Uczestniczyłem w światowej premierze nowej Skody Peaq. Już wiem, czy to faktycznie szczytowe osiągnięcie marki z Mlada Boleslav.

Nazwa Skody Peaq jest bardzo wymowna – stanowi połączenie angielskiego słówka peak oznaczającego „szczyt” z literą Q na końcu, będąca znakiem rozpoznawczym wszystkich SUV-ów czeskiej marki. To jasno wskazuje miejsce tego modelu w gamie.
W związku z tym Czesi bardzo się starali, żeby o ich najnowszym dziele można było powiedzieć, że jest w czymś pierwsze, a przynajmniej, że w wielu aspektach jest „naj”. Zaraz sami się o tym przekonacie.

Pierwsza taka Skoda
No więc w czym Peaq jest pierwszy? Przede wszystkim jest to pierwszy model czeskiej marki w segmencie dużych SUV-ów, a także pierwszy elektryk, którego nazwa nie zaczyna się na literę E.
Od strony stylistycznej jest to natomiast pierwsze seryjne auto Skody posiadające zintegrowane, chowane klamki drzwi. Przy okazji wyszło, że się myliłem, twierdząc we wcześniejszym artykule, że produkcyjna wersja otrzyma jednak klasyczne klamki.

Ponadto to pierwsza Skoda wyposażona w pióra wycieraczek z wbudowanymi spryskiwaczami. Ale nie pierwsza ze światłami w kształcie litery T, bowiem ten motyw zadebiutował w Epiqu (i według mniej oficjalnych informacji będzie pojawiał się też w kolejnych nadchodzących modelach).

Jeśli zaś chodzi o wnętrze, to Peaq jest pierwszym samochodem marki z Mlada Boleslav, w którym znajdziemy zamontowany pionowo ekran centralny. Co więcej, w przyszłości będzie też pierwszą Skodą z… obracanym wyświetlaczem, trochę jak w autach BYD.

Technicznie, opisywany SUV jest do tego przygotowany już teraz, ale w momencie premiery ta funkcja była zablokowana. Ma się to zmienić dopiero w przyszłości, wraz z którąś z przyszłych aktualizacji oprogramowania. Na poniższym nagraniu możecie zobaczyć, jak to będzie wyglądało:
„Naj” pod wieloma względami
Skoda Peaq ma 487,4 cm długości, 186,7 cm szerokości i 166,4 cm wysokości, co oznacza, że jest o 11,6 cm dłuższa od Kodiaqa, za to do wyprzedzenia Superba zabrakło mu niecałych 4 cm.

Z kolei za sprawą wynoszącego 296,5 cm rozstawu osi udało mu się przewyższyć oba wspomniane modele – Kodiaqa o 17,4 cm, a Superba o 12,4 cm.





Na potwierdzenie tego, że Peaq jest największym i najbardziej przestronnym SUV-em Skody, oferuje on także największy w historii marki bagażnik. W wersji 5-osobowej pojemność przestrzeni bagażowej wynosi aż 935 l, a maksymalnie rośnie do 2150 l.
W wariancie dla 7 osób można natomiast liczyć na 299 l z kompletem pasażerów, 890 l po złożeniu trzeciego rzędu siedzeń oraz 2075 l po złożeniu obu tylnych rzędów.





Dodatkowo z przodu pod maską do dyspozycji jest 37-litrowy frunk z miejscem na przewody do ładowania i zestaw naprawczy.

Czy dużo tych „naj” jeszcze zostało? Owszem, ale przedstawię już tylko kilka najistotniejszych. Tak więc, Skoda Peaq wyróżnia się najwyższym odsetkiem materiałów pochodzących z recyklingu – zarówno w nadwoziu, jak i wnętrzu wykorzystano ich łącznie ponad 50 kg.
Oprócz tego posiada największy w gamie marki szklany dach panoramiczny z funkcją Dynamic Shade Control, najnowszą wersję systemu multimedialnego opartego na Androidzie oraz najbardziej zaawansowany system asystujący Skody – opcjonalny Travel Assist 3.0.

Peaq ma również największą baterię i największy zasięg spośród wszystkich elektrycznych modeli Skody, ale więcej na ten temat napiszę za kilka chwil, w dalszej części tekstu.
Teraz pora odpowiedzieć na najważniejsze pytanie
A na pewno według mnie najistotniejsze w przypadku 7-osobowego SUV-a, czyli ile miejsca jest w trzecim rzędzie siedzeń. Naszą wspólną podróż po wnętrzu nowej Skody Peaq rozpoczynamy więc od tylnej części kabiny.
Przy próbie dostania się do foteli w ostatnim rzędzie od razu spotkała mnie miła niespodzianka – po pociągnięciu za dźwignię można nie tylko złożyć oparcie w drugim rzędzie siedzeń, ale i przesunąć całą kanapę do przodu. Dzięki temu nie trzeba się specjalnie nagimnastykować, aby usiąść na końcu.

Pozytywnie zaskakuje także spora przestrzeń nad głową, a przyjemnym uzupełnieniem są podłokietniki z uchwytem na butelkę i portem USB-C. Gorzej jest za to z ilością miejsca na nogi.

Przy moich 180 cm wzrostu nie mogłem przywrócić oparcia do pierwotnego położenia i musiałem przesunąć całą kanapę w drugim rzędzie do przodu, odzyskując przestrzeń na nogi kosztem osób jadących przede mną. Niemniej jednak w przypadku wożenia dzieci tego problemu raczej nie będzie.
Jak można już było wywnioskować z kontekstu, a teraz napiszę to wprost, kanapa w środkowym rzędzie posiada regulację przód-tył oraz możliwość zmiany kąta pochylenia oparcia. Za dopłatą może być także podgrzewana.

Podróżujący w drugim rzędzie będą mogli też skorzystać z dodatkowych nawiewów i osobnej strefy klimatyzacji oraz dwóch portów USB-C. W oparciach przednich foteli znajdą z kolei gazetownik wraz z mniejszą kieszenią, do której można odłożyć smartfon.

Prawdziwe luksusy przewidziano natomiast dla jadących z przodu. Po wybraniu opcjonalnego pakietu Relax, na kierowcę i pasażera czekają elektrycznie regulowane fotele z certyfikatem AGR, posiadające funkcję podgrzewania, wentylacji i masażu.

Dla spotęgowania wrażenia „salonu na kołach” w ramach wspomnianego pakietu zyskuje się także elektrycznie wysuwane, ergonomiczne podnóżki, dwie komfortowe poduszki mocowane na zagłówkach oraz wyjmowany, składany stolik w miejscu uchwytów na kubki.

Kokpit został wymyślony na nowo
Wraz ze Skodą Peaq zadebiutowała nowa koncepcja kokpitu, którego kluczowym elementem jest opisywany wyżej, pionowy ekran centralny o przekątnej 13,6 cala. Pod nim umieszczono pokrętło do regulacji głośności oraz włącznik świateł awaryjnych i przycisk blokady centralnego zamka.

Niżej na konsoli środkowej pojawiły się trzy duże klawisze do zmiany temperatury klimatyzacji i siły nawiewu. We wnęce pod nimi znalazła się z kolei podwójna ładowarka indukcyjna do telefonu z funkcją mocowania magnetycznego (to jest to okrągłe „coś”) oraz aktywnym chłodzeniem.







Kolejną zmianą względem dotychczasowych elektryków Skody jest większy, wolnostojący wyświetlacz cyfrowych zegarów. Zyskał dzięki temu na czytelności, a pod względem możliwości personalizacji bardziej przypomina zestawy wskaźników ze spalinowych modeli.

Trzy wersje silnikowe
Skoda Peaq będzie oferowana w trzech wariantach silnikowych o oznaczeniach 60, 90 i 90x.
Peaq 60 został wyposażony w baterię NMC o pojemności 63 kWh brutto (59 kWh netto), którą można ładować prądem DC z mocą 160 kW. Napędzający tylną oś silnik elektryczny ma 204 KM, zapewniając przyspieszenie 0-100 km/h w 8,4 s i prędkość maksymalną 160 km/h. Zasięg wg cyklu WLTP wynosi 459 km.

Środkowy Peaq 90 posiada większy akumulator o pojemności 91 kWh brutto (86 kWh netto) i mocniejszą jednostkę napędową o mocy 285 KM. W efekcie oferuje wyższą moc ładowania DC (do 160 kW), lepsze przyspieszenie i prędkość maksymalną (odpowiednio: 7,1 s i 180 km/h) oraz większy zasięg (do 647 km).

Topowy Peaq 90x ma tę samą, większą baterię, co odmiana 90, ale dzięki dodatkowemu silnikowi z przodu dysponuje mocą 299 KM i napędem na obie osie. To z kolei pozwoliło skrócić czas sprintu do „setki” do 6,7 s. Maksymalny zasięg w tej odmianie wynosi 613 km.

Na ceny jeszcze poczekamy
A konkretnie, do pierwszej połowy przyszłego roku, choć – ponownie nie do końca oficjalnie – mówi się, że może to być nawet już w pierwszym kwartale 2027 roku.
Gama dostępnych wersji najpewniej obejmie dwie odmiany: Selection oraz Sportline. Do tego dojdą oczywiście pakiety wyposażenia dodatkowego oraz różne warianty wykończenia wnętrza.

Z listy opcji będzie można wybrać np. nagłośnienie klasy premium marki Sonos, obejmujące 16 głośników o łącznej mocy wyjściowej 755W czy elektrycznie rozkładany hak holowniczy. Wersje 60 i 90 będą mogły ciągnąć przyczepę o masie do 1800 kg, a 90x nawet do 2000 kg.





Za wcześnie oczywiście, aby mówić o szczegółach specyfikacji, ale z tego, co już wiadomo, Skoda Peaq standardowo będzie poruszała się na 19-calowych felgach (w wersji Sportline na 20-calowych), a w katalogu znajdziemy też opcjonalne wzory 20- i 21-calowych obręczy.





Muszę przyznać, że nowość Skody szczególnie dobrze prezentuje się z zielonym lakierem i 21-calowym felgami typu monoblock (konfiguracja widoczna na pierwszym z powyższych zdjęć). Chociaż wersji Sportline z czarnymi, błyszczącymi dodatkami i czarnym dachem też niczego nie brakuje.

Gdybym miał wybrać jedną rzecz, którą warto zapamiętać na temat najnowszego SUV-a czeskiej marki, byłby to chyba fakt, że Peaq to nadal prawdziwa Skoda. Oferuje obszerne i wypełnione masą funkcjonalnych rozwiązań wnętrze, spory bagażnik i prawdopodobnie będzie miał też niezłą cenę (ale na start poniżej 200 tysięcy zł raczej nie ma co liczyć).
Mimo to, patrząc na realny popyt na duże elektryczne SUV-y na polskim rynku, trudno wróżyć mu dużą popularność u nas. Z drugiej jednak strony, dzięki temu i wspomnianych cechom dość łatwo powinien zająć pozycję lidera w tym (skromnym) segmencie.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.