Rozbili chińskie auto za 11,8 mln zł. Chcieli przekroczyć 500 km/h
BYD chce przekroczyć 500 km/h, ale za szalonymi pomysłami nierzadko idą niebezpieczne konsekwencje. W Chinach doszło do wypadku 3019-konnego Yangwanga U9 Xtreme.

Dokładnie 496,22 km/h. Taką prędkość osiągnął już Yangwang U9 Xtreme od BYD, stając się najszybszym produkcyjnym samochodem na świecie. Chińczycy mają jednak chrapkę na więcej, bo przekroczenie magicznej bariery 500 km/h zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Nikt nie powiedział, że będzie to proste zadanie, a niebezpieczny wypadek w Guangdong tylko to potwierdza.

Yangwanga U9 Xtreme od BYD rozbity
Od absurdalnej próby Yangwanga od BYD minął ponad rok, ale myślę, że nie będę jedynym, który nie może uwierzyć w to, czego dokonali Chińczycy. Rozpędzenie się do 496,22 km/h brzmi absurdalnie i samo w sobie jest już utarciem nosa Koenigseggowi i Bugatti, ale tak naprawdę jedynym ograniczeniem była wtedy długość prostej niemieckiego toru w Papenburgu.
Do przekroczenia 500 km/h zabrakło wtedy zaledwie 3,78 km/h, czyli prędkości z jaką porusza się wolno idący człowiek. Trudno więc się dziwić, że Chińczycy nie chcieli odpuścić, a wiceprezes BYD, Stella Li, już w lipcu zapowiadała kolejne próby, choć bez dokładniejszych szczegółów dotyczących nowej lokalizacji.
Kilka dni temu Stella Li zapowiedziała już bardziej konkretnie, że Yangwang U9 Xtreme podejmie się próby przekroczenia 500 km/h w listopadzie tego roku. W grę nie wchodzi jednak tor. Producent potrzebuje prostego odcinka drogi liczącego aż 15 km, dlatego zwrócił się do tamtejszych służb o znalezienie najlepszej lokalizacji, bo przy takich prędkościach liczą się wiatr, temperatura, widoczność i jakość asfaltu.
Dokładny dzień przejazdu Yangwanga U9 Xtreme w Dubaju niestety nie jest znany, ale jak widać, Chińczycy biorą sprawy na poważnie, bo w krótkim filmie opublikowanym na Weibo pokazali, ile przygotowań, analiz i nerwów kosztuje ich dążenie do przekroczenia 500 km/h.
Tak się kończy wyścig o 500 km/h
To właśnie w tym materiale Yangwang bez ogródek postanowił pokazać wypadek swojego U9 Xtreme, do którego doszło na chińskim obiekcie testowym w Guangdong podczas przygotowań przed oficjalną próbą w Dubaju.
Z filmu można dowiedzieć się, że szybkie auto i długa prosta nie wystarczą, bo liczy się też bezpieczeństwo kierowcy prowadzącego elektrycznego potwora. Właśnie dlatego w Chinach przeprowadzano stopniowe próby przy „niższych” prędkościach, by sprawdzić stabilność U9 Xtreme, ale podczas jednej z nich nagle doszło do wypadku.
Yangwang U9 Xtreme pomyślnie przeszedł przez próby przy prędkościach od 300 do 350 km/h oraz te przy prędkościach od 350 do 420 km/h, ale podczas tej, która obejmowała prędkości od 420 do 450 km/h kierowca nagle stracił panowanie. Auto otarło się o barierki, przeleciało kilkadziesiąt metrów i roztrzaskało się o balustrady z drugiej strony, robiąc serię obrotów i gubiąc większość części, co widać na bliższych ujęciach gdzie dźwig podnosi praktycznie sam karbonowy monokok.
Kierowca trafił do szpitala, ale nie odniósł poważnych obrażeń. Na końcu filmu było widać zresztą, że po jakimś czasie ostatecznie i tak udało się pomyślnie ukończyć próby przy 450 km/h, więc następnym przystankiem będzie już Bliski Wschód, gdzie wszystko będzie kręciło się wokół przekroczenia 500 km/h.

11,8 mln zł piechotą nie chodzi
Czy takie próby są potrzebne? Absolutnie nie. Czy takie próby robią wrażenie i przyciągają klientów? Oczywiście, że tak, zwłaszcza że w grę wchodzi produkcyjny supersamochód kosztujący absurdalnie duże pieniądze. Podczas targów w Pekinie BYD sprzedało jeden egzemplarz Yangwanga U9 Xtreme za 20 mln juanów, czyli za 11,8 mln zł.
To absurdalne pieniądze, zwłaszcza że słabszy, bo tylko 1300-konny Yangwang U9 zdolny do osiągnięcia 391 km/h kosztuje 1,8 mln juanów, czyli nieco ponad 1 mln zł. U9 Xtreme korzysta jednak z architektury 1200 V zamiast 800 V i generuje łącznie aż 3019 KM, a dodając do tego otoczkę najszybszego auta świata BYD naturalnie sprzedaje go za dużo wyższe pieniądze.
Nikt nie mówił, że droga do sukcesu jakim jest przekroczenie 500 km/h będzie usłana różami, ale miejmy nadzieję, że był to pierwszy i ostatni wypadek U9 Xtreme, o którym słyszeliśmy, zwłaszcza przy tak absurdalnych prędkościach.
Więcej o wypadkach przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.