W historii możemy znaleźć różne małe samochody, które mogły być wyposażone w napęd na cztery koła. Postanowiliśmy przyjrzeć się, jakie to ciekawostki wśród nich znajdziemy.

Napęd 4x4 to atrybut nie tylko samochodów terenowych, choć dziś coraz rzadziej występuje w nowych autach - i to nawet w popularnych na rynku SUV-ach. Dlatego też postanowiliśmy znaleźć kilka zwykłych, miejskich samochodów z segmentów A i B, które na błotnistej drodze powinny objechać większość współczesnych pseudoterenówek z napędem na przód.
Francuzi zaczęli od dziwadła
Pierwszym seryjnie produkowanym małym samochodem z napędem 4x4 był Citroen 2CV Sahara. Z technicznego punktu widzenia było to niecodzienne dziwadło z dwoma silnikami, z których każdy napędzał jedną oś - każdy miał własny bak paliwa, skrzynię biegów i obieg oleju.
Powstał w 1958 roku z zamysłem użytkowania we francuskich koloniach. Mimo aż 13 lat produkcji pozostał w sumie jedynie ciekawostką, gdyż zbudowano zaledwie 692 sztuki.

Renault miało swoją odpowiedź na 2CV w postaci modelu 4, ale nie oferowało rywala dla Sahary. Jeżeli jednak ktoś koniecznie chciał małą "renówkę" z napędem na obie osie, to mógł się zwrócić do firmy Sinpar.
Ona bowiem wyposażała "czwórki" w napęd 4x4, a za bazę mogła posłużyć dowolna wersja - nawet otwarta odmiana Plein Air. Co więcej, firma Sinpar odpowiadała także za Renault 4 z napędem 4x4, które wystartowało w słynnym Rajdzie Paryż-Dakar.

A Peugeot? No cóż, on też miał swoje małe auto z napędem 4x4, ale... nieco inne. Szukając małych hatchbacków z napędem na obie osie od Peugeota, znajdziemy model 205 w wyczynowej wersji T16 - ten miał silnik na środku, z którego moc trafiła na wszystkie koła. Auto występowało zarówno w wersji rajdowej, jak i drogowej.

Włosi zjedli wszystkich
W latach osiemdziesiątych Włosi - krótko mówiąc - pokazali, jak to się robi. Stworzyli najlepsze małe auto z napędem na cztery koła i nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym.
Pierwsza generacja Fiata Pandy 4x4, dzięki napędowi skonstruowanemu we współpracy z austriackim Steyrem, była po prostu świetna i przetrwała w produkcji 20 lat.

Oczywiście potem napęd 4x4 trafiał także do kolejnych generacji fiatowskiego niedźwiadka, ale pierwsza generacja miała też swojego elegantszego brata - było nim Autobianchi Y10 4WD, sprzedawane poza Włochami pod marką Lancia. Układ napędowy był ten sam, co w Pandzie.

Dzisiaj zostali Japończycy
Najwięcej do powiedzenia w temacie małych samochodów z napędem 4x4 mają Japończycy. My sami pamiętamy choćby Subaru Justy, które w drugiej generacji było Suzuki Swiftem, a w trzeciej - Suzuki Ignisem. Notabene, obydwa modele pochodzące od Suzuki były dostępne tylko i wyłącznie z napędem 4x4.

Warto ponadto dodać, że obecna generacja Swifta też jest oferowana z napędem na obie osie - tym samym jest najtańszym samochodem z takim układem na polskim rynku.
Swoje miejskie modele 4x4 miała także Toyota - były to m.in. Starlet i Tercel, a obecnie jest hot-hatch GR Yaris. Nissan zaś oferował wersje z "czteronapędem" w swojej miejskiej Micrze (znanej w Japonii jako March).

Ale Japończycy mają jeszcze jednego asa w rękawie, jeżeli chodzi o napęd AWD w maluchach. Są to kei-cary - autka o rozmiarze i mocy ograniczonych przez prawo, z których niemal każdy jest dostępny z napędem na cztery koła. Oczywiście nie jest to kwestia potencjalnego wjeżdżania w ciężki teren, a raczej preferencji Japończyków.
Wśród aut z takim napędem znajdziemy zwykłe hatchbacki, podwyższone kei-vany, a także dostawcze kei-trucki. Nie brakuje też jednak nieco większych aut - na rynku japońskim napęd na obie osie znajdziemy m.in. w Mazdzie 2.

Więcej motoryzacyjnych historii znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.