REKLAMA

Jeździłem najmniejszą elektryczną Skodą. Epiq jest nieodrodnym dzieckiem tej marki

Skoda schodzi coraz niżej (i wyżej też) ze swoimi elektrycznymi modelami. Tylko że ten mały model wcale nie chce być mały. Po pierwszych jazdach wiem, że Skodę Epiq wolałbym od najmniejszych aut spalinowych.

Jeździłem najmniejszą elektryczną Skodą. Epiq jest nieodrodnym dzieckiem tej marki

Byłem przekonany, że Skoda wyceni swój elektryczny miejski model poniżej 100 tys. zł. Stało się inaczej, bo docelowo ceny modelu Epiq będą startować od 112 900 zł. Widocznie nie mieli parcia, by tak nisko zejść, mimo że zrobili tak Volkswagen i Cupra. Czyli się nie boją.

Uzasadnieniem wyższej ceny Skody mają być rozmiary i przestrzeń. Mówimy tu o miejskim aucie, które pod względem przestronności próbuje nawiązywać do większych modeli Skody. A jednocześnie bije się tam, gdzie chcą być wszyscy, czyli w niewielkich i tanich elektrycznych samochodach. Tylko jakoś te samochody nijak nie chcą wychodzić małe.

Mały tylko z zewnątrz

Bagażnik Skody Epiq ma 475 litrów pojemności, co jest nieco zdumiewające, bo samochód ma etykietę miejskiego. Osiąga to chytrym sposobem, bo ma uniesioną podłogę bagażnika ze schowkiem pod spodem. W żadnej wersji napędowej nie zostanie on zmniejszony, bo na tylnej osi nie pojawi się silnik elektryczny. W tym modelu nie przewidziano napędu na cztery koła.

Wszystko dali tu do przodu, tak bardzo, że zabrakło miejsca na fabryczny tzw. frunk, czyli przedni bagażnik umieszczony pod maską. Wkładkę o pojemności 25 litrów będzie można dokupić w późniejszym terminie jako akcesorium. Trochę szkoda.

Bagażnik jest duży, ale są tu też mini smaczki. Skoda zdecydowała się umieścić z tyłu hamulce tarczowe. A jak pamiętamy, w znacznie większych elektrycznych Volkswagenach ciągle możemy znaleźć hamulce bębnowe.

Epiq może mieć problem z Elroqiem

Bardzo polubiłem model Elroq. Mam pewne wątpliwości, czy jego istnienie nie zaburzy nieco rynkowego życia Epiqa. Elroq jest autem, które rozmiarami przewyższa Karoqa, mimo że prawie tego nie widać.

Jakoś tak to życie układa, że łatwiej jest wybrać większy, ale słabiej wyposażony samochód. Tym bardziej że Elroq nie jest oferowany z akumulatorami o pojemności 37 kWh, a jego podstawowa 50-tka oferuje spory zasięg. Ale może w przypadku aut elektrycznych tak prosto to nie działa, jak zazwyczaj.

Istnienie Elroqa czyni wybór Epiqa dość interesującym, bo trzeba zastosować specyficzne kryteria, by po niego sięgnąć. Jednym z nich jest na pewno stosunek ceny do przestrzeni, bo tej dostajemy naprawdę sporo. Możemy też mieć najtańszą elektryczną Skodę, która może mieć mały akumulator, nie będzie mała, ale też nie będzie technologicznie zacofana.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Tak się czepiłem tego Elroqa, bo obecnie wersja Epiq z małą baterią nie jest dostępna. Za to w sprzedaży są wersje prawie w cenie podstawowego Elroqa, który pojemnością akumulatora (61 kWh) nie będzie odstawał od Epiqa z akumulatorem 55 kWh. Na swoje szczęście Epiq nie jest klasycznym małym samochodem.

Nie prowadzi się jak miejskie auto

Nie trzeba przy tym iść na kompromisy. O przestrzeń nie trzeba się obawiać, a sposób prowadzenia pojazdu w ogóle nie sugeruje, że jedziemy miejskim autem. Samochód prowadzi się pewnie, zapewnia wystarczający poziom komfortu i wyciszenia w trasie.

Może nie jest to auto o sportowych aspiracjach, ale nie jest też powolne, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę przyspieszenie najsłabszej wersji, wynoszące 11 s do setki. Nie reaguje na pedał przyspieszenia jak ostra brzytwa na zarost, ale i tak jest bardziej dynamiczny od większości spalinowych samochodów.

Ciekawostką jest to, że wersje napędowe różnią się rodzajem zastosowanych akumulatorów. Dwie pierwsze mają akumulator LFP, a ostatnia – NMC. Co ciekawe, różnią się masą tylko o kilka kilogramów.

Elroq, tylko odrobinę mniej

Elroq spodobał mi się od razu, gdy tylko do niego wsiadłem. Bardzo przypadła mi do gustu pozycja za kierownicą. W Epiqu odbierałem wszystko podobnie, ale trochę mniej entuzjastycznie. Jest to odrobinę mniej przyjazny Elroq, ale jeśli ktoś w nim nie siedział, to tego nie zauważy. Jest odrobinę ciaśniej, siedzisko położono wyżej, a efekt otulenia wnętrzem pojazdu jest nieco słabszy.

W obu tych modelach bardzo lubię boczki drzwi i sposób, w jaki wyprofilowano miejsce na łokieć, a jednocześnie obszar, za który chwytamy podczas zamykania drzwi. To są małe rzeczy, ale właśnie z takich szczegółów składa się auto, które później przyjemnie użytkuje się na co dzień.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Trochę dziwnie się czułem, patrząc na pionowy ekran w Skodzie, ale to było w Skodzie Peaq. W Epiq jest umieszczony poziomo, bardziej tradycyjnie. Tu odważę się nawiązać do Octavii. W Skodzie Epiq spotkamy podobne fizyczne przyciski. Ustawieniami klimatyzacji sterujemy z poziomu ekranu, ale jeśli zapragniemy wywołać jej menu, zrobimy to fizycznym przyciskiem. Gdyby tak wyglądało wnętrze następnej Octavii, raczej nikt by się nie obraził.

To nie jest elektryczna Fabia

Auto jest najmniejszy modelem Skody, ale to nie jest elektryczna Fabia, nie tylko z powodu rozmiarów, przyświeca mu inna filozofia. Do podstawowej Fabii można było kiedyś wracać jak do czyśćca w krainie czerni i szarości, a podstawowy Epiq wciąż będzie atrakcyjnym wizualnie pojazdem.

W Fabii siedziałoby się trochę jak na taborecie, a tu fotele są atutem pojazdu. No i do Fabii nie zamówilibyśmy 12-segmentowych reflektorów Matrix LED, a do Epiqa możemy. A tak naprawdę spalinowym odpowiednikiem (choć taki nie istnieje) byłby bardziej Kamiq.

Do tych filozoficznych rozważań dodam jeszcze, że najmniejszą elektryczną Skodę można wyposażyć w system Travel Assist 3.0. Jest więc nieźle z takimi funkcjami jak utrzymywanie auta w pasie ruchu i dostosowywanie prędkości do warunków drogowych. Auto bardzo sprawnie sobie radzi, gdy, trzymając ręce na kierownicy, poprosimy je, by jechało samo.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Miejskie auto z plusem

Kanapa z tyłu nie jest oczywiście miejscem do wożenia drużyny piłkarskiej, ale nie jest też miejscem do siedzenia za karę. Dzięki elektrycznemu napędowi będzie tu więcej miejsca niż w Kamiqu. Dobre wykorzystanie rozstawu osi i elektrycznej platformy robi swoje.

A nawiążę jeszcze do Octavii, bo tak jak ona zawsze była autem kompaktowym z plusem albo nawet z dużym plusem, tak Epiq jest autem miejskim z plusem. Najmniejszy elektryczny i miejski model Skody jest pojemnym pojazdem, choć akcesoria do przechowywania trochę zaskakują.

Pojemniczki wydrukowane w 3D

Trochę nie rozumiem akcesoriów wykonanych przy użyciu drukarki 3D. Kolorek jest ładny, ale czy dla użytkowników wynika coś szczególnego z tego, że wykonano je właśnie w ten sposób?

Te pojemniczki mają wiele otworów. Udało mi się odgadnąć, że niektóre mogą przytrzymać monety albo żetony do wózków sklepowych, inne kartę kredytową, a jeszcze inne – akcesorium do wycierania ekranu. Jeden z nich możemy umieścić na przykład na niższym piętrze tunelu środkowego, bo i tam mamy przestrzeń do magazynowania rzeczy.

Zmagazynować da się tu sporo. W boczkach przednich drzwi zmieścimy 1,5-litrową butelkę wody, a w tylnych – litrową. Z tyłu dostępne są kolorowe wieszaczki, a na słupkach B – haczyki.

Od 310 do 440 km zasięgu

Zasięgi poszczególnych wersji różnią się od siebie ze względu na różne rozmiary akumulatorów. Rozpiętość wynosi od 310 do 440 km.

Skoda chwali się współczynnikiem oporu powietrza wynoszącym 0,275. Ten model obsługuje ładowanie dwukierunkowe, czyli po zastosowaniu odpowiedniej przejściówki będziemy mogli korzystać z urządzeń elektrycznych dzięki funkcji V2L, a także zaznajomić się z ideą zasilania domu, bo Epiq obsługuje również V2H.

W ogóle są tu rzeczy do tej pory niekojarzące się z samochodami Skody. Któż kiedyś, kupując Skodę, pragnął, by integrowała się ona z Apple Watch i pozwalała uruchomić klimatyzację zegarkiem? Epiq może to zrobić. A tryb kempingowy? Też jest tu dostępny.

Epiq wprawdzie ma tryb B, zapewniający zwiększony poziom odzyskiwania energii, ale nie ma łopatek za kierownicą, którymi moglibyśmy nim sterować. I dobrze. Nie odczułem potrzeby korzystania z takiego rozwiązania, a zużycie energii i tak było wystarczająco dobre.

Zużycie energii zasługuje na pochwałę

Skodą Epiq przemieszczałem się po drogach szybkiego ruchu i drogach lokalnych, czasami dość krętych. Osiągnąłem zużycie energii na poziomie 14,3 kWh/100 km, a uzyskanie jeszcze niższego wyniku również nie powinno być problemem. Dobre zużycie, producent się postarał, chwalimy.

Jest to typowa Skoda, bo oferuje więcej przestrzeni, niż wynikałoby z jej klasyfikacji segmentowej. Choć segmenty w przypadku samochodów elektrycznych są obecnie trochę ulotne. Z drugiej strony jest nietypowa, bo mimo że to podstawowy model marki, trudno nazwać ją samochodem podstawowym.

Najpierw Epiq 55 i First Edition

W tym roku do oferty dołączy jeszcze limitowana wersja First Edition. Łatwo ją poznacie po pomarańczowych dodatkach. Oparto ją na wariancie 55, czyli ma zasięg do 430 km i nie będzie kosztowała 112 tys. zł.

Gdyby ktoś kiedyś kazał mi jeździć podstawową Skodą, stanowczo nie obraziłbym się, gdyby padło na Epiqa.

Dane techniczne Skody Epiq First Edition

  • wysokość: 1581 mm
  • długość: 4171 mm
  • szerokość: 1798 mm
  • rozstaw osi: 2601 mm
  • wielkość kół: 20 cali
  • pojemność bagażnika: 475 l
  • moc: 155 kW (211 KM)
  • maksymalna moc ładowania: 105 kW
  • przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 7,1 s
  • prędkość maksymalna: 160 km/h
  • platforma MEB+.
Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.