Chińczycy odtwarzają wyczyn Schumachera. Robią to SUV-em za 171 700 zł
Pamiętacie Schumachera jadącego Mercedesem SLS po suficie? Chińczycy zrobili to samo, tylko w przeciwieństwie do Niemców, nie był to fotomontaż.

Widziałem różne reklamy chińskich samochodów. Upychanie jak największej liczy osób w środku, zrzucanie dwutonowej palmy, rozpędzanie się do prawie 500 km/h czy driftowanie przy 213 km/h. SUV-a jadącego po suficie tunelu widzę jednak pierwszy raz. Oto Voyah Passion S za 171 700 zł, dla którego to był dzień jak co dzień.

Chiński Voyah Passion S pojechał po suficie tunelu
Voyah to chińska marka powstała w 2020 roku, która należy do koncernu Dongfeng. W swojej ofercie ma modele przeznaczone dla bogatszych klientów, a niektóre z nich kupicie także w Polsce. Producent niedawno rozpoczął przedsprzedaż swojego nowego 637-konnego SUV-a Passion S, ale widocznie zainteresowanie trzeba było dodatkowo podkręcić.
Bo wiecie, Wei i jego kolega Ming widzieli już wszystko, od samochodów skaczących, po te pływające, dlatego Voyah podszedł do sprawy inaczej. Zamiast próbować coś kompletnie nowego, zainspirował się starym wyczynem i zrobił go lepiej. Pamiętacie reklamę sportowego Mercedesa SLS z 2010 roku, kiedy Schumacher udawał, że jedzie po suficie tunelu? Cóż, Voyah zrobił to naprawdę, i to dużo cięższym SUV-em.
Chińczycy pochwali się bowiem wyczynem Voyaha Passion S, który jest hołdem dla reklamy Mercedesa SLS sprzeda lat. Co tu dużo mówić, marka wzięła produkcyjnego pięciometrowego SUV-a ważącego ponad dwie tony bez wprowadzania w nim jakichkolwiek modyfikacji redukujących masę i przyjechała całą ekipą do tunelu testowego w Wuhan.
Passion S musiał rozpędzić się do 130 km/h, przejechać przez specjalnie zbudowaną rampę pod kątem skrętu wynoszącym 16 stopni i wykonać obrót o 360 stopni, zjeżdżając po rampie z drugiej strony. Według producenta utrzymanie prędkości było kluczowe, bo jej spadek o 3–5 km/h mógł sprawić, że SUV spadłby na dach.
Niecodzienny wyczyn w aucie za 171 700 zł
Trudno stwierdzić, czy wyczyn udał się już za pierwszym razem, bo z jakiegoś powodu na rampie i ścianie tunelu było widać już ślady opon. Prawda jest taka, że numer próby i tak nie ma tu dużego znaczenia, bo liczy się sam fakt, że ta widoczna na nagraniu się powiodła.
Niektórzy pomyślą pewnie, że to fotomontaż. W końcu na udostępnionym filmie nie widać całego przejazdu z jednego ujęcia kamery. Widać wiele ujęć, w tym prędkościomierz w środku, nagrywającego wszystko drona, który leci pośrodku oraz tumany kurzu i odłamki lecące za autem. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że próby dokonano autem, na które może pozwolić sobie dużo więcej klientów niż na zakup Mercedesa SLS.
Przedsprzedażowa cena Voyaha Passion S to 309 900 juanów, czyli 171 700 zł. SUV korzysta z akumulatora o pojemności 98 kWh i generuje 637 KM, co w wersji z napędem na cztery koła pozwala mu pokonać do 700 km według CLTC. Przyspieszenie do setki wynosi 4,5 sekundy, a na pokładzie znajdziecie masę zaawansowanej technologii, a nawet lodówkę. Niewykluczone, że model ten w przyszłości trafi do Europy.
Fajnie, że Voyah zadbał nawet o czerwony kolor, który odnosił się do modelu SLS w reklamie z Schumacherem sprzed 16 lat. Co ciekawe, taki Mercedes waży tylko 1620 kg, więc to prędzej po nim można by spodziewać się dokonania takiej akrobacji. Analizując starą reklamę łatwo zauważyć, że jest nieprawdziwa – wystarczy obserwować, jak magicznie zmienia się wyjazd z tunelu. Najpierw jest prosty i wpada do niego światło, a gdy auto zjeżdża ze ściany, nagle znikąd pojawia się zakręt.
Po takim wyczynie pozostaje chyba tylko czekać na pierwszego latającego SUV-a.
Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.