Chińskie 1600 koni coraz bliżej. Miało być Porsche, wyszedł słoń
W chińskich dokumentach homologacyjnych ujawniono moc i masę nadchodzącej sportowej Denzy Z. Na pierwszy rzut oka wygląda to imponująco, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.

Wszyscy znamy BYD, ale o jej marce Denza mogliście jeszcze za wiele nie słyszeć. Na początku zeszłego roku pojawiły się doniesienia, że planuje ona stworzyć dwudrzwiowego konkurenta Porsche 911. Niewiele później poznaliśmy wygląd niemal produkcyjnego auta, a podczas Beijing Auto Show 2026 seryjną wersję pokazano już nawet szerszej publiczności. Teraz poznaliśmy dokładne dane techniczne i gwarantuję wam, że padniecie ze śmiechu.





Zupełnie nowa Denza Z to ciężki zawodnik
Wielkimi krokami zbliża się rynkowa premiera sportowej Denzy Z. O aucie co jakiś czas robi się głośno, głównie dlatego, że przechodzi przez kolejne etapy, które prowadzą do jego oficjalnego debiutu. Jednym z ostatnich z nich jest przejście procesów homologacyjnych Ministerstwa Przemysłu i Technologii Informacyjnych (MIIT), które jak zawsze wiąże się z wyciekiem istotnych informacji o nadchodzących modelach.
Do tej pory o możliwościach Denzy Z było wiadomo tylko tyle, że generuje „ponad 1000 KM” oraz że przyspiesza do 100 km/h w 2 sekundy. Brzmi imponująco – w końcu takich cyferek wymagamy od samochodów mających dostarczać kierowcy emocje podczas jazdy, prawda? Cóż, tu przechodzimy do największego problemu nadchodzącej zabawki BYD.
Bo tak jak po elektrycznym 1914-konnym, 2,3-tonowym Rimacu Neverze nikt nie spodziewa się, że będzie równie skuteczny w zakrętach, co na prostych, w przypadku Denzy Z – od początku inspirowanej Porsche 911 – można by już tego oczekiwać. Okazuje się jednak, że po długich miesiącach czekania można zapomnieć o tym, że chińskie dzieło będzie walczyć o każdy odjęty kilogram, bo według MIIT Denza Z też waży tyle, co rodzinny SUV.





Zakręty dają więcej emocji niż proste
Ujawnione dane homologacyjne zdradzają, że Denza Z Coupe waży 2220 kg. Wersja sportowa z większym dyfuzorem, spojlerem i innym przednim zderzakiem to już 2240 kg, a masa Roadstera z otwieranym dachem to aż 2290 kg. I zdaje się, że nawet duża moc w niczym tutaj nie pomoże, bo tak ciężkie auto będzie miało problemy w pokonywaniu bardziej wymagających zakrętów równie skutecznie, co przykładowo nowe 911 Turbo S z wynikiem na poziomie 1725 kg, nie wspominając już o ponad 200 kg lżejszym GT3…
To, że Denza Z nada się bardziej do jazdy na prostej niż zakrętach już wiecie, ale jaką mocą w ogóle dysponuje? Podstawowa odmiana zaoferuje 490 KM (272 KM z przodu i 218 KM z tyłu). Mocniejszy wariant to duży przeskok, bo na przednią oś trafi wtedy 680 KM, a z tyłu zyskacie dwa silniki po 462 KM, co łącznie da 1604 KM. W Porsche 911 takiej mocy nie dostaniecie, ale chyba jakoś mnie to nie przekonuje – tak jak to, że Coupe i Roadster osiągną maksymalnie 300 km/h, czyli mniej niż 480-konna Carrera S, w której ceni dostaniecie jeszcze silnik spalinowy, historię i lepsze materiały.
Dużo lepiej robi się dopiero w przypadku sportowej wersji ze spojlerem, która będzie mogła osiągnąć 350 km/h, ale umówmy się, w tego typu samochodach i tak oczekujemy emocji po jeździe w zakrętach, a nie po długich prostych. Do debiutu zostało mało czasu, bo mowa o trzecim kwartale tego roku. Miejmy nadzieję, że Denza Z znajdzie jeszcze inny sposób, który bardziej niż za 911 przemówi właśnie za nią.







Dowiedz się więcej o marce Denza:



















