REKLAMA

Hubert B. źle ocenia rzeczywistość. To co mówi jest sprzeczne z rozumem

Podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku w Krakowie chyba wciąż jest w szoku. Jego linia obrony brzmi niemal jak żart, tylko nieśmieszny.

Hubert B. źle ocenia rzeczywistość. To co mówi jest sprzeczne z rozumem

W sobotę na ul. Solnej w Krakowie doszło do tragicznego wypadku. Kierujący Volkswagenem Golfem R wjechał na chodnik, czym spowodował śmierć dwojga dorosłych osób, a niespełna roczne dziecko ciężko ranił. Internet wrze, bo wersja Golfa, którą się poruszał, ma 333 KM mocy.

Podejrzany Hubert B. został tymczasowo aresztowany, a dziś przedstawiono mu zarzut. Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Ma takie prawo, ale jego linia obrony ośmiesza go i odbiera tej drogowej tragedii należną jej powagę.

Na razie wiemy niewiele

Media żyją tą sprawą, ale tak naprawdę wiemy niewiele o przebiegu samego wypadku. Dwie dorosłe osoby poruszały się w sobotę około godziny 18 wraz z dzieckiem w wózku chodnikiem, kiedy zostały potrącone. Podobno ta krakowska ulica jest chętnie odwiedzana przez kierowców, którzy lubią szybko wchodzić w zakręt, a ten model auta umożliwia szybkie pokonywanie zakrętów.

Na zdjęciach widzimy też, że samochód jest ustawiony przodem do kierunku, z którego nadjechał. Sugeruje to, że kierowca nie opanował pojazdu w poślizgu. Mogłoby się wydawać, że w poślizgu przy dużej prędkości. Otóż zdaniem podejrzanego – nie.

Poślizg przy prędkości 30 km/h

Kierujący tym Volkswagenem Golfem usłyszał dziś zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego w wyniku umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym poprzez niezastosowanie się do ograniczenia prędkości do 30 km/h.

Według informacji prokuratury:

Przesłuchiwany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa, wyjaśniając, iż przyczyną tego, że nie opanował pojazdu, była nierówna nawierzchnia drogi. (...) Podał również, że nie poruszał się z nadmierną prędkością.

Takie oświadczenie i taka linia obrony brzmią jak żart. Nie trzeba nawet do tego biegłego, choć jeden już się wypowiedział.

Volkswagen Golf R przy 30 km/h praktycznie stoi

Pojawiły się informacje, że jeden z biegłych na podstawie śladów na miejscu wypadku stwierdził, iż kierujący Volkswagenem poruszał się z prędkością 70 km/h. Trudno uwierzyć w taką wartość i wyobrazić sobie, co musiałoby wydarzyć się na drodze, by taka prędkość wyrzuciła auto z tego zakrętu, ale też nie znamy wszystkich warunków tego zdarzenia.

Ile faktycznie było na prędkościomierzu, dowiemy się dopiero wtedy, gdy dane zostaną pobrane z pojazdu. Wtedy poznamy informacje na temat prędkości, użycia pedału przyspieszenia i hamulca oraz zachowania kierowcy na drodze. Na pewno nie zobaczymy tam prędkości 30 km/h w kluczowym momencie.

Jeżeli Hubert B. uważa, że nie jechał za szybko, to znaczy, że w swym mniemaniu jechał maksymalnie z prędkością 30 km/h, bo takie ograniczenie tam obowiązuje. Stan nawierzchni może być tragiczny – a nie tam jest, jest po prostu słaby – ale przy 30 km/h nie da się Golfem R wypaść z drogi. Żadnym Golfem się nie da.

Nie wiem, co za adwokat pozwolił mu na wygadywanie takich bzdur, może w ogóle nie ma adwokata. Wmawianie prokuraturze takich rzeczy się nie powiedzie, wywoła tylko jeszcze większą falę społecznej nienawiści, a ta już jest duża. Poza tym wszystko wyjdzie na jaw.

Troje świadków

Hubert B. chyba wciąż źle ocenia rzeczywistość, podobnie jak źle oceniał ją w sobotę. Pozostaje mu liczyć na to, że nie uda się pozyskać danych z EDR samochodu, ale szanse na to są marne. W dodatku nie jechał sam.

Więcej o wypadku w Krakowie:

Koledzy Żaka, który zabił człowieka na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, byli równie patologiczni jak on. Pomogli mu, a organom ścigania, mówiąc delikatnie, nie pomagali. Oby pasażerowie samochodu Huberta B. okazali się od nich inni.

Jeśli Hubert B. nie jest degeneratem jak zabójca z Warszawy, to może znajomych też ma innego pokroju. Razem z nim w aucie przebywało troje pasażerów. Złożyli już zeznania. Między innymi na ich podstawie prokurator wnioskował o tymczasowy areszt dla Huberta B. Jest więc spora szansa, że nie opowiadali bajek o nierównej drodze i prędkości 30 km/h.

Hubert B. ma jeszcze czas, żeby przemyśleć swoje czyny. Opowieści o nierównej drodze raczej mu ten czas wydłużą niż skrócą.

Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.

Tagi: