Nowy SUV Stellantis wjeżdża do salonów. Tej nazwy wcześniej nie było
DS zaprezentował dziś swojego najnowszego SUV-a, czyli Nº7. Model zastąpi w gamie dotychczas największy "podniesiony" model - DS 7.

I żeby jakoś strasznie nie przeciągać, Nº7 wygląda tak:

Oraz tak:

Teraz wypada zadać pytanie:
DS Nº7 - co nowego?
Po pierwsze - następca DS 7 doczekał się nie tylko zmienionej nazwy, dopasowanej do najnowszych standardów marki. Poza tym po prostu urósł. Nadal nie jest gigantem, ale 4,66 m to o 7 cm więcej niż poprzednio i absolutnie nie ma mowy o tym, że jest małym autem. Do tego dochodzi jeszcze spory rozstaw osi, wynoszący obecnie 2,79 m.

Co jeszcze? DS chwali się m.in. wydłużeniem o niemal 1/3 tylnych drzwi, większymi szybami i większej powierzchni dachu panoramicznego. Bagażnik ma teraz pomieścić do 560 l w standardowym układzie (500 litrów przy AWD i subwooferze) oraz standardowej dwupoziomowej podłodze bagażnika.

Część parametrów nie uległa natomiast zmianie. Przykładowo szerokość (1,9 m) oraz wysokość (1,63 m) pozostają bez zmian.
DS Nº7 - co pod maską?
W przypadku Nº7 E-Tense za napęd posłuży wyłącznie silnik elektryczny. Sztandarowym zasięgowo modelem jest wariant FWD Long Range (245 KM) z akumulatorem 97,2 kWh i zasięgiem sięgającym 740 km w cyklu mieszanym (450 km przy jeździe autostradowej ze średnią 120 km/h).

W przypadku AWD Long Range (350 KM) mowa o 679 km zasięgu, natomiast w "po prostu FWD" (230 KM), gdzie znajdziemy mniejszy akumulator (73,7 kWh) - o 543 km.

Co do ładowania - zgodnie z deklaracjami ładowanie od 20 do 80 proc. ma zająć między 27 minut (mocniejsze wersje) a 31 minut (mniejszy akumulator), a między 20 a 55 proc. ma być utrzymywana moc ładowania równa 160 kW.
Pokładowa ładowarka ma 11 kW, ale można dokupić opcjonalną ładowarkę 22 kW.
DS Nº7 - co pod maską, co robi hałas?
Szczęśliwie ci, którym niekoniecznie po drodze z elektromobilnością, mają w czym wybierać. Tzn. mogą wybrać wersję spalinową, bo potem już wyboru nie ma.
Do dyspozycji klientów oddawana jest bowiem... jedna wersja hybrydowa i to taka niezbyt porywająca. Moc? 145 KM. Pojemność skokowa? 1,2 l. Liczba cylindrów? Trzy. Silnik elektryczny o mocy 28 KM ma pozwolić oszczędzić sporo paliwa, szczególnie w jeździ po mieście, ale nie wiem, czy przyciągnie to aż tak bardzo klientów.
Możliwe, że przyciągnie ich jednak coś innego.
Co poza tym zaoferuje Nº7?

Sporo, a większość z bardzo ładnymi nazwami marketingowymi. Znajdziemy tutaj m.in. adaptacyjne reflektory z funkcją przewidywania (DS Pixelvision), system półatomatycznej jazdy (DS Drive Assist 2.0 - ok, ta nazwa akurat średnia), rozbudowany system pokładowy z 16-calowym ekranem (DS Iris), system noktowizyjny, cyfrowe lusterko wsteczne, HUD, aktywne zawieszenie, współpracujące z kamerą, laminowane szyby w przednich i tylnych drzwiach, system audio Electra 3D od Focal, o mocy 690 W, fotele z opcją podgrzewania, wentylacji, masażu i ogrzewania szyi, panoramiczne okno dachowe i pięć wersji wykończenia wnętrza.
Do wyboru w tej ostatniej kategorii będą m.in. różnego koloru skóry czy Alcantara.
Póki co niestety nie znamy cen nowego modelu, ale do tej pory spalinowy DS 7 zaczynał się od okolic 200 tys. zł. Trudno zakładać, że jego większy i lepiej wyposażony następca będzie tańszy. Na pytanie, czy polskich klientów bardziej przekona 3-cylindrowe 1.2, czy może wariant elektryczny - może nie będę próbował odpowiedzieć.



















