Tychy dały nam 0,5 mln SUV-ów. Stellantis dokonał rewolucji

Jeszcze nie tak dawno fabryka w Tychach kojarzyła się z samochodami, które motoryzowały Polskę. Czasy się zmieniły, a z tyskiej linii właśnie zjechał 500-tysięczny SUV segmentu B. Trudno o lepszy symbol transformacji, jaką przeszedł przemysł motoryzacyjny.

Tychy dały nam 0,5 mln SUV-ów. Stellantis dokonał rewolucji

500 000. Tyle samochodów segmentu B-SUV wyprodukowała fabryka Stellantis w Tychach od uruchomienia produkcji modeli nowej generacji. Jubileuszowym egzemplarzem została Alfa Romeo Junior w limitowanej wersji Sport Speciale. To wydarzenie ważne nie tylko dla samego producenta. To także dobry moment, żeby przypomnieć sobie, czym ta fabryka była kiedyś.

Bo zanim z taśmy zaczęły zjeżdżać modne crossovery z dwukolorowym lakierem, kamerami 360 stopni i ekranami o przekątnej większej niż telewizory sprzed dwóch dekad, w Tychach produkowano samochody, które miały jedno zadanie – być możliwie tanie i możliwie proste.

Dzisiaj rządzą SUV-y

Zakład należący do Stellantis produkuje obecnie trzy bardzo blisko spokrewnione modele: Alfę Romeo Junior, Fiata 600 oraz Jeepa Avengera. Wszystkie wykorzystują tę samą platformę koncernu i występują zarówno z napędami spalinowymi, hybrydowymi, jak i elektrycznymi.

500-tysięczny egzemplarz pokazuje, że decyzja o ulokowaniu produkcji właśnie w Tychach była trafiona. Jeep Avenger okazał się sprzedażowym sukcesem w Europie, Fiat 600 stopniowo buduje swoją pozycję, a Alfa Romeo Junior ma przyciągnąć do włoskiej marki zupełnie nowych klientów.

Jeszcze bardziej imponujące jest jednak to, jak bardzo zmienił się profil produkcji. Fabryka, która przez dziesięciolecia specjalizowała się w niewielkich samochodach miejskich, dziś produkuje auta wpisujące się w największy trend współczesnego rynku. Europejczycy chcą SUV-ów. Nawet jeśli są one wielkości dawnych kompaktów.

Tychy były synonimem Malucha

Dla większości Polaków słowo „Tychy” przez wiele lat automatycznie oznaczało Fiata 126p. Trudno się dziwić. Produkcja Malucha rozpoczęła się tam we wrześniu 1975 roku i trwała szesnaście lat (później powstawał już tylko w Bielsku-Białej).

A to właśnie Fiat 126p zmotoryzował Polskę. Powiedzieć, że nie był samochodem idealnym, to jak nic nie powiedzieć. Był ciasny, głośny, powolny i potrafił zagotować się w najmniej odpowiednim momencie. Ale dla milionów rodzin był pierwszym własnym autem. I dlatego był kochany.

Rajd
Trasa odbywającego się zawsze na początku września Charytatywnego Rajdu Malucha przebiega zwykle przez dwa województwa. Już współczuję organizatorom dodatkowych formalności, które będą musieli w tym roku ogarnąć.

Dzisiaj trudno uwierzyć, że samochód mający ledwie 3 m długości, silnik z tyłu i bagażnik mieszczący parę klapków i (niena)dmuchany materac woził całe rodziny wraz z dobytkiem z gór nad morze albo na odwrót i był kiedyś obiektem marzeń. Czasy jednak były inne. Wówczas sam fakt posiadania auta oznaczał wolność.

Potem przyszedł Cinquecento

Na początku lat 90. Tychy weszły w nową epokę. Fiat Cinquecento był samochodem zaprojektowanym już według zupełnie innych standardów. Nadal niewielki, nadal prosty, nadal tani, ale znacznie nowocześniejszy od Malucha.

Ten model pokazał, że polska fabryka potrafi produkować samochody na poziomie zachodnioeuropejskim. Wiele osób w moim wieku do dziś wspomina wersję Sporting, która przy mocy ledwo przekraczającej 50 KM potrafiła dać więcej frajdy niż niejeden współczesny SUV z całą paletą „wodotrysków”.

Tak, wiem. Nostalgia zawsze dodaje całą stadninę koni mechanicznych.

Podbój rynku z Pandą

Jeżeli jednak wskazać model, który najmocniej ugruntował pozycję tyskiej fabryki na europejskiej mapie motoryzacji, byłaby to druga generacja Fiata Pandy.

Przez wiele lat samochody z Tychów trafiały praktycznie do całej Europy. Panda zdobyła nawet tytuł Europejskiego Samochodu Roku 2004, a zakład regularnie należał do najwydajniejszych fabryk koncernu Fiat.

Paradoks polega na tym, że zarówno Maluch, jak i Cinquecento oraz Panda były dokładnym przeciwieństwem dzisiejszych SUV-ów. Były małe, lekkie, niedrogie i projektowane przede wszystkim z myślą o praktyczności. Dzisiaj nawet najmniejsze crossovery są większe, cięższe i po wielokroć bardziej skomplikowane.

Historia fabryki historią motoryzacji

W Tychach powstawał także Fiat Seicento, następca Cinquecento, którego produkcję zakończono dopiero w 2010 roku. To tutaj zjeżdżał z taśmy Fiat 500, który w 2008 roku – jako drugie auto z tej fabryki – sięgnął po tytuł Europejskiego Samochodu Roku. Montowano tu również Abartha 500, Forda Ka oraz Lancię Ypsilon, a wcześniej modele Siena, Uno i Palio Weekend oraz krótkie serie produkcyjne. Jak na zakład kojarzony z jednym autem, to całkiem pokaźna kolekcja.

Historia zakładu w Tychach doskonale pokazuje, jak zmieniała się europejska motoryzacja.

Najpierw liczyło się, żeby samochód w ogóle był dostępny. Później miał być tani w zakupie i eksploatacji. Następnie przyszła era małych aut miejskich. A dziś klienci chcą siedzieć wyżej, mieć większy prześwit i modniejszą sylwetkę, nawet jeśli realnie nigdy nie zjadą z asfaltu.

Dlatego miejsce Malucha zajęły SUV-y. Gdyby europejscy klienci nadal masowo kupowali niewielkie hatchbacki, fabryka prawdopodobnie nadal produkowałaby właśnie takie samochody. Problem w tym, że kupują crossovery.

Ważny kamień milowy

Pół miliona to ważny symbol. Co prawda 500 000 wyprodukowanych SUV-ów nie robi takiego wrażenia jak miliony Maluchów czy Pand, ale warto pamiętać, że mówimy o modelach obecnych na rynku od stosunkowo niedawna.

Trzeba też uczciwie dodać, że jubileusz ma drugą stronę. Osiągnięcie zajęło mniej więcej trzy lata, a od czerwca 2024 roku pracuje realnie połowa zakładu. A przecież mowa o fabryce, która w rekordowym 2009 roku potrafiła wypuścić ponad 600 000 egzemplarzy.

Znacznie ciekawsze od samej liczby jest jednak to, jaką drogę przeszła fabryka. Od samochodu, którego największą zaletą było to, że w ogóle dało się go kupić, przez miejskie fiaty, które podbijały Europę, aż po nowoczesne SUV-y wyposażone w napędy hybrydowe i elektryczne, produkowane dla kilku marek jednocześnie.

Gdyby ktoś w latach 70. czy 80. powiedział świeżo upieczonemu właścicielowi nowego Fiata 126p, że za pół wieku z tej samej fabryki będą wyjeżdżać elektryczne Alfy Romeo, prawdopodobnie uznałby to za równie fantastyczne jak wizję latających samochodów.

I właśnie dlatego historia tyskiego zakładu jest znacznie ciekawsza niż sam jubileusz.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.