Musisz jeździć wolniej o 10 km/h. Inaczej spowodujesz drogie paliwo
Witamy w najnowszym odcinku z cyklu "Miliarderzy się bawią, zwykły człowiek ma ponosić konsekwencje". W dzisiejszym programie przyjrzymy się komunikatowi, który zaleca wam jazdę o 10 km/h wolniej, niż wskazuje ograniczenie prędkości. Nie zastosujesz się? Nie bądź świnią, planeta, dostawy i wszystko ucierpi przez ciebie.

Właśnie mamy trzeci tydzień wielkiego zwycięstwa Donalda Trumpa nad irańskim reżimem. Amerykański prezydent pochwalił się, że udało się zniszczyć 100 proc. potencjału bojowego Iranu. Tymczasem pozostałe 0 proc. w najlepsze ostrzeliwuje okoliczne państwa, w tym rafinerie. Dodatkowo znacząco utrudniono poruszanie się po Cieśninie Ormuz. Wielkie zwycięstwo trwa w najlepsze, Amerykanie nie mogą przestać wygrywać.
Tymczasem świat nie do końca rozumie koncepcję wygrywania, bo wszędzie rosną ceny paliw. Wzrost jest tak duży, że najwyższy czas podjąć działania naprawcze, które mają ograniczyć zużycie. Oczywiście to ty, zwykły robaczek, jesteś proszony o działania. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu.
Jedź wolniej o 10 km/h. To dla twojego dobra
Międzynarodowa Agencja Energetyczna powstała w 1974 roku w celu wdrożenia międzynarodowego programu energetycznego. Głównymi zadaniami tej instytucji są utrzymanie i poprawa systemów reagowania na wypadek przerw w dostawach ropy naftowej, promocja racjonalnych polityk energetycznych poprzez współpracę z krajami niebędącymi członkami MAE, przemysłem i organizacjami międzynarodowymi, promocja współpracy międzynarodowej w zakresie technologii energetycznych oraz pomoc w integracji polityk energetycznych i ochrony środowiska.
Teraz, w obliczu nowego kryzysu, Międzynarodowa Agencja Energetyczna wydała komunikat, w którym sugeruje, jak zmniejszyć presję cenową ropy naftowej. Tydzień temu wezwała kraje członkowskie do uwolnienia 400 milionów baryłek ropy z rezerw awaryjnych. To nie wystarczyło, więc czas się wziąć za transport drogowy. Raport sugeruje wprowadzenie pracy zdalnej, dzięki czemu pracownicy zostaną w domach i przestaną marnować paliwo. Sugeruje rządom zachęcanie obywateli do zmiany środka komunikacji - macie wybierać autobus zamiast samochodu. Pojawia się już kultowy apel o współdzielenie samochodów, żeby - nie daj Bóg - nie jechał tam tylko kierowca.
Macie ograniczyć podróże lotnicze, zwłaszcza do miejsc, do których można dojechać samochodem. Przestańcie tankować LPG, bo powinno się go używać do lepszych celów niż jazda autem. Marnujecie zasoby gazu na dojazdy, a przecież ten gaz należy wykorzystać do ogrzewania i gotowania. Powraca mój ulubiony argument o wprowadzeniu rotacji dla samochodów prywatnych. Co to oznacza? Jednego dnia po drogach mogą poruszać się samochody z nieparzystymi tablicami rejestracyjnymi, a następnego dnia te z parzystymi. Ma to zmniejszyć korki, w których przepalacie bezsensownie paliwo.
I jest jeszcze jeden apel - zmniejszenie dopuszczalnej prędkości na drogach ekspresowych i autostradach o 10 km/h, bo jak jedziecie szybko, to za dużo paliwa spalacie. Genialne.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna źle to robi
Chce spokoju i szybkiego zakończenia wojny? Należy wprowadzić ograniczenia dla tych, którzy na wojnie zarabiają. Zakaz tankowania statków innych niż służące do transportu i połowu ryb - wycinamy rozwiniętą branżę jachtów małych i pełnomorskich. Zakaz tankowania paliwa lotniczego do samolotów innych niż komercyjnych - kończy się podróżowanie prywatnymi odrzutowcami.
Powiecie: ale przecież takie zakazy uderzą w może procent zużycia globalnego. Dokładnie. Ten krok nie rozwiązuje globalnego kryzysu, tylko utrudnia życie elitom, żeby skłonić je do podjęcia skutecznych działań mających na celu zakończenie wojny. Tymczasem mamy jak zwykle prywatyzację zysków i uspołecznianie kosztów.
Korporacje mają rozdmuchane łańcuchy logistyczne, spalają miliony ton paliwa lotniczego rocznie na transport z fabryk położonych na dalekim końcu świata, bo tak było taniej, ale to od was wymaga się zdjęcia nogi z gazu, pójścia na autobus. MAE nie wzywa do tego, żeby urealnić łańcuchy dostaw, skrócić je, żeby postawić na lokalną produkcję, która nie wymaga do działania kosztownego transportu. Nie robi tego, bo uderza to w interes korporacji, a tego przecież nie chcemy. My malutcy mamy zaciskać pasa, a na górze trwa wieczna impreza. Najwyższy czas zrobić napad na bankiet.



















