Chiński SUV zaliczył potężną wpadkę. Producent się tłumaczy
To, co widać na filmikach krążących po sieci, to jednak nie poród SUV-a BYD. Producent odniósł się do głośnej sytuacji, która wydarzyła się ostatnio na jednej z chińskich ulic.

Wszyscy mówią o kiepskiej jakości chińskich samochodów, ale patrząc na sytuację, do której doszło kilka dni temu, aż chce się powiedzieć, że może rzeczywiście coś w tym jest. Bo silnik nie powinien ot tak wypaść z auta w trakcie jazdy.
Okazuje się jednak, że BYD nie czuje się odpowiedzialne za głośny „poród”.
BYD wyjaśnia kontrowersyjny „poród”
Wątpię, że żyjecie pod kamieniem, dlatego w ciągu ostatnich dni zapewne widzieliście już nagranie przedstawiające SUV-a BYD Tang ciągnącego za sobą silnik elektryczny po deszczowym Shenyang. Jeśli nie, zachęcam do nadrobienia zaległości (film poniżej) z sytuacji, którą internauci szybko określili narodzinami albo nawet porodem BYD.
Cała sytuacja wydaje się abstrakcyjna i przedstawia chińską motoryzację w złym świetle, bo w głowach wielu kierowców wciąż panuje przekonanie, że jakość aut z tej części świata w ostatnich latach w ogóle się nie poprawiła. BYD postanowiło więc odnieść się do sprawy, by choć trochę wygrzebać się z napływających oskarżeń.
Wczoraj agencja Langzhang News skontaktowała się bowiem z telefonicznym działem obsługi klienta BYD i poprosiła o wyjaśnienie sytuacji z odpadnięciem silnika. Producent w odpowiedzi stwierdził, że przyczyną nie była wada produkcyjna, bo dane eksploatacyjne i oględziny punktów mocowania jasno wskazują, że silnik elektryczny został wyrwany, a nie odpadł samoczynnie.
To wina kierowcy, nie wpadka przy produkcji
Według BYD kierowca musiał więc uderzyć albo zahaczyć o coś podczas brodzenia Tangiem w wodzie, która wciąż utrzymywała się na ulicach po ostatnich powodziach. Czyli w skrócie, producent twierdzi, że poród nie był efektem wpadki i nie jest za nią odpowiedzialny.
Co ciekawe, BYD faktycznie może mieć rację, twierdząc, że to nie był błąd przy produkcji. Kilka dni wcześniej, 8 lipca, wiceprezes wykonawczy He Zhiqi wydał ostrzeżenie przypominające, że akumulatory Blade spełniają normy IP67 i IP68, więc są w pewnym stopniu wodoodporne, ale nie oznacza to, że kierowcy mogą bezproblemowo jeździć przez wodę powodziową.
To dlatego, że wciąż może ona skrywać pod powierzchnią ostre kamienie, krawężniki i inne rzeczy mogące poważnie uszkodzić pojazd od dołu. Ostrzeżenie wystosowano w związku z powodziami nawiedzającymi Chiny w ostatnim czasie.
Niewykluczone, że BYD nie będzie ponownie odnosić się do akcji z porodem. Znając życie, wiele zależy od tego, czy ludzie uwierzą w tłumaczenia.
Nie ma co ukrywać, że to poważna wpadka, która nie powinna się wydarzyć – nawet jeśli wina spoczywa na kierowcy, który po prostu uderzył o coś, co znajdowało się w wodzie utrzymującej się na drodze.
Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.