REKLAMA

Oto nowy Volkswagen T-Roc. Litera "L" zmienia wszystko

Jakoś trudno mi uwierzyć, że nie spodobała wam się druga generacja T-Roca, ale może zrobi to zupełnie nowa odmiana, której zdjęcia właśnie trafiły do sieci. Spójrzcie tylko na ten pas przedni.

Oto nowy Volkswagen T-Roc. Litera „L” zmienia wszystko
REKLAMA

Minął już rok od premiery T-Roca drugiej generacji i choć stylistycznie model ten pewnie większości się podoba, znajdą się i tacy, którym z jakiegoś powodu nie przypadł do gustu. Być może zrobi to zupełnie nowy Volkswagen T-Roc L, którego zdjęcia i dane techniczne właśnie wyciekły w chińskich dokumentach homologacyjnych. To będzie naprawdę ładny kolos.

REKLAMA

Tak wygląda zupełnie nowy Volkswagen T-Roc L

Jeśli nie byliście jeszcze w Chinach, być może niedługo nadarzy się dobra okazja, by odwiedzić tę część świata. To dlatego, że chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych (MIIT) opublikowało nowe dokumenty homologacyjne, które ujawniły wygląd i specyfikację zupełnie nowego T-Roca L jeszcze zanim oficjalnie zrobił to Volkswagen.

Przejście przez ten proces jest standardem przed wprowadzeniem nowego modelu na tamtejszym rynku, więc nie dziękujcie, tylko podziwiajcie, bo być może niektórym znudził się już widok europejskiego T-Roca drugiej generacji spotykanego przez ostatni rok.

REKLAMA

T-Roc przeznaczony na rynek chiński był tam oferowany od 2018 roku. Przez ten czas przeszedł dwa liftingi, ale jak to się mówi, nic nie trwa wiecznie. Zdjęcia w dokumentach MIIT ujawniły bowiem, że Volkswagen szykuje następcę tego modelu i to w dodatku z literką L, która zwiastuje dużo większe wymiary niż do tej pory.

I rzeczywiście, poprzedni chiński T-Roc miał 4319/4336 mm długości, gdy zupełnie nowy T-Roc L ma mierzyć już 4641/4648 mm, czyli ponad 30 cm więcej. Nowy SUV Volkswagena różni się też pod względem pozostałych wymiarów, bo ma 1846 mm szerokości (+2,7 cm), 1619/1627 mm wysokości (+2,7/+3,5 cm) i 2730 mm (+5 cm) w rozstawie osi. Dla porównania, europejski T-Roc drugiej generacji ma 4372 mm.

REKLAMA
Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Gdzieś już to widziałem

Pas przedni T-Roca, którego spotykamy na polskich drogach może się podobać, jednak ten, który jest szykowany na chiński rynek, wydaje się jeszcze bardziej minimalistyczny. Nie ma tu mocnych różnic szerokości pod względem reflektorów i listwy świetlnej, wszystko biegnie na niemal identycznej wysokości (ale na dole są jeszcze drugie światła), podobnie zresztą z tyłu, który mocno przypomina ten z ID. Polo, ID. Crossa i ID. Tiguana.

REKLAMA

Nowy T-Roc L ma też czarną atrapę chłodnicy, która nieźle pasuje do czarnych słupków A i dachu w wersji R-Line. Do wyboru będzie jednak mniej agresywnie wyglądająca odmiana, która z przodu wyróżni się kłami rekina w grillu w kolorze nadwozia.

Klienci zyskają do wyboru kilka wzorów felg oraz możliwość wybrania samego ciemnego dachu, bez wyczernionych słupków i lusterek, bo niektórzy wolą elegancję, zamiast zabawy w gangstera z Volkswagena.

REKLAMA

Do wnętrza wglądu na tym etapie oczywiście nie mamy, ale już przez szybę można dostrzec centralny ekran multimedialny i kierownicę z dość płaskim wieńcem, więc raczej będzie to motyw znany z wielu obecnych Volkswagenów, a nie coś wymyślonego na nowo.

Pod maską bez zmian

Klienci zyskają do wyboru dwie wersje silnikowe. Słabsza z nich to turbodoładowane 1.4 generujące 150 KM. Mocniejsze to natomiast 1.5 oferujące 160 KM. Jest to więc ten sam zestaw, który w Chinach dało się spotkać w poprzednim T-Rocu.

REKLAMA

Mamy zatem dużo większe auto ze świeżą stylityką, a pozostanie przy tej samej gamie napędowej powinno pozwolić na pozostanie na podobnym pułapie cenowym, żeby nie spłoszyć chińskich klientów. Na tym etapie pozostaje już tylko wyczekiwać oficjalnej premiery, gdy to producent sam opublikuje więcej materiałów na temat zmian i ogłosi ceny.

T-Roc L budziłby niemałą ciekawość na polskich ulicach, ale chętni będą musieli wybrać się po niego do Chin. Potraktujcie go więc jako ciekawostkę i nie traćcie czasu na płakanie przed ekranem.

REKLAMA

Więcej o marce Volkswagen przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.

REKLAMA
REKLAMA