Nowy Mercedes klasy S będzie elektryczny. Chyba że zechcesz inaczej
Mercedes EQS odjeżdża do lamusa: to już pewne. Co firma ze Stuttgartu zaproponuje bogatym klientom w zamian? Co już wiemy o kolejnej klasie S… i czy w ogóle się pojawi?

Obecna generacja Mercedesa klasy S jest obecna na rynku od niemal sześciu lat. Czas biegnie zaskakująco szybko (przysiągłbym, że minęły może ze trzy lata…), no i to już całkiem długa kariera. W Mercedesie z pewnością myślą już o tym, co dalej. Donosi o tym brytyjski Auto Express, a teraz i my.
Najpierw wcale nie będzie nowej generacji

Wzorem wielu innych producentów aut w tych trudnych, niepewnych czasach, w których nie wiadomo, co dalej stanie się z motoryzacją spalinową, Mercedes najpierw trochę wydłuży życie obecnej S-ki. Aktualna generacja limuzyny przejdzie rozbudowany lifting, w który producent - jak zapowiada zarząd - zainwestował wyraźnie więcej niż w typową modernizację w połowie cyklu życia. Swoją drogą, podobno aktualne BMW serii 7 pod względem technologicznym odjechało Mercedesowi, więc firma z gwiazdą w logo ma do czego dążyć i kogo gonić.
Mercedes klasy S W224 pojawi się przed końcem dekady...
...czyli menadżerowie raczej nie pozwolą obecnej generacji W223 świętować rynkowego dziesięciolecia. Co z modelem EQS? Jego pożegnamy już wkrótce - i chyba nikt nie będzie za nim szczególnie mocno płakał. Trochę zbyt bezpłciowy z wyglądu, trochę za mało luksusowy, trochę za mocno tracący na wartości.
Nowa klasa S, zapewne o kodzie wewnętrznym W224, ma być za to dostępna (po raz pierwszy w dziejach modelu) zarówno jako samochód spalinowy, jak i elektryczny. To oznacza, że najbogatsi klienci wciąż będą mieli wybór (elektryk na miasto, spalinowy na trasę? Czemu by nie).
To nie będzie dokładnie ten sam samochód

Obłe kształty znane z EQS-a odejdą do historii, ale elektryczny wariant S-ki będzie delikatnie różnił się od spalinowego. Mercedes zamierza bowiem podążać tą samą drogą, którą testuje już przy okazji np. GLC albo nadchodzącej klasy E. Czyli buduje dwa równolegle sprzedawane modele, zaprojektowane w podobnym stylu i wyglądające w zbliżony sposób, ale jeden z nich jest elektryczny, a drugi spalinowy. Klient ma wybór, nie musi rezygnować ze stylistyki, którą zna i lubi, a przy tym marka nie skazuje go na wyrzeczenia.
Obydwie klasy S mają bowiem powstać na różnych platformach. Elektryczna zostanie zbudowana na dedykowanej architekturze MB.EA. Dzięki temu wersja spalinowa nie będzie musiała być dziwnie wysoka, ze zbyt rozbudowaną podłogą (na co cierpią np. BMW serii 5 i 7), a odmiana elektryczna będzie mogła w pełni skorzystać z zalet, jakie daje osobna platforma, takich jak możliwość zamontowania najnowszej technologii i wielkich akumulatorów bez ograniczeń i możliwość wygospodarowania w środku naprawdę ogromnej przestrzeni.
To może być najbardziej zaawansowany elektryk na rynku
W końcu w świecie luksusu chodzi o ciszę - a w tej kwestii auta na prąd wygrywają. Mimo wszystko, najbardziej czekam na wersję spalinową. Wątpię co prawda w utrzymanie np. silnika V12 w gamie, ale już przy V8 nie byłbym zdziwiony.







































