Małe Suzuki w nowej wersji. Na otarcie łez po Jimny
Suzuki Swift kojarzy się obecnie głównie z samochodami nauki jazdy, ale zaraz może się to zmienić. Japoński producent postanowił bowiem po cichu wprowadzić do sprzedaży wersję, której nie oferuje żaden konkurent.

Choć Suzuki nie okupuje czołowych miejsc na listach sprzedaży nowych aut, to od lat ma raczej stabilną pozycję na rynku. Zagospodarowało dla siebie też całkiem ciekawą niszę, czyli segment stosunkowo niedrogich samochodów z napędem na cztery koła.
Do niedawna jedynym „rodzynkiem” w gamie, poza niedostępnym już i spokrewnionym z Corollą modelem Swace, był Swift, którego oferowano tylko w wersji przednionapędowej. Ale właśnie się to zmieniło.
Wczoraj, zupełnym przypadkiem, podczas scrollowania Instagrama trafiłem na post na oficjalnym profilu Suzuki, że do ich oferty dołącza Swift z napędem 4x4:
Jedyny taki w segmencie
Od teraz Suzuki jako jeden z nielicznych producentów może się pochwalić tym, że wszystkie modele w jego aktualnym portfolio występuje z napędem na obie osie – i dotyczy to także miejskiego Swifta. W segmencie B to prawdziwym ewenement.
Warto przy tym zaznaczyć, że napęd na wszystkie koła w Suzuki Swift nie jest wielką nowością – po prostu do tej pory ta wersja omijała polski rynek.
O ile dobrze pamiętam, po raz ostatni Swift 4x4 był sprzedawany u nas mniej więcej 20 lat temu, w czasach czwartej generacji tego modelu. Kolejne odsłony małego Suzuki w tym wariancie można było już kupić tylko na niektórych rynkach w Europie, m.in. na włoskim.

Sam napęd to nie wszystko
Rzecz jasna, dołożenie wału napędowego i tylnego mechanizmu różnicowego nie czyni ze Swifta od razu godnego następcy Jimny, ale lepsze to niż nic.
Najmniejsze Suzuki otrzymało ten sam napęd, który wcześniej był oferowany w Ignisie – Allgrip Auto ze sprzęgłem wiskotycznym, automatycznie załączanym i bez możliwości wyboru trybu pracy układu, jak to ma miejsce przy Allgrip Select w Vitarze i S-Crossie. Do tego dochodzi zwiększony o całe 25 mm prześwit.
Pod maską nowego Suzuki Swift 4WD nie znajdziemy za to żadnych nowości – źródłem mocy (niewielkiej, bo wynoszącej ledwie 81 KM) jest tutaj 1,2-litrowy, wolnossący silnik benzynowy z układem miękkiej hybrydy, połączony z 5-biegową skrzynią manualną.

Co ciekawe jednak, mimo dołożenia napędu tylnej osi, Swift pozostaje lekkim autem – w wersji 4WD jego masa nadal oscyluje wokół 1000 kg. Dzięki temu według danych producenta ma mało palić (średnio 4,9 l/100 km, tylko o 0,5 l/100 km więcej od przednionapędówki), ale osiągi są mizerne (0-100 km/h w 13,6 sekundy, o ponad sekundę wolniej).
W ofercie promocyjnej od 81 900 zł
Na polskiej stronie Suzuki możemy przeczytać, że cena detaliczna Swift 4WD wynosi 94 100 zł, ale w aktualnej promocji można go mieć już za 81 900 zł.
Ten czteronapędowy japoński maluch jest dostępny tylko w środkowej wersji wyposażenia Premium Plus, która zapewnia w standardzie m.in. 16-calowe felgi aluminiowe, manualną klimatyzację, reflektory LED, przyciemniane szyby tylne, skórzaną kierownicę, podgrzewane fotele przednie, regulację wysokości fotela kierowcy oraz multimedia z 9-calowym ekranem dotykowym i nawigacją.

Tym sposobem Suzuki Swift 4WD zapewniło sobie tytuł najtańszego nowego auta z napędem 4x4 na polskim rynku. Bardzo jestem ciekawe, z jakim zainteresowaniem ze strony klientów spotka się ta wersja. I mam nadzieję, że pojawi się wkrótce w parku prasowym, żebyśmy mogli ją dla was przetestować.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.