REKLAMA

Te marki dostały baty nad Wisłą. Dla Pana Polaka to trzeba mieć ofertę

Chińskie samochody stają się codziennym widokiem na naszych ulicach. Wypatrzenie samochodów marki Omoda, MG czy BYD na ulicy już nikogo nie dziwi. Ale tego w Polsce jest znacznie więcej - jest też kilka marek, dla których Polska nie jest tak łaskawa.

Te marki dostały baty nad Wisłą. Dla Pana Polaka to trzeba mieć ofertę

Wbrew wrażeniu, że "Chińczycy zalewają nas samochodami", obraz jest dużo bardziej skomplikowany. Kilka marek rzeczywiście odnosi sukces, przestając być jedynie "tanią alternatywą". Jest jednak jeszcze wielu innych producentów, którzy pojawiają się w Polsce i praktycznie przepada w tłumie. Już 2 lata temu mieliśmy przykład marki Seres, której importer wycofał się z polskiego rynku po krótkim czasie. Może ktoś z nich będzie następny?

Nawet "Baby Urus" nie pomaga

Pierwszą z marek, które omówimy, jest Forthing - należąca do potężnego koncernu, o długiej jak na chińskie warunki historii, czyli Dongfeng Motor Group. Mimo potężnego zaplecza nie radzą sobie zbyt dobrze.

Forthing T-Five

Ich czołowym modelem jest T-Five - kompaktowy SUV, którego wygląd bywa przyrównywany do Lamborghini Urusa, ale też jeden z pierwszych chińskich SUV-ów sprzedawanych w Polsce. To wręcz podręcznikowy przykład chińskiego SUV-a z ostatnich lat: efektowny wygląd, bogate wyposażenie, przestronne nadwozie i niska cena, ale jednocześnie znak zapytania przy wartości rezydualnej, dostępności części i przyszłości sieci sprzedaży.

Tch modeli jest więcej - są jeszcze vany U-Tour i V-Tour oraz sedan S7. Wiele z modeli Forthinga jest dostępnych z więcej niż jednym rodzajem napędu. Jednak ciągłe poszerzanie gamy nie daje wymiernych rezultatów - choć chińskie marki zazwyczaj notują nieustanne wzrosty sprzedaży na naszym rynku, to Forthingowi przytrafił się spadek.

Jak podaje Samar, w okresie od stycznia do lipca 2026 r. sprzedali 447 samochodów, podczas gdy w ubiegłym roku były to 383 samochody - liczby nie powalają, a są coraz gorsze.

Wielkość to za mało

Po wprowadzeniu swojego eksportowego Forthinga nie za dobrze idzie też jego macierzystej marce Dongfeng. Jego oferta jest podobnie szeroka co w przypadku tej pierwszej - składa się z miejskiego, elektrycznego auta Box, sedana Shine, a także SUV-ów Shine GS, Mage, Huge i Vigo.

Dongfeng Box

W okresie od stycznia do lipca 2026 r. sprzedali mniej aut niż Forthing - 342 sztuki. Jednak są nowością z ubiegłego roku, więc to wciąż za wcześnie, żeby nazwać ich niewypałem. Ale lepiej dla niech, żeby się rozpędzili - bo mogą nie dogonić konkurencji.

Do Dongfenga należą też marki Voyah i M-Hero, które nie znajdą nawet dla siebie miejsca w żadnym rankingu. Weźmy tu jednak poprawkę, że to marki premium - a po pierwsze, te auta "z natury" będą się sprzedawać trochę gorzej, bo są droższe, a po drugie, to w Polsce do wszystkiego, co jest droższe, a nie jest niemieckie, podchodzimy z pewną rezerwą (nie licząc Volvo).

Ledwo weszli, a już robią promocje

Marka GAC pojawiła się na polskim rynku w ubiegłym roku. Początkowo oferowała jedynie elektryczne modele z linii Aion i model Hyptec HT. Nie dalej jak parę tygodni temu dołożyli do oferty także modele spalinowe - Emkoo i Emzoom.

GAC Emzoom

I klienci tak się na nie rzucili, że chwilę po premierze, GAC ogłosił spore obniżki cen - kompaktowy model Emzoom można mieć taniej o 25 tys. zł, czyli poniżej 100 tys. zł. W ciągu pierwszych 7 miesięcy roku sprzedali 272 aut - jeżeli takie obniżki nie pomogą, to chyba nic już nie będzie się dało zrobić.

Od włoskich motocykli do chińskich SUV-ów

Przechodząc do marki SWM, pojawia się mały problem z dokładnością - brakuje danych co do jej sprzedaży. Ale dość powiedzieć, że jeśli wierzyć doniesieniom portalu motofilm.pl z ubiegłego roku, w ciągu pierwszych dwóch miesięcy swojej działalności w Polsce... nie sprzedali ani jednego auta.

 class="wp-image-642293"
SWM G03 - ma 7 miejsc, a kosztuje od zaledwie 69 900 zł (nie dziwi mnie to)

SWM to marka o nieco pokręconej historii - lata temu założono ją we Włoszech w celu produkcji motocykli. Z czasem przejęli ją Chińczycy, rozszerzając ofertę o samochody. Choć sam podchodzę z ciekawością do wszystkich chińskich aut, to SWM wywołuje we mnie typowo ironiczną sympatię, jaką odczuwam do gratów. Ani to ładne, ani szczególnie ciekawe, a i według chińskich rankingów niezawodności nie są to auta warte zaufania. Zaraz, czy ja właśnie nie opisuję materiału na przyszłego klasyka...?

To który jest synem kogo?

Na koniec najbardziej pogmatwana sytuacja - marki Skywell i Skyworth. W telegraficznym skrócie: obydwie należą de facto do tego samego koncernu, a to, jaka marka funkcjonuje na danym rynku, zależy od importera. W Polsce doszło do pewnej zmiany, przez co najpierw mieliśmy Skywelle, a teraz mamy Skyworthy.

Skyworth K (to samo, co Skywell ET5)

Jednak określenie marki Skyworth jako "obecna" to drobna przesada. Obecnie jest sprzedawany jeden model w dwóch wersjach napędowych - elektryczny SUV K i hybryda plug-in K-i. Na stronie jest też zapowiedź modelu CE11, pozostającego na etapie modelu studyjnego, jednak trudno się spodziewać jego wprowadzenia.

A co do sprzedaży, to mówimy o prawdziwym widmie. Na portalach ogłoszeniowych nie znajdziemy żadnego nowego egzemplarza ani Skywella, ani Skywortha. Zaś jedyny Skyworth, jaki jest, to zdublowane ogłoszenie auta Skywell. W takiej sytuacji trudno wydać jakikolwiek wyrok - to wygląda, jakby przedstawiciele marki udawali, że wszystko jest ok, podczas gdy nie dzieje się nic.

Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.