Nadszedł dzień oficjalnej premiery nowego, miejskiego SUV-a Volkswagena. Oglądałem go z bliska i już wiem, czego możecie się po nim spodziewać.

Mimo że to ID. Polo zostało pierwszym modelem z nowej gamy przednionapędowych elektryków Volkswagena, nie mam cienia wątpliwości, że to jednak mający właśnie światową premierę ID. Cross będzie grał w ofercie pierwsze skrzypce. Ma ku temu przynajmniej jeden mocny atut.

Mianowicie, konstruktorzy z Wolfsburga postanowili wyposażyć swoje najmłodsze dziecko w rozwiązanie, którego nie ma żaden inny członek rodziny ID. A które w każdym elektryku jest pożądane.
Tym rozwiązaniem jest przedni bagażnik
Wcześniejszym autom elektrycznym spod znaku Volkswagena często wytykano brak frunka. W przypadku ID. Crossa ten argument wreszcie stał się nieaktualny.
Niemieccy inżynierowie wyciągnęli bowiem z tych zarzutów wnioski i mimo umieszczenia jednostki napędowej z przodu, wygospodarowali pod maską miejsce na 22-litrowy schowek. Zmieszczą się w nim chociażby kable od ładowania.

Dzięki temu przewody nie walają się po głównym bagażniku, co pozwala w pełni wykorzystać jego możliwości transportowe. A potencjał jest naprawdę duży.
Pojemność kufra w ID. Crossie wynosi od 475 l do nawet 1345 l po złożeniu kanapy, czym zauważalnie przerasta T-Crossa i dorównuje T-Rocowi.

Do tego w tylnym bagażniku do dyspozycji mamy także obszerny schowek pod podłogą, dwa solidne haki na siatki i gniazdo 12 V.





Kompaktowy z zewnątrz
Nowy Volkswagen ID. Cross mierzy 415,3 cm długości, 179,4 cm szerokości i 158,1 cm wysokości, a jego rozstaw osi to 260,1 cm. Jest więc pod każdym względem nieco większy od T-Crossa.

Ze wspomnianym, spalinowym modelem ID. Cross dzieli też nieco pudełkowaty kształt nadwozia, ale pod kątem stylistyki zdecydowanie bliżej mu do ID. Polo, zwłaszcza z tyłu.









W projekcie auta szczególną uwagę zwracają szerokie osłony z czarnego plastiku na nadkolach i w dolnej części drzwi oraz charakterystyczne trzy listewki na słupku C. W zamyśle stylistów miało to być nawiązanie do ID. Buzza, ale ja jakoś nie mogę uciec od skojarzenia z poprzednim C3 Aircross.





Warto też dodać, że pomimo bądź co bądź kompaktowych gabarytów ID. Crossa będzie można wyposażyć w felgi o średnicy nawet 20 cali. Jestem wystarczająco stary, by pamiętać, że ten rozmiar był kiedyś wyróżnikiem najgrubszych tuningowych projektów, a Tede nagrał nawet o nim kawałek. A dziś takie koła dostaniemy w miejskim SUV-ie na prąd.

Funkcjonalny w środku
ID. Cross rozwiązuje także problem, o którym wspominałem w tekście o ID. Polo. Z racji trochę większych gabarytów ma do zaoferowania bardziej przestronną kabinę, co jest szczególnie odczuwalne na tylnej kanapie. Nie da się również pominąć, że podwyższone nadwozie ułatwia zajmowanie miejsca we wnętrzu czy montaż fotelika.





Do dyspozycji podróżujących w obu rzędach są środkowe podłokietniki, uchwyty na kubki oraz po dwa porty USB-C z przodu i z tyłu. Dla jadących na tylnej kanapie przewidziano też dodatkowe nawiewy, choć oczywiście bez osobnej strefy klimatyzacji.







Kokpit w stylu retro
Deska rozdzielcza bez większych modyfikacji została zaczerpnięta z ID. Polo. Nie znajdziemy tutaj materiałów wykończeniowych z wyższej półki, ale kokpit jako całość prezentuje się estetycznie i – co najważniejsze – jest bardzo ergonomicznie rozplanowany. Na brak schowków nie można narzekać.

Miło, że Volkswagen podtrzymuje obrany niedawno kurs w stronę powrotu do klasyki. Zarówno w formie wirtualnej (grafika 10-calowych cyfrowych zegarów i 13-calowego centralnego ekranu), jak i praktycznej, w postaci dużych, fizycznych przycisków na kierownicy i do sterowania klimatyzacją na konsoli środkowej.
Tak wygląda zestaw wskaźników, można sobie ustawić motyw retro albo włączyć mapę nawigacji na całą szerokość ekranu:





A tak prezentuje się system multimedialny. Na górnym pasku można umieścić skróty do czterech najczęściej używanych funkcji:







Cieszy mnie, że koncern z Wolfsburga w końcu się zreflektował i przestał na siłę wymyślać koło na nowo (choć akurat kierownica w ID. Cross taka idealnie okrągła nie jest). Powrót klasycznych instrumentów obsługi uważam za bardzo dobrą decyzję.









Trzy wersje do wyboru
Gama ID. Crossa zapowiada się bardzo podobnie do elektrycznego Polo. W ofercie pojawią się bowiem trzy wersje silnikowe.
Mimo że to SUV, wszystkie trzy są przednionapędowe, a różnią się parametrami i rodzajem baterii (mniejsza jest litowo-żelazowo-fosforanowa LFP, a większa – niklowo-manganowo-kobaltowa NMC). Do tego akumulator LFP (ten mniejszy) może być ładowany prądem DC z mocą maks. 90 kW, a akumulator NMC (ten większy) obsłuży do 105 kW.

Przechodząc do konkretów, takie dokładnie wersje będą dostępne:
- moc 116 KM, akumulator 37 kWh netto, 0-100 km/h w 11,0 s, zasięg do 316 km,
- moc 135 KM, akumulator 37 kWh netto, 0-100 km/h w 9,8 s, zasięg do 313 km,
- moc 211 KM, akumulator 52 kWh netto, 0-100 km/h w 7,4 s, zasięg do 439 km.
Najsłabszy wariant napędu będzie dostępny wyłącznie w bazowej wersji wyposażenia Trend, a dwa pozostałe – tylko w wyższych odmianach Life i Cross.

Na liście wyposażenia seryjnego ID. Crossa na pewno nie zabraknie 10-calowych cyfrowych zegarów, multimediów z 13-calowym ekranem dotykowym, 7 głośników, regulowanej podłogi bagażnika czy reflektorów LED. Standardem będą też 17-calowe obręcze kół.
A co z cenami?
Rynkowy debiut Volkswagena ID. Cross jest zaplanowany na jesień 2026 roku i wówczas powinniśmy poznać wszystkie szczegóły na temat dokładnej specyfikacji oraz cen.
Na ten moment mówi się jedynie, że opisywany model w najtańszej konfiguracji ma kosztować od 27 995 euro, co na nasze oznacza pewnie 119 990 zł.

Muszę przyznać, że o ile ID. Polo bardziej mi się podoba, bo jest klasycznym hatchbackiem, o tyle ID. Cross wyraźnie wygrywa z nim pod względem praktyczności. W dodatku, przynajmniej na papierze, nie oferuje wcale gorszego zasięgu.
Choć oczywiście dopiero pierwsze testy pokażą, jak to jest w rzeczywistości. Czekam na nie z niecierpliwością.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.