Chińczycy chcą przekroczyć 500 km/h. Nie powiedzieli dlaczego

BYD pokazało już, że jego Yangwang U9 Xtreme może osiągnąć 496 km/h, ale okazuje się, że to nie ich ostatnie słowo. W listopadzie Chińczycy chcą zrobić to, co lata temu wydawało się niemożliwe.

Chińczycy chcą przekroczyć 500 km/h. Nie powiedzieli dlaczego

Lubię oglądać wyścigi samochodowe, ale jednocześnie nie widzę sensu w prześciganiu się o tytuł najszybszego auta drogowego, skoro tylko garstka właścicieli w ogóle odważy się pomknąć ponad 400 km/h. To marketing gra tu pierwsze skrzypce, dlatego Chińczycy planują podnieść poprzeczkę. Ich cel to ponad 500 km/h i to już w listopadzie.

Yangwang U9 Xtreme przekroczy 500 km/h

Jeśli myślicie, że Bugatti Chiron Super Sport 300+ cały czas dzierży miano najszybszego samochodu na świecie, jesteście w błędzie. W rzeczywistości jego rekord z 2 sierpnia 2019 roku wynoszący 490,48 km/h został pobity rok temu we wrześniu, kiedy to chiński Yangwang U9 Xtreme pomknął 496,22 km/h.

Dziennikarze i specjaliści z branży motoryzacyjnej już dawno twierdzili, że kierowca testowy Marc Basseng mógł trzymać gaz w podłodze jeszcze przez jakieś 1,5 sekundy, co przy mocy wynoszącej 3019 KM bez problemu pozwoliłoby osiągnąć te 4 km/h więcej, bo samochód nawet przy takiej prędkości szedł jak wściekły.

Gdyby znalazł się odcinek dłuższy od czterokilometrowej prostej niemieckiego toru ATP Automotive Testing w Papenburgu, Yangwang U9 Xtreme z pewnością pojechałby dużo więcej niż 500 km/h, ale niestety niewiele obiektów pozwala na bezpieczne przeprowadzenie takiej próby. Mimo to chiński producent zdradził, że planuje podjąć się tego wyzwania i w listopadzie tego roku ponownie zabierze Yangwanga U9 Xtreme na tor, zapewne tym samym, co wcześniej.

Już w listopadzie ta grafika ma szanse stać się nieaktualna.

Ale po co to wszystko?

Wiceprezes BYD, Stella Li, w rozmowie z mediami podczas tegorocznej edycji Goodwood Festival Of Speed zdradziła bowiem, że inżynierowie przekazali, że Yangwang U9 Xtreme ma jeszcze duży potencjał, który ma zostać wykorzystany podczas „drugiej szansy” już za trzy miesiące. Na końcu poprosiła widzów o cierpliwość.

Wszystko fajnie – i znając życie, to chiński BYD będzie pierwszym producentem, który przekroczy magiczną barierę 500 km/h autem przeznaczonym do jazdy po drogach publicznych, bo na ten moment Koenigsegg jedynie zapowiada, że Jesko Absolut może rozpędzić się do 531 km/h. Problem w tym, że to wszystko to tylko marketingowa wojenka, w której udział bierze kilku śmiałków szukających dodatkowego rozgłosu.

Spójrzmy na to w ten sposób. Zapewne wszyscy z was chcieliby mieć potężny hipersamochód w garażu, ale jednocześnie nie wszyscy z was mieliby chęć – i w ogóle odwagę – poczuć pełnię jego możliwości na własnej skórze, ryzykując własnym życiem.

Wszystko się może zdarzyć

Doświadczenie tak abstrakcyjnych prędkości jak te dochodzące do 500 km/h byłoby trudne nawet z prawego fotela i z doświadczonym kierowcą, który was przewiezie, nawet gdyby dało się wiedzieć, że po drodze absolutnie nic złego się nie wydarzy. Ale niestety wróżbitami nie jesteśmy i nawet tor testowy nie jest całkowicie bezpiecznym miejscem.

Wyścig o rekordy prędkości kusi producentów z czysto marketingowych względów. Wiadomo, że niektóre zastosowane rozwiązania technologiczne później mają szansę zostać wykorzystane w bardziej dostępnych samochodach, więc teoretycznie jest w tym jakiś cel, ale coś mi mówi, że dla producentów dużo bardziej liczy się rozgłos, który zdobędą po pobiciu rekordu prędkości.

Bo nic nie zmotywuje bogatego chińczyka do zakupy hipersamochodu bardziej niż fakt, że ktoś raz kiedyś rozpędził się nim do 500 km/h na zamkniętym torze, nawet jeśli on sam maksymalnie osiągnie nim 200 km/h podczas jakiegoś track daya.

Więcej o marce BYD przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.