Wszyscy piszą o Ferrari z manualem. Ale Włosi znowu nas oszukali

Ferrari zaprezentowało samochód z wolnossącym silnikiem, napędem na tył i manualną skrzynią biegów, ale trochę inną niż ta, o której myślicie. Oto 12Cilindri Manuale.

Wszyscy piszą o Ferrari z manualem. Ale Włosi znowu nas oszukali

Czternaście lat. Tyle minęło od sprzedaży ostatniego modelu Ferrari z manualną skrzynią biegów. Po nie do końca udanym elektrycznym Luce producent z Maranello postanowił pokazać, że wciąż wie, jak produkować emocjonujące samochody z wolnossącym V12, napędem tylko na tył i manualną skrzynią biegów. To znaczy, tak jakby, bo nowe 12Cilindri Manuale trochę oszukuje zasady gry.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Nowe Ferrari 12Cilindri Manuale oficjalnie

Myślę, że nie byłem jedyną osobą, która po premierze nowego 12Cilindri Manuale skakała pod sufit, wierząc, że prawdziwa motoryzacja jeszcze nie umarła. Na pierwszy rzut oka wszystko było zgodne z plotkami – baza w postaci znanego modelu, potężna spalinowa jednostka i ręczna skrzynia biegów do wydobycia ostatnich kropel radości z jazdy.

Do tego dochodzi cała otoczka wyjątkowości, bo Włosi uznali, że wszystkie z 1499 wyprodukowanych egzemplarzy 12Cilindri Manuale przejdą przez program personalizacji Tailor Made, by klienci czuli, że nie mają do czynienia z pierwszym lepszym Ferrari, które da się spotkać na ulicy.

Egzemplarz Ferrari 12Cilindri Manuale widoczny na zdjęciach wyróżnia się przykładowo laserowo grawerowanym bocznym logo, zdobionym przednim splitterem i tylnymi błotnikami nawiązującymi do 365 GTB4, czyli modelu Daytona, kutymi aluminiowymi felgami (dostępne cztery wersje wykończenia) oraz oznaczeniami Manuale z boku auta i na progach. Ale to wcale nie jest w nim najważniejsze.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Pożenili automat z manualem

Pamiętacie Koenigsegga CC850? Nie wspominam o nim bez powodu, bo kilka lat temu w hipersamochodzie tym zastosowano całkiem podobne rozwiązanie, które pozwalało obsługiwać dziewięciobiegową skrzynię automatyczną tak jak sześciobiegowego manuala z open gatem. Pomysł okazał się całkiem pozytywnie odebrany, dlatego włoski producent poszedł w tym samym kierunku.

Ferrari wzięło więc ośmiobiegową dwusprzęgłową automatyczną skrzynię biegów znaną ze zwykłego 12Cilindri, ale wyposażyło ją w opracowany od podstaw system Manuale By-Wire. Ruchy lewarka zmiany biegów i pedału sprzęgła są odczytywane elektronicznie przez czujniki, a następnie przekazywane do sterownika odpowiedzialnego za pracę sprzęgieł i wybór przełożeń.

Kierowca w każdej chwili może przełączyć swoje 8DCT w tryb manualny i korzystać z lewarka oraz sprzęgła. Można pomijać przełożenia przy redukcji, a przy nieumiejętnej obsłudze nawet doprowadzić do zgaszenia silnika, jak w samochodzie z ręczną skrzynią biegów. Oczywiście w trybie manualnym nie macie do dyspozycji wszystkich przełożeń, możecie żonglować tylko pierwszymi sześcioma biegami.

Zazdroszczę przyszłym właścicielom Manuale

Ferrari 12Cilindri Manuale korzysta z wolnossącego V12 o pojemności 6,5 litra bez jakichkolwiek wspomagaczy. Jednostka generuje 830 KM i 678 Nm oraz potrafi kręcić się do 9500 obr./min. Mimo napędu przenoszonego wyłącznie na tył auto potrafi rozpędzić się do setki w 2,9 sekundy i pomknie więcej niż 340 km/h.

Cyferki są więc identyczne, jak w zwykłym Ferrari 12Cilindri, a masa własna wzrosła tylko o 5 kg, do 1565 kg. Przy bagażniku i pojemności 270 litrów może nawet dacie radę spakować się na długi weekend nad Lazurowym Wybrzeżem, o ile wydaje się wam to bardziej ekscytujące niż jazda po pustych przełęczach z masą zakrętów w towarzystwie tylko i wyłącznie waszych myśli oraz ryku V12.

Więcej o marce Ferrari przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.

Tagi: