niewykluczone, że byłaby ona sprzedawana z aktualnym wcieleniem tego modelu, które mogłoby przejść drugi lifting i pozostać na rynku, oferując hybrydowe układy napędowe.
Trzeci model to SUV segmentu C opracowany wspólnie przez Opla i Leapmotora, o którym oficjalnie wiadomo już od początku zeszłego miesiąca. Ma być on oferowany tuż obok Grandlanda, Frontery i Mokki, a jako miejsce produkcji wyznaczono fabrykę koncernu Stellantis w Hiszpanii. Chińczycy zajmą się architekturą i akumulatorami, a projektanci z Niemiec będą odpowiadać za design Opla. Niektórzy twierdzą, że będzie to po prostu Leapmotor B10 z mocno zmodyfikowanym nadwoziem, ale wszystko wyjaśni się za dwa lata.
Opel otwarcie wspomina o „co najmniej” czterech modelach, ale później wymienia tylko Astrę, Corsę i SUV-a z genami Leapmotora. Niestety raczej nie ma co wierzyć, że ostatni z nich będzie supersamochodem ani czymkolwiek, od czego serce zacznie bić odczuwalnie szybciej. Niektóre źródła wskazują, że może być to następca Mokki, być może z inną nazwą. Skoro mowa o minimum czterech świeżynkach, ciekawe co jeszcze się święci.
Dowiedz się więcej o marce Opel:



















