Oto nowy szybki Mercedes. Wygląda jakby obkupił się na Temu
Długie miesiące oczekiwania na nowe AMG z V8 przyniosły efekt w postaci… zderzenia ze ścianą. CLE 646 Spezialanfertigung wydaje się wręcz zbyt ostre i według szacunków kosztuje 4,3 mln zł.

Niemiecki producent zdaje sobie sprawę, jak ucierpiał jego wizerunek po premierze C 63 z dwulitrowym silnikiem. Właśnie dlatego postanowił zrekompensować swój błąd, prezentując zupełnie nowy model z V8, na który czekaliśmy aż do teraz.
Przez ostatnie miesiące skakałem pod sufit z radości, ale gdy zobaczyłem efekt końcowy, poczułem, że nie o to chodziło. CLE 646 obrało inny kierunek.





Oto Mercedes-AMG CLE 646 Spezialanfertigung
Po raz kolejny potwierdziło się, że muły testowe nie zawsze idealnie odzwierciedlają finalny wygląd samochodu, który później trafi do produkcji. W przypadku nowego coupe AMG zapowiadało się dobrze, bez przekombinowania, a może i nawet ze stylistyką nawiązującą do Black Seriesów. Efekt końcowy, czyli CLE 646, prześciga jednak modele z dopiskami 63 – i to o lata świetlne.
Inżynierowie z Affalterbach wzięli na warsztat CLE 53 i postanowili je zmodyfikować. Zrezygnowano z trzylitrowego silnika na rzecz czterolitrowego V8 z płaskim wałem korbowym, co było oczywiście najważniejszym celem tego projektu, ale jak już pewnie widzicie, był to dopiero początek zmian.













Projektanci pochylili się także nad nadwoziem, które swoją bazę przypomina tylko z sylwetki. Na przód wleciał masywny grill z bocznymi wlotami powietrza, a jakby tego było mało, pod reflektorami z nowymi trójramiennymi gwiazdami znalazły się kolejne. Co ciekawe, dyfuzor jest ręcznie regulowany.
Maska ma potężny wlot, który wygląda jak w wyścigówkach GT3, a nadkola mają ogromne i długie nerki, które w takiej formie są niestety mocną przesadą. Nie sposób przejść obojętnie obok gigantycznego ręcznie regulowanego skrzydła, które mimo swojego zaawansowania i dopisku świadczącego o limitowanej edycji, wygląda jak z chińskiego portalu zakupowego.
Serce pęka mi też na widok pionowo ustawionych końcówek układu wydechowego Akrapovic. Modele AMG z V8 od zawsze kojarzyły się z kwadratowymi i ustawionymi poziomo. Czy naprawdę spełnienie oczekiwań klientów było takie trudne?









O wnętrzu nie powiem złego słowa
To, co akurat bardzo mi się podoba, to kubełkowe fotele z wyścigowymi pasami oraz klatka bezpieczeństwa widoczna z tyłu. W CLE 646 dostaniecie nawet materiałowe rączki z napisem AMG, które pomogą przy zamykaniu drzwi.

Możliwości to wisienka na torcie
Istnieje jednak taka płaszczyzna, która w CLE 646 jest akurat spełnieniem marzeń. Chodzi oczywiście o układ napędowy. W CLE 53 zastosowano 4MATIC+, ale na szczęście w tym projekcie cała moc jest przenoszona tylko na tylną oś.
Procedura startu została więc specjalnie dostosowana, by auto wystrzeliwało niczym z procy. Kierowca może korzystać też z dziewięciostopniowej regulacji poślizgu.
Upragnione, bezwzględne, głośne podwójnie turbodoładowane V8 generuje 646 KM i 850 Nm. Pewnie wiecie już, skąd wzięła się nazwa CLE 646. Producent podaje też moc zintegrowanego rozruszniko-alternatora 48 V, która wynosi 23 KM, czyli mamy do czynienia z miękką hybrydą.
Przyspieszenie do setki to imponujące 3,9 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 310 km/h. AMG podało nawet czasy przyspieszenia do 200 km/h (11,4 sekundy) i 300 km/h (36,2 sekundy), więc nikt nie ukrywa, że to prawdziwa kosa stworzona do szybkiej jazdy. W hamowaniu z wyższych prędkości pomoże natomiast ceramiczny układ hamulcowy.
W CLE 646 zrezygnowano z systemów wspomagających takich jak asystent parkowania, a regulowane zawieszenie obniżone o 22 mm z przodu i 16 mm z tyłu opracowano wspólne z KW automotive, więc z każdej strony widać, że AMG naprawdę się starało.









Ale wyszło tylko połowicznie
Patrząc na nowe CLE 646 tylko z perspektywy osiągów, czuję, że fani AMG będą usatysfakcjonowani. Obawiam się jednak, że nie tylko ja uważam, że projekt jest mocno przesadzony wizualnie i chwali się swoim wyścigowym charakterem nawet bardziej niż GT3 RS czy GT Black Series.
Auto jest przecież homologowane na drogi i właściciele pewnie chcieliby móc przejechać kilkadziesiąt kilometrów bez konieczności umawiania wizyty u fizjoterapeuty od jazdy jak na taborecie po wybojach.
Czy nie lepiej byłoby dać klientom coupe, które wizualnie byłoby wizualnym rozwinięciem CLE 53, ale już z dopiskiem 63 i V8 pod maską, w którym za bezwzględnością szedłby też komfort w długich podróżach przez Europę?
Na koniec najgorsze. Z racji, że CLE 646 jest modelem unikatowej serii Mythos – drugim po limitowanym do 250 egzemplarzy Mercedesie-AMG PureSpeed – również on nie będzie dostępny dla wszystkich.
Powstanie zaledwie 30 egzemplarzy CLE 646, według szacunków każdy w kwocie oscylującej w okolicach 1 mln euro, co daje jakieś 4,3 mln zł. I chyba nie zaskoczę was, jeśli zdradzę, że wszystkie z nich zostały już sprzedane.
Fani marzyli o nowym coupe z V8 podobnym do C 63 poprzedniej generacji, a dostali kiczowatą zabawkę przeznaczoną dla nielicznych. Raczej nie tak miały wyglądać te przeprosiny.
Dowiedz się więcej o marce Mercedes-AMG:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.