REKLAMA

Chińskie auto przebiło 500 km/h. Wcześniej był wypadek

Yangwang U9 Xtreme od BYD przekroczył magiczną barierę 500 km/h na autostradzie w Abu Zabi. Nagranie pokazuje, że jest potencjał na więcej.

Chińskie auto przebiło 500 km/h. Wcześniej był wypadek
REKLAMA

Sam nie wierzę w to, co piszę, ale właśnie takie są fakty. Yangwang ponownie sięgnął po tytuł najszybszego produkcyjnego samochodu na świecie swoim 3019-konnym U9 Xtreme, poprawiając wcześniejsze 496,22 km/h na 503,17 km/h. Najlepsze jest jednak to, że to wcale nie musi być ostatnie słowo.

REKLAMA

BYD Yangwang U9 Xtreme rozpędził się do 503,17 km/h

Jeszcze parę dekad temu wrażenie robiły samochody osiągające 300 km/h. Teraz są to prędkości, do których bez problemu rozpędzają się rodzinne sportowe sedany. Nawet 400 km/h brzmi jak abstrakcja, zwłaszcza dla tych, którzy na co dzień nie siedzą w motoryzacji, ale koncern BYD właśnie przekroczył kolejną absurdalną granicę.

REKLAMA

Wygląda na to, że Yangwang należący do koncernu BYD wyznaje zasadę „małymi kroczkami do celu”. W sierpniu zeszłego roku jego U9 Xtreme rozpędził się do 472,41 km/h, odbierając tytuł najszybszego samochodu elektrycznego na świecie Rimacowi Neverze R wynoszący 431,45 km/h.

Miesiąc później ofiarą Chińczyków padło Bugatti Chiron Super Sport 300+. Od 2019 roku dzierżyło ono tytuł najszybszego seryjnie produkowanego samochodu na świecie z wynikiem wynoszącym 490,48 km/h, ale Yangwang U9 Xtreme osiągnął aż 496,22 km/h. Magiczne 500 km/h było na wyciągnięcie ręki, więc już wtedy można było przewidzieć, że na tym się nie skończy, a teraz wszystko stało się jasne.

REKLAMA

Tym razem Abu Zabi

Koncern BYD pochwalił się bowiem, że jego Yangwang U9 Xtreme ponownie otrzymał tytuł najszybszego produkcyjnego samochodu na świecie, poprawiając swój wcześniejszy rekord wynoszący 496,22 km/h na 503,17 km/h. Ponad 500 km/h w aucie, którym równie dobrze można pojechać do sklepu i używać go na co dzień, rozumiecie?

Tym razem próba nie odbyła się na niemieckim owalnym torze ATP Automotive Testing Papenburg, tylko na zamkniętym odcinku autostrady E11 w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

REKLAMA

Powodem była oczywiście długość prostej. Ta na niemieckim torze ma 4 km długości, a na nagraniu z próby w Abu Zabi widać, że odbyła się ona na dystansie 9 km.

Niektórzy pewnie się zdziwią, że ponad dwukrotnie dłuższy odcinek pozwolił osiągnąć jedynie o 6,95 km/h więcej, jednak trzeba pamiętać, że obie próby różniły się samym sposobem rozpędzania. W Niemczech U9 Xtreme wychodził na prostą przy 300 km/h i tylko reszta prędkości brakującej do 496,22 km/h była na niej osiągana.

REKLAMA

Zapas teoretycznie był

Na autostradzie w Abu Zabi odcinek o długości 9 km przez jakieś 1,3 km służył jedynie do rozgrzewania opon do trochę ponad 100 km/h, a dopiero potem kierowca zaczął rozpędzać Yangwanga U9 Xtreme. Co więcej, przy około 220 km/h widać, że gaz nie był już wciśnięty na maksa, tylko do połowy i dopiero przy 385 km/h do samego został on wciskany w 100 proc.

REKLAMA

Prędkość 503,17 km/h udało się osiągnąć po przejechaniu 7,2 km, po czym auto zaczęło hamować, co zajęło praktycznie kolejne 2 km. Morał? Gdyby kierowca od samego początku rozpędzał auto gwałtowniej, na tym samym odcinku mógł osiągnąć prawdopodobnie jeszcze te kilka kilometrów więcej.

Trzeba jednak pamiętać, że mowa o 3019-konnym aucie i ludzkim życiu, dlatego nic dziwnego, że cała próba nie odbyła się z gazem wciśniętym w podłogę. Zresztą, kilka dni temu sam Yangwang pokazywał, jak podczas próby przy prędkościach w zakresie 420 do 450 km/h na chińskim torze Guangdong kierowca testowy stracił panowanie i rozbił U9 Xtreme, ale na szczęście nikomu nic się nie stało.

REKLAMA

Poza tym, raczej trudno będzie pobić rekord wynoszący 503,17 km/h, a wśród ewentualnych kandydatów można wymienić chyba tylko Jesko Absolut, które„teoretycznie” może osiągnąć aż 537 km/h, jednak Koenigsegg nie podjął się takiej próby.

Kto wie, może Szwedzi specjalnie czekali na Yangwanga, by teraz utrzeć mu nosa, ale moim zdaniem większą wartość miało akurat to, kto pierwszy przekroczy barierę 500 km/h, a nie jaki będzie późniejszy rekord. Ten bój wygrali Chińczycy.

REKLAMA

Więcej o koncernie BYD przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.

REKLAMA
REKLAMA