REKLAMA

Nowy szybki SUV Nissana pokazany. Zapomnieli, że ma być szybki

Wygląda drapieżnie, nazywa się jak Alpina i kosztuje 153 700 zł. Nowy Nissan Leaf Nismo to dobry przykład sportowego SUV-a.

Nowy szybki SUV Nissana pokazany. Zapomnieli, że ma być szybki

Do tej pory gamę SUV-ów Nissana w sportowym wydaniu Nismo tworzyły Ariya i X-Trail, ale właśnie nadszedł dzień, w który wszystko się zmieni. Japońska oferta poszerzyła się o ekstremalnego Leafa z fotelami Recaro, twardszym zawieszeniem i ostrzejszą stylistyką. Problem w tym, że czegoś tutaj brakuje i akurat wcale nie mam na myśli silnika spalinowego.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Nowy Nissan Leaf Nismo oficjalnie

Premiera trzeciej generacji Nissana Leafa odbyła się w marcu zeszłego roku. Niespełna miesiąc temu poznaliśmy jego oficjalny polski cennik, a teraz bicie serca fanów przyspieszy sportowa odmiana Nismo, którą właśnie zaprezentował japoński producent.

Względem zwykłego Leafa odmiana Nismo wyróżnia się dużo bardziej agresywną stylistyką ze zmienionymi zderzakami, które przy okazji zdobią jeszcze czerwone akcenty. Te są obecne również na progach i lusterkach. Z tyłu pojawiła się sportowa lotka, a 19-calowe felgi dostarczyła firma Enkei. Ciekawie prezentuje się też maska ze zdobieniem imitującym wlot.

Sporo zmieniło się też tam, gdzie na pierwszy rzut oka tego nie widać. Mam tu na myśli zmodyfikowane zawieszenie ze sprężynami, stabilizatorami i tulejami Nismo, które poprawiają sztywność i reakcję układu kierowniczego. Wiadomo, nie jest to Nissan GT-R, ale i tak miło, że inżynierom się chciało. Warto dodać, że Leaf Nismo, podobnie jak X-Trail Nismo ma amortyzatory pomagające ograniczyć przechyły nadwozia.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Fotele Recaro prezentują się nieźle

Projektanci pochylili się również nad wnętrzem Leafa Nismo, które ma czerwone akcenty na desce, drzwiach i podłokietniku oraz marker na kierownicy. Na środku pojawiło się też logo Nismo. Największą robotę robią jednak fotele Recaro z elektryczną funkcją odchylania, które można mieć w topowej wersji Nismo. To znaczy, że jest ich kilka? Dokładnie tak.

Nissan Leaf Nismo jest już sportową wersją Leafa samą w sobie, ale jednocześnie jest dostępny w trzech wersjach. Cóż, Japończycy mają rozmach. Pierwsza z nich nazywa się B5, druga B7, a trzecia B7 Recaro. Brzmi to trochę jak modele Alpiny, ale nie tędy droga.

W rzeczywistości wszystko rozchodzi się o wersję akumulatora, moc i wyposażenie. Nissan Leaf Nismo B5 ma baterię o pojemności 52 kWh netto i silnik generujący 177 KM. Odmiana B7 to już 75 kWh, również z napędem na przód, ale jej moc to już 217 KM. Dopisek Recaro w B7 to po prostu kwestia foteli, bo w przeciwnym wypadku nie będą one aż tak sportowe.

Zapomnieli dodać mocy

Myślę, że po powyższym akapicie dobrze wiecie już, jaki jest problem nowego Nissana Leafa Nismo. Tu cale nie chodzi o silnik, który zresztą nie jest spalinowy, tylko po prostu o jego moc, która jest dokładnie taka jak w zwykłych Leafach dostępnych w Polsce.

Skoro mówimy o sportowym wydaniu Leafa, producent mimo wszystko powinien dołożyć od siebie chociaz małe stadko dodatkowych koników, tak po prostu, symbolicznie. W przypadku nieco większego modelu Ariya Nismo jak widać dało się zwiększyć moc, bo to 435 KM względem 306 KM w najmocniejszej podstawowej wersji (pozostałe to 218 i 242 KM).

Z drugiej strony ma to swoje plusy, bo cena sportowego Leafa wcale nie poszybowała do astronomicznego pułapu. B5 Nismo kosztuje 6 601 100 jenów, B7 Nismo 6 952 000 jenów, a B7 Nismo Recaro to wydatek rzędu 7 227 000 jenów. W przeliczeniu daje to kolejno 153 700 zł, 161 800 zł i 168 200 zł plus bilet do Japonii, bo w Polce zapewne nie kupicie go nawet w odległej przyszłości.

Pytanie, czy w ogóle warto, skoro w takiej samej cenie można zasmakować prawdziwych sportowych wrażeń choćby w Maździe MX-5, ale wtedy dzieci będą musiały zostać w domu.

Dowiedz się więcej o marce Nissan:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.