REKLAMA

Mercedes niechcący oznakował kierowcę. Radości nie było

Przez chwilę nieuwagi w upał w samochodzie można zafundować sobie wizytę u lekarza. Próba wyróżniania się swoim autem może wydatnie w tym pomóc.

Mercedes niechcący oznakował kierowcę. Radości nie było

Fani westernów pewnie nie raz zastanawiali się, co musi czuć bydło znakowane na gorąco. Ci z nich, którzy akurat mają w garażu auto marki Mercedes, mogą łatwo przekonać się jakie to uczucie, choć w i tak dużo mniejszej skali. Chodzi o metalowe logo na fotelach, które pod wpływem temperatury może zostawić na skórze nieprzyjemne ślady.

Właściciele Mercedesów-AMG pozywają producenta za poparzenia

Kalifornijskie lato jest dużo bardziej upalnie niż polskie. O tym, do czego mogą doprowadzić tamtejsze wysokie temperatury przekonało się dwóch właścicieli samochodów Mercedes-AMG, którzy pozwali niemieckiego producenta, bo metalowe logo na oparciu foteli nagrzało się w słońcu i poparzyło ich, pozostawiając na skórze ślady w kształcie emblematu.

Tak, dobrze zrozumieliście. W Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Centralnego Kalifornii dwóch właścicieli AMG, Gabriel Lahijani z Los Angeles i Karendeep Bath z Chatsworth, złożyło zbiorowy pozew.

Opisali oni niebezpieczną i nieujawnioną wadę konstrukcyjną ich samochodów, bo logo na fotelu znajdujące się na wysokości, która umożliwia mu kontakt z plecami, szyją i ramionami, poparzyło ich, gdy nagrzało się od słońca.

Pierwszy właściciel twierdzi, że dermatolog stwierdził u niego poparzenia drugiego stopnia, których doznał w wyniku oparcia się o fotel swojego Mercedesa-AMG Klasy E, mając na sobie podkoszulek.

Karina, która na co dzień jeździ Mercedesem-AMG GLE Coupe, miała podobną sytuację, gdy przypadkowo dotknęła rozgrzanego od słońca emblematu swoim ramieniem. Na filmiku opublikowanym na jej kanale YouTube dobrze widać odciśnięte logo.

Złożony pozew w rzeczywistości ma za zadanie reprezentować szerszą grupę właścicieli Mercedesów-AMG. Powodowie oczekują od producenta odszkodowania za poniesione koszty leczenia, ból, stres i usunięcie odciśniętego emblematu, jednak nie sprecyzowano dokładnie, o jakich kwotach mowa. To jednak nie koniec, bo chcą oni także, by AMG pokryło koszty usunięcia metalowego logo z foteli innych właścicieli, dla bezpieczeństwa.

To jak proszenie się o kłopoty

Spokojnie, nie jesteście jedyni, którzy na początku pomyśleli, że to wszystko jest jakimś żartem. Nie ma co jednak ukrywać, że nikt nie chciałby męczyć się z bólem po poparzeniu, którego w dodatku nabawiliście się we własnym samochodzie, od którego oczekujecie, że jest bezpiecznym środkiem transportu, zwłaszcza jeśli to drogie AMG.

Z drugiej strony, trudno nie odnieść wrażenia, że cała sytuacja jest trochę na wyrost, bo Mercedes-AMG nie jest jedynym producentem, który stosuje metalowe elementy we wnętrzach swoich samochodów i raczej mało się słyszy o podobnych przypadkach.

Gdyby logo było plastikowe albo wyhaftowanie, ktoś inny powie, że to mniej prestiżowy materiał, a gdy jest metalowe, szuka się w nim winy, którą tak naprawdę dałoby się zgonić na własną nieuwagę.

Wiadomo, ostrożne wsiadanie może tutaj nie wystarczyć, ale odsłonięte ramiona czy szyja przy temperaturach panujących latem w Kalifornii to dosłownie proszenie się o kłopoty, niezależnie o aucie jakiej marki mowa. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że dla niektórych taki pozew może być dobrym sposobem na zdobycie dodatkowej uwagi, ale prawdy już się raczej nie dowiemy.

Dowiedz się więcej o marce Mercedes-AMG:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.