REKLAMA

Luksusowe BYD kosztuje 136 900 zł. Polacy woleliby inne premium

BYD rozpoczęło przedsprzedaż swojej największej, 5,2-metrowej limuzyny. Luksusowy Da Han EV kosztuje przynajmniej 136 900 zł, ale coś czuję, że to i tak nie przekona polskich klientów.

Luksusowe BYD kosztuje 136 900 zł. Polacy woleliby inne premium

Też macie wrażenie, że Chińscy producenci oferują za dużo limuzyn? To bardzo dobrze, bo BYD właśnie rozpoczęło przedsprzedaż kolejnej z nich. Da Han EV ma wnieść luksus na jeszcze wyższy poziom, ma możliwości lepsze niż Klasa S a przy okazji kosztuje tyle, co maksymalnie doposażona Dacia Bigster.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Tyle kosztuje nowy BYD Da Han EV

Po spojrzeniu na dziesiątki chińskich sedanów i limuzyn łatwo odnieść wrażenie, że widziało się już wszystko, ale z jakiegoś powodu tamtejsi producenci wciąż próbują podnosić poprzeczkę. BYD też widocznie stwierdziło, że Han L mierzący 5050 mm długości nie jest wystarczający, dlatego pokuszono się o coś jeszcze większego.

Tak oto narodził się Da Han, określany również jako Great Han. Model ten po raz pierwszy został przyłapany w maju tego roku, następnie został ujawniony na zdjęciach homologacyjnych chińskiego MIIT, a w lipcu BYD ujawnił pierwsze oficjalne zdjęcia. Dziś natomiast ruszyła przedsprzedaż giganta mierzącego 5256 mm długości w związku z jego debiutem na salonie samochodowym w Chengdu.

Da Han jest zatem o 6,2 cm dłuższy od Klasy S. Wygrywa też pod względem rozstawu osi, bo to 3130 mm, czyli o 2,4 cm więcej. W przeciwieństwie do Eski Da Han występuje również jako wersja elektryczna dlatego warto też spojrzeć jak wypada w porównaniu do modelu EQS. W tym zestawieniu Da Han EV wygrywa tylko na długość, o 3,1 cm, bo rozstaw osi ma akurat o 8 cm krótszy.

Nie zmienia to jednak faktu, że oferuje sporo ciekawych funkcji, takich jak LiDAR, częściowo ukryte klamki, chromowany panel nazywany przez BYD „Smoczymi Wąsami”, pływające kapselki kół, dwukomorowe zawieszenie pneumatyczne z prześwitem regulowanym o 10 cm, skrętna tylna oś oraz Navigate On Autopilot, czyli samodzielna jazda od adresu do adresu.

W środku jest jeszcze lepiej

Jeśli BYD Da Han EV już z zewnątrz zrobił na was wrażenie, lepiej zajrzyjcie do środka. Sercem są trzy duże ekrany ze sztuczną inteligencją, ale oprócz nowoczesnej technologii producent zadbał też o drewniane elementy wykończenia, lodówkę (z funkcją podgrzewnia w razie potrzeby), audio, które ma 31 głośników (25 w standardzie) czy przednie fotele z funkcją leżanki. Tylne fotele mają natomiast podparcie pod nogi, a w podłokietniku znajdziecie kolejny ekran.

BYD Da Han będzie dostępny jako hybryda plug-in oraz wersja całkowicie elektryczna. Pierwsza korzysta z 1,5-litrowej jednostki benzynowej generującej 156 KM i silnika elektrycznego o mocy 272 KM. Akumulator LFP ma z kolei 54,5 kWh pojemności pozwala pokonać do 470 km na samym prądzie. Odmiana z napędem na cztery koła ma drugi silnik, dlatego jej moc to już 544 KM.

Odmiana elektryczna, czyli Da Han EV, ma akumulator o pojemności 102,3 kWh. Wersja z napędem na tył ma 503 KM i może przejechać do 1008 km według CLTC, a odmiana z napędem na cztery koła ma już 775 KM, ale jej zasięg to nieco gorsze 880 km. Według BYD, naładowanie baterii od 10 do 97 proc. ma zajmować 9 minut.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Ile to wszystko kosztuje?

Na ten moment można zamawiać tylko Da Han EV, czyli wersję elektryczną. Plug-in dołączy do oferty w przyszłości.

  • Da Han EV Premium (503 KM RWD, 1008 km) – 249 900 juanów (136 900 zł),
  • Da Han EV Flagship (503 KM RWD, 1008 km) – 269 900 juanów (147 800 zł),
  • Da Han EV Flagship (775 KM AWD, 880 km) – 299 900 juanów (164 300 zł).

Polacy za te pieniądze woleliby coś innego

Patrząc na kwoty po przeliczeniu na złotówki, stwierdzenie, że Polacy rzuciliby się na BYD Da Hana jak na ciepłe bułeczki, może samo nasuwać się na usta.

Prawda jest jednak taka, że gdyby model ten był dostępny na polskim rynku, kosztowałby przynajmniej dwa razy więcej, a za okolice 300 000 zł większość klientów raczej wolałaby spojrzeć w kierunku bardziej rozpoznawalnych marek premium jak BMW, Mercedes, Audi czy Lexus, nawet jeśli za takie pieniądze w grę wchodziłby mniejszy model pokroju Klasy E.

W taki sposób po prostu łatwiej zrobić wrażenie na innych, bo zwyczajnie większość osób kojarzy europejskie modele, nie wspominając już nawet o późniejszej łatwiejszej sprzedaży.

Druga kwestia jest taka, że Chińczycy celują w polski rynek głównie SUV-ami, które obecnie są najpopularniejszym rodzajem nadwozia w Europie, więc oprócz znanego logo dla klienta liczy się też bryła samochodu, więc sedan już na starcie jest na straconej pozycji.

Dowiedz się więcej o marce BYD:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.