Ten chiński SUV ma 544 KM, ramę i kosztuje 359 040 zł. Właśnie wkroczył
Od dziś Toyota Land Cruiser nie będzie spać spokojnie, bo Denza wprowadziła do Polski ciekawą alternatywę w postaci Bao 5, które nawet w najdroższej wersji kosztuje zauważalnie mniej.

Fani wypraw w trudniejszy teren poczują się jak ryba w wodzie, bo na polskim rynku pojawił się nowy gracz, który spróbuje powalczyć z modelami takimi jak Land Cruiser czy Ford Bronco. Bao 5 to dzieło Fangchengbao należącego do BYD, ale w Europie będzie sprzedawane pod bardziej rozpoznawalną marką Denza. Na zakup chińskiej terenówki na ramie wystarczy wam 359 040 zł.

Nowa Denza Bao 5 już dostępna w Polsce
Chyba wszyscy zgodzimy się, że współczesna motoryzacja kręci się wokół SUV-ów, które mimo że czasem wyglądają na terenówki, w praktyce rzadko czują pod kołami nawet zwykły szuter. Koncern BYD postanowił przełamać takie podejście i już trzy lata temu pokazał terenówkę Bao 5 pod swoją marką Fangchengbao.
Europejska premiera tego modelu, choć pod bardziej tu znaną marką Denza, odbyła się podczas tegorocznego Goodwood Festival of Speed, a teraz polscy klienci mogą już zamówić Bao 5 w przedsprzedaży i szczerze mówiąc, jest całkiem ciekawie.
Denza Bao 5 (według chińskiego konfiguratora) ma 4880 mm długości, a jej rozstaw osi wynosi 2800 mm. Nowy Land Cruiser ma kolejno o 4,5 cm i 5 cm więcej. Bronco jest z kolei o 6,9 cm krótsze od Bao 5, a rozstawem osi pokonuje go o aż 15 cm. Denza pod względem wymiarów nie odbiega zatem od tej dwójki, tylko jest po prostu nową propozycją na rynku.
Stylistycznie Bao 5 też nie odbiega od konkurencji. Nie jest przekombinowane i ma raczej klasyczną bryłę z przetłoczeniami, których można spodziewać się po terenówce. Oczywiście auto niczego nie udaje, bo jest zbudowane na ramie, więc wyprawy w trudniejszy teren nie powinny zrobić na nim dużego wrażenia.





Fani symetrii będą zachwyceni
Dawno nie widziałem auta z tak symetryczną deską rodzielczą jak w Denzie Bao 5. Centrum dowodzenia jest duży ekran umieszczony na środku, ale kierowca i pasażer mają po jeszcze jednym umieszczonym tuż przed sobą.
Terenówka ma fotele ze skóry Nappa z masażem oraz oferuje 18-głośnikowe audio Devialet. Oryginalnie wyglądają też błękitne przyciski na tunelu środkowym. Klapa bagażnika otwiera się do boku i ma funkcję miękkiego domykania.







4,8 sekundy do setki
Land Cruiser i Bronco robią wrażenie swoimi silnikami. W przypadku tego pierwszego dostaniecie 2,8-litrowego 205-konnego diesla, a drugi ma 2,7-litrowe benzynowe V6 generujące 335 KM. Denza Bao 5 to nieco skromniejsze benzynowe 1.5 oferujące 150 KM, ale z racji że to hybryda typu plug-in, znajdziemy tu jeszcze dwa silniki elektryczne o mocy 272 KM z przodu i 388 KM z tyłu.
Cały ten układ generuje łącznie 544 KM i 760 Nm, pozwalając na osiągnięcie setki w zaledwie 4,8 sekundy, co jest dużo lepszym wynikiem od pozostałej dwójki. Do tego dochodzi akumulator o pojemności 31,8 kWh, który pozwala pokonać do 90 km na prądzie według WLTP, co wystarczy jeśli na co dzień podróżujecie na linii dom – praca – szkoła – sklep.
Moc ładowania DC wynosi 100 kW, więc od 30 do 80 proc. naładujecie Bao 5 w zaledwie 16 minut, choć jeśli chcecie, możecie też wykorzystać ładowanie AC z mocą do 11 kW. Co ciekawe, terenówka ma też V2L (3 kW), dzięki czemu może zasilać elektryczne sprzęty turystyczne podczas wyjazdów w teren.
Polscy klienci w przedsprzedaży mogą zamówić Denzę Bao 5 w dwóch wersjach wyposażenia. Tańsze Elegance kosztuje 359 040 zł, a droższe Ultimate zaczyna się od 402 160 zł. Dla porównania, za najtańszego Land Cruisera trzeba zapłacić przynajmniej 408 900 zł, a to już kilka tysięcy różnicy.
Co opłaca się bardziej, musicie wybrać sami i macie jeszcze na to trochę czasu, bo Denza Bao 5 pierwsze egzemplarze pokazowe będą dostępne dla polskich klientów pod koniec września.
Dowiedz się więcej o marce Denza:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.