REKLAMA

Ferrari Luce już nie jest sobą. Pokazali prawdziwe oblicze

Ferrari Luce odwiedziło salon piękności, ale przeprowadzone zabiegi nie przyniosły pożądanych efektów. Na taki wygląd widocznie nie ma żadnego lekarstwa.

Ferrari Luce już nie jest sobą. Pokazali prawdziwe oblicze
REKLAMA

Mówi się, że czas leczy rany. Problem w tym, że dziś mija równy tydzień od oficjalnej premiery elektrycznego Luce, a ja w żadnym stopniu nie czuję się lepiej. Za nowy pięcioosobowy model włoskiej marki wziął się ostatnio luksusowy tuner z Dubaju, ale nawet mimo tylu zabiegów upiększających auto nadal nie wie, czym jest i chyba jeszcze dalej mu do Ferrari.

Galeria: 6 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Tuner Venuum wziął się za Ferrari Luce

Fakt, że Ferrari zarejestrowało ostatnio dziesięć nazw nowych modeli rekompensuje trochę wpadkę z kontrowersyjną stylistyką elektrycznego Luce, ale nie oznacza to od razu, że nie można próbować mu pomóc. Zrobić to postanowił Venuum, czyli tuner samochodów z siedzibą w Dubaju, który zaprezentował swoją wizję, która masą agresywnych elementów miała pomóc łagodnie narysowanemu Luce.

Choć projekt to tylko wstępna wizja stworzona przez ludzi z Vennum w zaledwie kilka godzin, trzeba przyznać, że widać różnicę. Ich interpretacja zmieniła Ferrari Luce w auto naszpikowane masą dokładek, lotek, poszerzeń i akcentów z włókna węglowego połączonych z ciemnym matem. Całkiem nieźle prezentują się też felgi z większą liczbą ramion. Jeśli myślicie, że nie są one w waszym typie, może najpierw zerknijcie na te oferowane seryjnie w Luce, a szybko zmienicie zdanie.

Tył seryjnego Ferrari Luce też był stosunkowo prosty i pozbawiony wyrazu, dlatego Venuum również i tu poświęciło trochę czasu. Efekt to potężny dyfuzor z osobnymi kanałami i spojler, który ma fajne zagięcia na rogach. Szczerze mówiąc, to wszystko co przedstawił nam tuner, ponieważ nie opublikowano zdjęć wnętrza – przez szybę widać tylko brązową tapicerkę, która fajnie kontrastuje z matowym nadwoziem i pomarańczowymi zaciskami.

Tak wyglądała Lucynka przed zabiegiem upiększającym Venuum.

Tu przyda się reklamacja

Wszystko fajnie, ale czy tak naprawdę tego potrzebowało Ferrari Luce? Zdaje się, że rozwiązaniem problemów tego modelu nie było zakrycie istniejących rozwiązań stylistycznych tylko ich całkowite zmodyfikowanie, wyrzeźbienie od samego początku, tak, by zderzaki już na start bardziej przypominały Ferrari, a nie dowolnego elektryka za 150 000 zł. Gdyby tak było, może i nawet zestaw poprawek od tunera Venuum nie byłby potrzebny lub dodałby autu jeszcze więcej pazura, ale w tym konkretnym przypadku zabrakło podstaw.

Przód wciąż wygląda jak nowy Ford Mustang, sylwetka to Nissan Leaf, a tył przez okrągłe światła cały czas przypomina trochę lokomotywę towarową. W efekcie otrzymaliśmy przerobione Ferrari, które bardziej niż dzieło włoskiej marki przypomina samochód wyprodukowany w Chinach i nawet jeśli zyskał trochę temperamentu, widać, że Luce nadal nie identyfikuje się jako Ferrari.

Miejmy nadzieję, że jazda Luce odczaruje nowe Ferrari, bo na papierze jego osiągi wyglądają całkiem obiecująco. Mowa o akumulatorze o pojemności 122 kWh, czterech silnikach elektrycznych o łącznej mocy 1050 KM i przyspieszeniu do setki w zaledwie 2,5 sekundy. To wszystko przy zasięgu do 530 km według WLTP i maksymalnej mocy ładowania 350 kW. Problem w tym, że przy okazji Luce kosztuje jakieś 2 400 000 zł, a to zdecydowanie więcej niż za Ferrari 12Cilnidri ze spalinowym V12. Może ten samochód po prostu potrzebuje jeszcze więcej czasu, dajmy mu rok, a może dwa.

Więcej o Ferrari przeczytasz tutaj:

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-01T11:26:26+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T08:38:46+02:00
Aktualizacja: 2026-05-31T15:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-31T08:55:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T19:04:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T13:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T11:23:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T10:19:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T09:06:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T08:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T19:55:41+02:00