REKLAMA

Burmistrz: przepłacamy za radiowozy. Policja: tak, a o co chodzi

Burmistrz polskiego miasta wypuścił materiał edukacyjny na temat zakupu radiowozu dla polskiej policji. Internauci są oburzeni kosztem radiowozu, a samorządowiec jedną wizytą w salonie Skody udowadnia, że przetargi nie mają sensu. Rozbierzmy to.

Burmistrz: przepłacamy za radiowozy. Policja: tak, a o co chodzi
REKLAMA

Mariusz Musiałowski jest burmistrzem miasta i gminy Kleczew. Samorządowiec postawił na jasną komunikację z mieszkańcami, ale nie zapomniał o nowoczesności. Bryluje w internecie, kręcąc rolki na temat codziennego życia gminy. Nie powiem, niektóre sam oglądam z ciekawości, wyjątkowo lubię materiał o łataniu dziur na ulicy.

Burmistrz jest tak dobrym prowadzącym, że wyświetlenia idą w setki tysięcy, a przecież gmina ma około 10 tys. mieszkańców. Ostatnio Mariusz Musiałowski wypuścił materiał o zakupie radiowozu dla lokalnej policji, a w sieci zawrzało. Każdy zadaje sobie pytanie: czemu policja nie ma kasy na radiowozy i czemu muszą tyle kosztować.

REKLAMA

Koszt nowego radiowozu

W filmie burmistrz mówi, że gmina będzie pokrywać połowę kosztów nowego radiowozu. Dostał wycenę od policji, w której koszt nowego auta w wersji oznakowanej to 180 tys. zł, a cywilnej 160 tys. Burmistrz po rozmowie z policjantami dowiedział się, że poszukiwane jest auto segmentu C, a w grę wchodzi Kia Ceed, Opel Astra i Skoda Octavia, moc to minimum 150 KM. Kia będzie musiała uświadomić policjantom, że już nie ma Ceeda, tylko jest K4, ale zostawmy to.

Samorządowiec poszedł do salonu Skody, gdzie otrzymał cennik na nową Octavię. Wersja z silnikiem 1.5 l o mocy 150 KM i z manualną skrzynią biegów kosztuje od 116 tys. zł, a wersja z automatyczną skrzynią to koszt od 124 tys. zł.

Burmistrz zadaje pytanie - hello, czemu policja chce więcej pieniędzy? Czy przypadkiem nie przepłaca za samochód? Okazuje się, że zaproponował inny deal (przepraszam, ostatnio słucham dużo pomarańczowego prezydenta i to słowo obok winning jest najczęściej powtarzane).

Gmina kupuje nowe auto za swoje środki, a policja zwraca połowę. Służby jednak nie mogą się zgodzić na to rozwiązanie, bo zakup aut jest finansowany jakimś programem, zapewne unijnym, a do tego policja zamierza kupić hurtowo kilka radiowozów i rozdać je po komendach. Burmistrz zadaje więc słuszne pytanie: czy koszt dostosowania auta cywilnego do wersji policyjnej to aż 44 tys. zł i czy przypadkiem ceny hurtowe nie powinny być dużo tańsze? Spróbujemy odpowiedzieć.

Burmistrz vs policja - czemu radiowozy są tak drogie?

Zacznijmy jednak od wyjaśnienia podstawowego pytania: z jakiej paki gmina kupuje auto dla policji i czy nie rodzi to później patologii? Otóż policja jest biedna, nie ma pieniędzy, żeby regularnie wymieniać całą swoją flotę co kilka lat. Te piękne zdjęcia lśniących radiowozów, które widzicie kilka razy w roku, to tylko ułamek prawdziwego zapotrzebowania, ale za to świetnie się robi przy nich zdjęcia. Dlatego szuka się innych sposobów na sfinansowanie zakupów, a naturalnym sprzymierzeńcem jest samorząd. Dlaczego? Policjanci wykonują swoją pracę w określonych rewirach, mają również swoje posterunki w mniejszych miasteczkach. Dobrze byłoby, gdyby byli w stanie dojechać na miejsce akcji/zagrożenia itd.

Skoda Octavia
Skoda Octavia

Samorządy to rozumieją, finansują połowę kosztów, ale to nie wszystko. W wielu miejscach samorząd pośrednio opłacają pensje policjantom, finansując tzw. dodatkowe patrole, które mają za zadanie poprawić bezpieczeństwo. Czy takie finansowania są źródłem patologii? Największą patologią jest polskie państwo, któremu wiecznie brakuje pieniędzy na podstawową działalność, której wymagają podatnicy.

Na szczeblu samorządowym czasem dochodzi do pewnych wypaczeń, ale to już bardziej kwestia charakteru władz i policjantów. Są miejsca, gdzie mimo fundowania pensji i samochodu, policjanci zachowują się profesjonalnie, a są takie, w których są jedynymi osobami, które nie widzą, że np. wójt jeździ po pijaku. Ot lokalny folklor. Co do zasady system działa, więc przejdźmy do kolejnego punktu.

Panie, a czemu to tak drogo?

Zakup samochodu to jest jedna rzecz, ale trzeba go później dostosować do wymogów policyjnych. Załóżmy, że nie oklejamy auta, mamy radiowóz cywilny. Co należy w nim zmodyfikować? Potrzebujemy montażu syreny, świateł. Dalej - potrzebujemy łączności - policyjnej radiostacji, komputera, systemu monitoringu wnętrza. Przydałyby się uchwyty na broń, zestaw pierwszej pomocy, alkomat, środki przymusu bezpośredniego. To tylko kilka elementów. Ile to może kosztować? Burmistrz podaje, że różnica wynosi 44 tysiące. I powiem tak, to wcale nie jest nieprawdopodobne. Oprócz kosztu samego wyposażenia należy doliczyć robociznę - okablowanie, montaż, to wszystko kosztuje. Czy będzie to aż 44 tysiące? Być może, ale na pewno policja z chęcią udostępni swojemu dobrodziejowi kosztorys dostosowania samochodu do wymogów policyjnych.

A co do hurtowych zakupów - coś pewnie będzie taniej, ale to będą raczej rabaty na poziomie 5-10 proc., a nie kilkudziesięciu. Na zwykłych, względnie tanich autach marża jest niewielka. To nie salon premium, gdzie za dzień dobry masz 15 proc., a jak powiesz, że kupisz z marszu samochód elektryczny w atrakcyjnym finansowanie, to nawet i 30 się znajdzie.

REKLAMA

A jakie wnioski?

To nie burmistrz powinien kupować i dorzucać się do auta dla policjantów, ale skoro już to robi, to powinien mieć wyszczególniony kosztorys, który pokazuje co, gdzie i za ile. Inaczej cały czas będziemy mieć poczucie, że ktoś chce zarobić przy okazji zakupów hurtowych. A przecież tu wszystko może być krystalicznie czyste.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-25T20:05:24+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T17:33:31+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T16:45:23+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T15:44:10+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T13:33:38+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T11:34:06+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T11:26:38+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T08:00:23+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T19:43:16+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA