Ukradł i uszkodził Bugatti. Mate Rimac chciał odwieźć go do domu
Mate Rimac już wie, że nie warto zostawiać kluczyków w aucie wartym ponad 15 mln złotych. Ktoś ukradł i uszkodził jego Bugatti Chirona, ale po wszystkim i tak chciał odwieźć złodzieja do domu.

Myślałem, że kradzież auta rodzinie Donalda Tuska i prezenterowi Top Gear to szczyt, ale historia, którą podzielił się Mate Rimac, podniosła poprzeczkę. Szef Bugatti i Rimaca zostawił swoje kluczyki w Chironie, a ktoś postanowił urządzić sobie przejażdżkę życia. Wszystko skończyło się w Austrii, ale od początku.
Ktoś ukradł Bugatti Chirona należącego do Mate Rimaca
Mate Rimac słynie ze swojego luzu i szczerości. Potrafi pochwalić się niskim spalaniem, które udało mu się osiągnąć w jego 1500-konnym Bugatti Chironie Sport, pojechać nim na zakupy i obładować torbami, tak jak zwyczajny samochód. Ale jak widać, zdarzają się też mniej przyjemne sytuacje.
Kilkanaście godzin temu Mate Rimac opublikował filmik, w którym podzielił się zaskakującą historią, która dosłownie nadaje się na scenariusz kina akcji.
Na początku Mate Rimac zdradził, że często zostawia swojego Chirona Sport na terenie kompleksu firmowego, bo jego pracownicy czasem potrzebują auta do testów i go używają. A z racji tego, że jako szef nie zawsze ma czas, by dać im kluczyki, bo jest pochłonięty spotkaniami, po prostu zostawia je w samochodzie.
Dodał, że uważa Chorwację za bezpieczny kraj oraz że przyzwyczaił się do tego, że nie zawsze wie, gdzie dokładnie jest jego Bugatti, a poza tym, nikt nie odważyłby się ukraść auta wartego kilka milionów euro.
Ostatnio jednak jeden z pracowników zauważył Chirona odjeżdżającego z terenu firmy. Na początku pomyślał on, że ktoś zabrał auto za zgodą szefa, ale po rozmowie na czacie grupowym okazało się, że nie był to nikt, kogo podejrzewali. Mate Rimac wezwał policję, ale z racji że Bugatti było wyposażone w telemetrię pozwalającą na śledzenie aktualnej lokalizacji, nie chciał bezczynnie czekać.
Pogoń 911 za Chironem
Złodziej był już godzinę przed nim, więc Mate wsiadł do swojego Porsche 911 i postanowił gonić Bugatti, które kierowało się do granicy ze Słowenią. Szef cały czas był w kontakcie z policją, ale w międzyczasie Chiron zdążył zatrzymać się na tankowanie. Złodziej dolał tylko trochę paliwa, uciekł bez płacenia i dojechał aż do Austrii.
Austriackiej policji udało się zatrzymać Bugatti Chirona, który skończył z uszkodzeniami przedniego zderzaka. Według relacji Mate Rimaca, złodziejem okazał się około 30-letni obywatel Chorwacji, który stwierdził, że „przyszedł do firmy poszukać pracy, ale gdy zobaczył kluczyki pozostawione w środku Bugatti Chirona, postanowił je zabrać”.
Brzmi to absurdalnie, zwłaszcza że mowa o aucie kosztującym ponad 15 mln zł, ale jakby tego było mało, Mate Rimac nie chciał nawet wnosić oskarżenia przeciwko mężczyźnie i rozważał odwiezienie go do domu. Cena hipersamochodu sprawiła jednak, że złodziej i tak może mieć problemy niezależnie od decyzji właściciela.
Morał z tego taki, że nie warto zostawiać kluczyków w samochodzie nawet jeśli czujemy się bezpiecznie, bo zawsze może znaleźć się złodziej, który tylko czeka na błąd luźnego właściciela.

Więcej o kradzieżach samochodów przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.