Oto sześć nowości Volkswagena. Jedna skradła moje serce
Na tegorocznym Kongresie Nowej Mobilności Grupa Volkswagen pokazała aż sześć nowych modeli. Każdy z nich jest przeznaczony dla trochę innej grupy odbiorców.

Kongres Nowej Mobilności to największe w Polsce i jedno z największych w naszej części Europy wydarzeń poświęconych zrównoważonemu rozwojowi mobilności. Tegoroczna edycja odbyła się w dniach 23-25 września w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, a jej głównym partnerem został Volkswagen Group Polska.
Taka rola zobowiązuje. Dlatego polski oddział Grupy Volkswagen podczas opisywanego wydarzenia zaprezentował nie jedną czy dwie nowości, ale aż sześć modeli elektrycznych, reprezentujących różne obszary rynku.
Wśród tego grona mam swojego faworyta, ale celowo zostawiam go na koniec. Na początek przyjrzyjmy się przedstawicielom segmentu aut miejskich.
Skoda Epiq

Ten najmniejszy z gamy elektrycznych SUV-ów Skody miał swoją światową premierę w maju tego roku, a niedawno publikowaliśmy nawet relację z pierwszych jazd autorstwa red. Karczmarza. Dla mnie (i zapewne zdecydowanej większości odwiedzających Kongres Nowej Mobilności 2026) był to jednak dopiero pierwszy bliski kontakt z tym modelem.

Gdybym miał wskazać, które z tych sześciu aut ma największe szanse, aby odnieść sukces na niełatwym dla aut elektrycznych, polskim rynku, to wybrałbym właśnie Epiqa. Ma kompaktowe wymiary, świeży i dość "młodzieżowy" wygląd oraz pożądane przez klientów podniesione nadwozie, a do tego przekonuje do siebie rozsądnie skalkulowanym cennikiem.

Do wyboru są aktualnie dwie wersje silnikowe – 40 ze 135-konnym silnikiem, akumulatorem 37 kWh netto i zasięgiem 328 km oraz 55, która oferuje moc 211 KM, baterię 51,7 kWh netto i 442 km zasięgu.
Ponadto wkrótce ma dołączyć jeszcze bazowa odmiana 35 z silnikiem o mocy 115 KM i akumulatorem o pojemności 37 kWh netto, zapewniającym 310 km zasięgu.

Obecnie ceny tego modelu startują od 122 900 zł, ale gdy do sprzedaży wejdzie wspomniany podstawowy wariant, cennik będzie otwierała kwota 112 900 zł.
W standardzie można liczyć na m.in. 17-calowe felgi, światła LED, automatyczną klimatyzację, predykcyjny tempomat adaptacyjny czy system multimedialny z 13,1-calowym ekranem dotykowym.
Volkswagen ID. Polo

Tego jegomościa z kolei już dobrze znam, ponieważ oglądałem go swego czasu przedpremierowo, zarówno w wersji standardowej, jak i usportowionej odmianie GTI. Na Kongresie Nowej Mobilności Volkswagen zdecydował się pokazać ID. Polo w jego najmocniejszej odsłonie.

W pełni tę decyzję rozumiem – w czerwonym kolorze i opcjonalnymi, 19-calowymi obręczami to najlepsza możliwa konfiguracja tego modelu, nie ma o czym dyskutować. A w środku czekają jeszcze cyfrowe zegary i ekran centralny z motywem retro. Całość wygląda naprawdę dobrze.

Szkoda tylko, że na razie takiego ID. Polo u nas nie zamówimy, bowiem obecnie w ofercie są tylko słabsze wersje – 116 KM, 135 KM i 211 KM. Pierwsze dwie są wyposażone w baterię 37 kWh (do 331 km zasięgu), a ostatnia w akumulator 52 kWh (do 454 km zasięgu).

Na zakup tego nowego miejskiego Volkswagena trzeba przeznaczyć minimum 99 990 zł, a w zamian otrzymuje się m.in. automatyczną klimatyzację, czujniki parkowania z tyłu, reflektory i tylne światła w technologii LED i 17-calowe stalowe felgi. Może i skromnie, ale taki urok bazowej odmiany.
Cupra Raval

Podobnie jak w przypadku Skody Epiq, z Ravalem też nie miałem wcześniej przyjemności na żywo. Ten samochód pod względem wizualnym można określić jako „the best of Cupra” – mamy tu matowy lakier, ostro narysowany front i dużo przetłoczeń na karoserii, a także ciekawe, aerodynamiczne felgi.

Wnętrze, przyznam szczerze, już takiego wrażenia nie robi, a najgorsze, że zamiast przywróconych przez Volkswagena i Skodę fizycznych przycisków w ID. Polo i Epiqu, w Ravalu nadal mamy niesławne dotykowe suwaki pod ekranem. I tapicerkę, której wzór kojarzy się trochę z miejskim autobusem. Ale za to Hiszpanie kreatywnie podeszli do tematu oświetlenia nastrojowego.

Gama Cupry Ravala, bez zaskoczenia, jest tożsama z ID. Polo. Cztery warianty mocy (116 KM, 135 KM, 211 KM i 226 KM) i dwie pojemności akumulatora (37 kWh i 52 kWh). Słabsze wersje mają mniejszą baterię (maksymalny zasięg 328 km), a mocniejsze tę większą (maksymalny zasięg 446 km).

Interesująco skomponowany został cennik tego hiszpańskiego auta. Ceny startują od 99 900 zł (czyli ciut taniej niż ID. Polo) za niedostępny jeszcze wariant 116 KM, ale za to aktualnie za tę samą kwotę oferowana jest wersja specjalna Premiere Edition z silnikiem o 135 KM, aluminiowymi felgami o średnicy 18 cali i aktywnym tempomatem.
Skoda Peaq

Skodę Peaq oglądałem podczas światowej premiery w czerwcu, a red. Karczmarz już nią jeździł, ale to dopiero Kongres Nowej Mobilności 2026 był okazją, żeby po raz pierwszy zobaczyć ten samochód na żywo w Polsce.
Nowy, flagowy SUV czeskiej marki na tle wcześniejszych modeli marki wyróżnia się nie tylko gabarytami i językiem stylistycznym Modern Solid, ale także nietypowymi dla Skody, niestosowanymi nigdy wcześniej rozwiązaniami. Mam tu na myśli m.in. chowane klamki drzwi czy zamontowany pionowo (a w przyszłości również obracany!) ekran środkowy.

Kabina Skody Peaq oferuje 7 miejsc w trzech rzędach siedzeń, dwa bagażniki (przedni i tylny) oraz – oprócz wspomnianego centralnego wyświetlacza – przynosi całkowicie nowy projekt kokpitu z fizycznymi klawiszami do sterowania klimatyzacją i magnetyczną ładowarką indukcyjną na dwa telefony.

Klienci zainteresowani zakupem tego dużego SUV-a z napędem elektrycznym otrzymują do wyboru trzy warianty – 60 (moc 204 KM, bateria 59 kWh netto, zasięg 458 km), 90 (moc 285 KM, bateria 86 kWh netto, zasięg 637 km) oraz 90x (moc 299 KM, bateria 86 kWh netto, zasięg 611 km).
Literka x w nazwie ostatniej wymienionej wersji oznacza, że jako jedyna w gamie ma napęd na obie osie. Pozostałe odmiany są przednionapędowe.

Cennik otwiera kwota 204 900 zł. Lista wyposażenia standardowego w wersji Selection zawiera m.in. 19-calowe felgi ze stopów lekkich, trzystrefową klimatyzację, dostęp bezkluczykowy, podgrzewane fotele i kierownicę, cyfrowe zegary i multimedia z 13,6-calowym ekranem dotykowym.
Audi Q4 e-tron

Mimo że odświeżone Audi Q4 e-tron zostało pokazane ledwie kilka miesięcy temu, dla mnie to już taki trochę stary znajomy – wszakże nie tak dawno przejechałem tym autem kilkaset kilometrów po Polsce.
Niemniej jednak warto przypomnieć, że model po liftingu otrzymał nowy, lakierowany w kolorze nadwozia grill oraz dodatkowe lakiery i wzory felg. W kabinie z kolei pojawił się przeprojektowany kokpit, który może składać się aż z trzech wyświetlaczy – 11,9-calowych cyfrowych zegarów, 12,8-calowego ekranu centralnego i 12-calowego tabletu dla pasażera.

Gama nowego Audi Q4 e-tron obejmuje cztery wersje silnikowe – e-tron (204 KM), e-tron performance (286 KM), e-tron quattro (299 KM) i e-tron quattro performance (340 KM). Dopisek quattro oznacza oczywiście napęd na wszystkie koła, dwie słabsze odmiany są tylnonapędowe.
Bazowy wariant posiada akumulator o pojemności 59 kWh netto (do 440 km zasięgu), a pozostałe – 77 kWh netto (do 563 km zasięgu). Bardziej opływowy Sportback potrafi zajechać jeszcze nieco dalej na jednym ładowaniu. Warto też wspomnieć, że Q4 e-tron pierwszy raz zapewnia funkcje ładowania dwukierunkowego Vehicle-to-Load i Vehicle-to-Home.

Jeśli ktoś szuka elektrycznego SUV-a klasy premium i wpadło mu w oko nowe Audi Q4 e-tron, to na jego zakup musi przeznaczyć co najmniej 222 000 zł. Ceny efektowniej stylizowanego Audi Q4 Sportback e-tron zaczynają się natomiast od 232 100 zł.
Volkswagen e-Transporter

Muszę się do czegoś przyznać – uwielbiam samochody użytkowe. I może to będzie niepopularna opinia, ale moją ulubioną generacją Transportera jest T3, a najlepszą wersją tzw. doka, czyli podwójna kabina ze skrzynią.
Dlatego, gdy zorientowałem się, że podczas tegorocznego Kongresu Nowej Mobilności zaprezentowany będzie nowy e-Transporter w takim właśnie wariancie, wiedziałem, że spośród wszystkich sześciu premier Grupy Volkswagen, to przy nim spędzę najwięcej czasu.





Kabina nowego e-Transportera w prezentowanej odmianie pomieści 6-osobową brygadę, a otwarta, aluminiowa skrzynia ładunkowa ma powierzchnię 4,2 m². Maksymalna ładowność tego modelu wynosi 830 kg. Do tego dochodzi jeszcze 2000 kg uciągu na haku.

Volkswagena e-Transportera można zamówić w jednym z trzech wariantów mocy – 136 KM, 218 KM lub 286 KM, w odmianie tylnonapędowej albo z napędem na obie osie 4Motion. Każda wersja jest łączona z akumulatorem 70 kWh netto, a zasięg na pełnym ładowaniu sięga do 302 km.

Cennik e-Transportera Skrzyniowego zaczyna się od 241 900 zł netto. Standardowa specyfikacja obejmuje m.in. reflektory LED, kamerę cofania, cyfrowy zestaw wskaźników z 12-calowym ekranem oraz multimedia z 13-calowym wyświetlaczem dotykowym i bezprzewodowym AppConnect.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.