Oto nowy Mercedes Klasy C oficjalnie. Pożegnajcie małe silniki
Najnowsza generacja Klasy C właśnie przeszła lifting, który wprowadził dużo wyczekiwanych zmian. Dostaniecie mocniejsze silniki, świeższy wygląd i lepszą technologię.

W 1982 roku Mercedes-Benz zaprezentował model 190 (W201), czyli niedużego sedana, który szybko stał się hitem. Jedenaście lat później pokazano jego następcę, już pod nazwą Klasa C (W202). W ten sposób narodziła się historia, którą dziś pisze piąta generacja. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że auto przeszło długo wyczekiwany lifting.









Oto odświeżony Mercedes-Benz Klasy C
Jeśli nadal nie pozbieraliście się po premierze elektrycznej Klasy C, mam dobrą wiadomość. Piąta generacja spalinowego odpowiednika tego modelu ma już pięć lat, a niektórym wystarczy to, by uznać, że samochód trąci myszką. Na szczęście Mercedes-Benz właśnie zaprezentował odświeżoną Klasę C.
Klasa C (W206) po liftingu zyskała większą atrapę chłodnicy z podświetlaną ramką i dodatkową czarną obwódką, która optycznie łączy ją z lampami. Co ciekawe, na wybranych rynkach świecić może też centralnie umieszczone logo.
Reflektory mają teraz LED-y w kształcie trójramiennej gwiazdy. W sedanie motyw ten jest pojedynczy z przodu i podwójny z tyłu, a w kombi z jakiegoś powodu ogranicza się tylko do frontu.
Odświeżona Klasa C zyskała też projektory w progach, które wyświetlają na ziemi logo Mercedes-Benz. Oprócz tego lusterka mają rzutniki, więc na podłożu ujrzycie jeszcze gwiazdę, co doda wam prestiżu oraz ułatwi wsiadanie i wysiadanie w nocy.
W ofercie pojawiły się trzy nowe wzory felg. Jeden ma 18 cali, a dwa są 19-calowe. Odświeżona Klasa C jest też dostępna w dwóch świeżych kolorach nadwozia, lavender silver metallic i sky grey metallic.
Klasa C po liftingu ma 4766 mm długości, 1820 mm szerokości bez lusterek oraz 1438 mm wysokości jako sedan i 1455 mm jako kombi. Jej rozstaw osi wynosi 2865 mm. O 1,5 cm urosła więc tylko pierwsza wartość, a różnica tkwi po prostu w nowych zderzakach.







Wnętrze was zaskoczy
Co do wnętrza, producent postanowił uniknąć dużej rewolucji jak w przypadku odświeżonej Klasy S i pozostał przy motywie znanym z Klasy C przed liftingiem. To oznacza 12,3-calowe wskaźniki i 11,9-calowy ekran do multimediów.
Zmieniła się za to kierownica – sam wieniec wygląda tak samo, ale w górnej części pojawiły się przełącznik do tempomatu i rolka do regulowania głośności.
Samochód korzysta z czwartej generacji MBUX i MB.OS, które łączą sztuczną inteligencję ChatGPT, Microsoft Bing i Gemini w całość i pozwalają korzystać z ich możliwości w zależności od tego, czego akurat potrzebujecie. Wirtualny asystent potrafi rozmawiać, wychwytuje kontekst i pamięta, co do niego mówiliście.
Może odpowiadać na pytania dotyczące nawigacji, podać ceny akcji, przeliczyć walutę lub sprawdzić pogodę. A żeby poczuć się jeszcze bardziej wyjątkowo, można wybrać jednego z trzech awatarów.
Producent ulepszył też nagłośnienie Burmester 3D, które ma teraz większą głębię oraz wprowadził dwa nowe kolory tapicerki i trzy wzory wykończenia.















Pożegnajcie 1,5-litrową benzynę
Mercedes-Benz przy okazji liftingu Klasy C przygotował ją na nadchodzące normy Euro 7, które będą jeszcze bardziej rygorystyczne. Zmodernizowane, dwulitrowe benzynowe M254 Evo ma nowo opracowaną elektryczną sprężarkę pomocniczną, która niweluje turbo laga, zanim klasyczne turbo zapewni odpowiednie doładowanie. Niektóre odmiany silnikowe Klasy C po liftingu mają też więcej mocy.
Najważniejszą zmianą jest jednak rezygnacja z 1,5-litrowego benzynowego silnika, który wcześniej napędzał 170-konne C 180 oraz 204-konne C 200 i C 200 4MATIC. W ich miejsce wprowadzono 177-konne C 200 oraz 218-konne C 250 i C 250 4MATIC, korzystające z wcześniej wspomnianej dwulitrowej jednostki. Wariant C 300, podobnie jak przed liftingiem, ma dwulitrowy 258-konny silnik, ale niestety usunięto odmianę C 300 4MATIC.

Diesel, jak przed liftingiem, opiera się na dwulitrowej jednostce. C 200 d wciąż ma 163 KM. Nowością jest to, że C 220 d oraz C 220 d 4MATIC zostały przemianowane na C 250 d i C 250 d 4MATIC i mają teraz 200 KM, czyli o 3 KM więcej. Szkoda tylko że w odświeżonej Klasie C zrezygnowano z 265-konnych C 300 d i C 300 d 4MATIC.
Jednostki tak jak wcześniej korzystają z 48-woltowego układu miękkiej hybrydy ze zintegrowanym rozruszniko-alternatorem oferującym 23 KM i 205 Nm.

Plug-iny już tylko z benzyną
Przed liftingiem odmiany plug-in była dostępne z dwulitrowymi benzynami i dieslami. Po odświeżeniu zrezygnowano z wariantów wysokoprężnych, ale za to podniesiono moc benzynowych. Warianty C 300 e oraz C 300 e 4MATIC mają po 218 KM z silnika spalinowego i 136 KM z elektrycznego (wcześniej było to 204 KM + 129 KM). W C 400 e 4MATIC to natomiast 258 KM + 136 KM zamiast 252 KM + 129 KM.
Pojemność akumulatora w plug-inach jest taka jak wcześniej, czyli wynosi 19,53 kWh. Nie zmieniła się też moc ładowania AC i DC, więc to 11 kW i 55 kW. Deklarowany zasięg na prądzie to do 100 km według WLTP.
Morze nowości wpłynie zapewne na ceny Klasy C, które przed liftingiem zaczynały się od 206 000 zł za sedana C 180 oraz od 212 700 zł za kombi. Jedno jest pewne – niemieccy rywale segmentu D od dziś nie będą już spać tak spokojnie, a pamiętajcie, że przyszłość powinna przynieść jeszcze sportowe AMG i podniesione All-Terrain. Dla porównania, łapcie jeszcze zdjęcia wersji przed odświeżeniem.







Więcej o marce Mercedes-Benz przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.