O szczęściu w nieszczęściu może mówić pewien kierowca z Niemiec. Na drodze ekspresowej wyjechał bowiem wprost przed nadjeżdżający radiowóz, ale dzięki temu prawdopodobnie uniknął tragedii.

Mimo że oznakowanie na polskich drogach z roku na rok jest coraz lepsze, a przy rozjazdach na trasach szybkiego ruchu są montowane duże, charakterystyczne tablice z napisem „STOP Zły kierunek”, to wciąż zdarzają się kierowcy, którzy wydają się ich nie zauważać. Choć w opisywanym przypadku głównym problemem mogła być też bariera językowa.
Groźna sytuacja na trasie S3
W minioną sobotę na drodze ekspresowej S3 na wysokości miejscowości Ostromice w województwie zachodniopomorskim kamera w policyjnym radiowozie zarejestrowała taką scenę:
Na powyższym nagraniu został uwieczniony Opel Meriva B na niemieckich tablicach rejestracyjnych, który poruszał się po niewłaściwej jezdni i jechał pod prąd na ekspresówce. Za kierownicą auta siedział obywatel Niemiec.
Mężczyzna miał sporo szczęścia, że trafił akurat na jadący z przeciwka radiowóz, ponieważ za sprawą natychmiastowej reakcji funkcjonariuszy uniknął najpewniej poważnego wypadku, w którym on sam albo ktoś inny mógłby ucierpieć. Za swoją nieuwagę i stworzenie realnego zagrożenia w ruchu został ukarany mandatem.
Jaki mandat za jazdę pod prąd?
Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem za jazdę autostradą lub drogą ekspresową w kierunku przeciwnym niż wynikający z ustawy lub znaków drogowych można dostać mandat w wysokości 2000 zł oraz 15 punktów karnych.



















